Drugie referendum w sprawie poboru w Australii
20 grudnia 1917 roku Australijczycy po raz drugi w ciągu czternastu miesięcy głosowali w sprawie poboru. Pytanie brzmiało: „Czy jesteś za propozycją rządu Wspólnoty dotyczącą uzupełniania Australijskich Sił Imperialnych za granicą?”. Głosowanie nie zmieniało konstytucji i nie było prawnie wiążące, dlatego dziś nazywa się je raczej plebiscytem, ale w ówczesnych dokumentach występuje jako referendum. Rząd Billy’ego Hughesa przegrał je wyraźniej niż pierwsze, w październiku 1916 roku. Za odpowiedziało 1 015 159 osób (46,2 procent), przeciw 1 181 747 (53,8 procent).
Po pierwszej porażce Hughes utworzył z liberałami rząd wojenny i Partię Nacjonalistyczną, a w maju 1917 roku wygrał wybory, obiecując, że nie wróci do sprawy poboru, chyba że losy wojny odwrócą się na niekorzyść sprzymierzonych. Jesienią ochotników było coraz mniej. W całym 1917 roku zaciągnęło się około 45 tysięcy ludzi, średnio niespełna 4 tysiące miesięcznie, a australijskie dywizje straciły dziesiątki tysięcy żołnierzy pod Bullecourt, Messines i w trzeciej bitwie pod Ypres. W listopadzie, po przewrocie bolszewickim w Rosji i klęsce Włochów pod Caporetto, Hughes pod silną presją zwolenników poboru uznał, że ten warunek się spełnił, i ogłosił nowe głosowanie. Propozycja była skromniejsza niż w 1916 roku. Rząd chciał wysyłać na front 7000 ludzi miesięcznie, a losowanie poborowych spośród mężczyzn do 44 roku życia miało nastąpić tylko wtedy, gdy ochotników w danym miesiącu będzie mniej. Hughes zapowiedział, że bez poboru nie będzie rządził.
Kampania była jeszcze bardziej zaciekła niż rok wcześniej. Przeciw poborowi występowała Australijska Partia Pracy, większość związków zawodowych i premier Queenslandu Thomas Ryan, jedyny szef rządu stanowego, który otwarcie sprzeciwił się władzom federalnym. W nocy 26 listopada Hughes z oddziałem żołnierzy wkroczył do drukarni rządowej w Brisbane i skonfiskował 3300 egzemplarzy stenogramu stanowego parlamentu z przemówieniami przeciwników poboru. 29 listopada na dworcu w Warwick ktoś z tłumu trafił go jajkiem w głowę. Miejscowy sierżant policji stanowej odmówił aresztowania sprawcy na żądanie premiera, mówiąc, że ten nie ma tu władzy. Wkrótce potem Hughes utworzył policję federalną. Najgłośniejszym przeciwnikiem poboru był arcybiskup Melbourne Daniel Mannix, od maja 1917 roku ordynariusz archidiecezji, który już po pierwszym referendum nazwał wojnę „nędzną wojną handlową”. W listopadzie, według jego biografa, przemawiał w Melbourne nawet do 100 tysięcy ludzi. Zwolennicy poboru zarzucali mu nielojalność, choć historycy oceniają, że jego wpływ na wynik nie był rozstrzygający.
Za poborem opowiedziały się tylko Australia Zachodnia, minimalną większością Tasmania i terytoria federalne. Wiktoria, która w 1916 roku głosowała „tak”, tym razem przeszła niewielką różnicą na stronę przeciwników. Najwięcej głosów „nie” padło w Nowej Południowej Walii, gdzie przeciwnicy poboru zebrali prawie 59 procent. Podzieleni byli także sami żołnierze. Spośród niemal 200 tysięcy głosów oddanych w Australijskich Siłach Imperialnych za poborem było 103 789, przeciw 93 910.
Hughes dotrzymał słowa tylko połowicznie. Na początku stycznia 1918 roku złożył dymisję, ale gubernator generalny, nie widząc nikogo, kto miałby większość w parlamencie, od razu powierzył mu ponownie misję tworzenia rządu, w tym samym składzie. Do końca wojny Australia nie wprowadziła poboru do służby za granicą, a jej żołnierze walczyli wyłącznie jako ochotnicy.