TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Początek walk w oazie Dachla

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
17 października 1916
Autor:
Natalia
Tagi:
Sanusijja, Egipt, Wielka Brytania

17 października 1916 roku mała brytyjska kolumna samochodów, która dwa dni wcześniej wyjechała z Chargi, dotarła do oazy Dachla (Ad-Dachila), najbogatszej z oaz egipskiej Pustyni Libijskiej. Od lutego oaza była w rękach bractwa Sanusijja. Brytyjczycy zajęli tego dnia wieś Tinida (Tenida) na wschodnim skraju oazy, po czym samochody pojechały dalej, do Budchulu, i wzięły tam do niewoli oddział przeciwnika. Brytyjska chronologia wojny notuje pod tą datą początek działań w oazie Dachla, które trwały do 22 października.

Bractwo w oazach

Gdy na wybrzeżu trwała jeszcze kampania zakończona odzyskaniem As-Sallum, przywódca bractwa Sajjid Ahmad asz-Szarif przeniósł wojnę w głąb pustyni. Z oazy Siwa prowadziły do doliny Nilu dwa szlaki przez łańcuchy oaz: północny do Al-Bahrijji i południowy przez Farafrę i Dachlę do Chargi. 11 lutego 1916 roku około 500 jego żołnierzy zajęło Al-Bahrijję. Mniej więcej w tym samym czasie bractwo weszło do Farafry, a pod koniec lutego lotnicy i agenci policji zameldowali, że zajęło Dachlę.

Brytyjczycy nie mieli wtedy wojsk zdolnych do walki na pustyni. Generał John Maxwell wycofał egipskich urzędników z Chargi, połączonej z doliną Nilu kolejką wąskotorową, i ograniczył się do obrony samej doliny oraz obserwacji oaz z powietrza. Zagrożenie było poważne. Z oaz przeciwnik mógł uderzyć na Nil w wielu miejscach naraz, a brytyjska historia oficjalna zwraca uwagę, że w gęsto zaludnionym Górnym Egipcie łatwo było wzniecić religijne zamieszki. Dopiero gdy po klęskach na wybrzeżu siły bractwa straciły ducha, Brytyjczycy 15 kwietnia bez walki zajęli Chargę, przywożąc tam żołnierzy kolejką.

Samochody i wielbłądy

Przez lato generał Archibald Murray przygotowywał się do odebrania oaz. Z Samalut nad Nilem budowano kolej w stronę Al-Bahrijji, a wzdłuż szlaku stanęły blokhauzy. Najważniejsze okazały się jednak nowe formacje. Korpus Wielbłądzi, złożony głównie z Australijczyków, ale także z Nowozelandczyków i brytyjskiej yeomanry, patrolował pustynię na wielbłądach. Lekkie patrole samochodowe na fordach Model T i baterie lekkich samochodów pancernych pokonywały setki kilometrów tam, gdzie wielbłądy przechodziły dziesiątki. Według historii oficjalnej patrole szybko odcięły oazy od doliny Nilu, a każdą z nich także od pozostałych. W czerwcu lotnicy oceniali siły bractwa w Dachli na około 1800 karabinów. Na australijskie samoloty z Chargi czekały na pustyni zapasy paliwa, które wielbłądy dowoziły z kilkudniowym wyprzedzeniem.

Odwrót Sajjida Ahmada

4 października dowództwo Sił Zachodnich objął generał major William Watson. Pod Samalut stała już gotowa kolumna, która miała odebrać Al-Bahrijję. Sajjid Ahmad, który niedawno przeniósł się tam z Dachli, dowiedział się o przygotowaniach i według meldunku Murraya 9 października wyruszył do Siwy. Większość jego ludzi poszła przodem, a straż tylna dzień później. Według Murraya do odwrotu przyczyniły się też choroby i głód, które podkopały morale jego żołnierzy. Brytyjczycy próbowali przeciąć drogę straży tylnej samochodami, ale odległość i piaszczysty teren na to nie pozwoliły.

Wywiad donosił, że załoga Dachli też bardzo się zmniejszyła i zapewne wkrótce się wycofa. Watson postanowił zaryzykować i od razu uderzyć małą kolumną samochodów, wspartą przez kompanię Korpusu Wielbłądziego z Chargi. Piechota na wielbłądach mogła jednak dotrzeć na miejsce dopiero około dwóch dni po samochodach.

Rajd na Dachlę

Według brytyjskiej historii oficjalnej kolumna liczyła jeden samochód pancerny Rolls-Royce z wozem zaopatrzeniowym, sześć fordów i dwanaście motocykli. Jechało nimi 2 oficerów i 58 żołnierzy z dwoma ciężkimi karabinami maszynowymi Vickers i dwoma lekkimi Lewisa. 15 października samochody i oddział Korpusu Wielbłądziego wyruszyły z Chargi, a 17 października, po przebyciu około 110 kilometrów pustyni, kolumna zajęła Tinidę. Okazało się, że większość sił przeciwnika już odeszła. Historia oficjalna pisze, że może to i dobrze, bo kolumna była bardzo słaba. Samochody pojechały w głąb oazy, do Budchulu, gdzie według meldunku Murraya wzięły do niewoli oddział bractwa, 45 ludzi z 10 wielbłądami.

Tego samego dnia daleko na północy oddział Korpusu Wielbłądziego zajął studnie Harra na skraju Al-Bahrijji. Kompania z Chargi szła tymczasem forsownym marszem przez pustynię, by dołączyć do samochodów w Dachli, oazie zamieszkanej przez około 20 tysięcy ludzi.