Włoski rajd na Pulę
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 14 maja 1918
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Włochy, Austro-Węgry, Morze Śródziemne
W nocy z 13 na 14 maja 1918 roku włoska marynarka spróbowała wedrzeć się do Puli (Poli), głównej bazy floty austro-węgierskiej, gdzie stały na kotwicy drednoty typu Tegetthoff. Do ataku użyto nowej, niezwykłej broni: łodzi Grillo, która dzięki kolczastym łańcuchom na burtach miała przełazić przez pływające zapory broniące wejścia do portu. Grillo pokonał kilka linii zapór, ale Austriacy go wykryli i zatopili, zanim zdołał wystrzelić torpedy. Czterech ludzi załogi dostało się do niewoli.
Od początku wojny austro-węgierska flota rzadko opuszczała swoje silnie umocnione bazy, a włoska Regia Marina nie chciała ryzykować swoich pancerników w bitwie na wąskim Adriatyku. Zamiast tego prowadziła „małą wojnę” szybkimi kutrami torpedowymi MAS. Po tym, jak w grudniu 1917 roku kutry Luigiego Rizza zatopiły pancernik Wien na redzie Triestu, celem stała się Pula. Jej wejście zamykało jednak kilka równoległych linii zapór z belek, lin i sieci, których zwykły kuter nie mógł sforsować.
Rozwiązanie zaproponował inżynier Attilio Bisio z weneckiej stoczni SVAN, twórca pierwszych kutrów MAS. W arsenale w Wenecji zbudowano cztery szesnastometrowe łodzie o płaskim dnie, nazwane imionami skaczących owadów: Cavalletta, Grillo, Locusta i Pulce. Napędzały je ciche silniki elektryczne, a po obu burtach biegły łańcuchy z hakami, które przypominały gąsienice brytyjskich czołgów. Haki miały chwytać belki zapory i przeciągać łódź na drugą stronę. Każda łódź miała czteroosobową załogę i dwie torpedy kalibru 450 mm. Łodzie były jednak powolne, osiągały zaledwie kilka węzłów, więc w pobliże celu musiały je holować kutry MAS. Pierwsze próby się nie powiodły: w połowie kwietnia Cavalletta i Pulce nie zdążyły dotrzeć do zapór przed świtem i załogi same je zatopiły. Także kilka wypraw Grillo na początku maja trzeba było przerwać z powodu pogody i usterek.
Wieczorem 13 maja dwa kutry MAS, eskortowane przez niszczyciele, przyholowały Grillo w pobliże Puli. Łodzią dowodził komandor podporucznik Mario Pellegrini, który w grudniu 1917 roku współdziałał przy ataku na Triest. Grillo dotarł do pierwszej zapory, ale chrzęst łańcuchów na drewnianych belkach zaalarmował obronę. Łódź oświetlił reflektor i znalazła się pod ogniem, a mimo to przeszła przez kolejne zapory. Źródła różnią się co do tego, ile ich pokonała: według jednych trzy, według innych cztery z pięciu. Wtedy w jej stronę ruszyła austriacka łódź patrolowa. Według włoskich relacji załoga próbowała jeszcze wystrzelić torpedy na oślep, ale nie zdążyła ich odbezpieczyć. Pellegrini kazał zatopić łódź, a trafienie z działa przewróciło ją do góry dnem. Wszyscy czterej marynarze zostali wyłowieni z wody i wzięci do niewoli, jeden z nich ciężko ranny.
Austriacy wydobyli wrak Grillo i dokładnie go zbadali, a do końca wojny zdążyli zacząć budowę jego kopii. Pellegrini wrócił z niewoli pod koniec listopada 1918 roku i otrzymał najwyższe włoskie odznaczenie wojskowe, złoty Medal za Męstwo Wojskowe. Nieudany rajd pokazał, że włoscy marynarze nie zamierzają zostawić austro-węgierskiej floty w spokoju nawet w jej najlepiej bronionej bazie.