Portugalskie posiłki wypływają do Angoli
Brytyjska chronologia wojny notuje pod 4 grudnia 1914 roku wypłynięcie z Lizbony portugalskiego korpusu ekspedycyjnego do Angoli. Była to druga, większa fala posiłków dla tej kolonii. Portugalskie źródła podają różne daty. Według historii marynarki wojennej statki pasażerskie Ambaca i Peninsular wyszły z Lizbony z wojskiem dla Angoli już 1 grudnia, pod eskortą krążownika Vasco da Gama, który przy Wyspach Kanaryjskich przekazał je krążownikowi São Gabriel. Inne opracowanie mówi o dwóch transportach, wysłanych 3 i 11 grudnia. Pewne jest, że posiłki wyruszyły na początku grudnia.
Prośba Roçadasa
W Angoli stała od października wyprawa podpułkownika José Augusta Alvesa Roçadasa, licząca około 1,4 tysiąca ludzi. Wysłano ją, by strzegła granicy z Niemiecką Afryką Południowo-Zachodnią, choć sam Roçadas nie spodziewał się niemieckiej inwazji. Sytuacja zmieniła się po incydencie pod Naulilą, gdzie Portugalczycy zastrzelili trzech Niemców, i po niemieckim ataku na posterunek w Cuangar. Roçadas uznał, że Niemcy będą chcieli się zemścić. Za pośrednictwem ministerstwa kolonii poprosił Lizbonę o znaczne posiłki.
Część pomocy już do niego dotarła. 5 listopada z Lizbony wypłynął na statku Beira batalion piechoty morskiej, liczący około 550 ludzi. 23 listopada zszedł na ląd w porcie Moçâmedes. W tym samym czasie portugalski parlament upoważnił rząd do udziału w wojnie u boku Wielkiej Brytanii, kiedy uzna to za konieczne. Portugalia nie była jednak w stanie wojny z Niemcami, a jej wojsko w Afryce miało przede wszystkim bronić kolonii.
Kto wypłynął
Grudniowe transporty wiozły dwa bataliony piechoty, z 16 Pułku z Lizbony i z 17 Pułku z Beji, szwadron kawalerii z 11 Pułku z Bragi, dwie baterie artylerii górskiej z Évory oraz baterie karabinów maszynowych. Ich dowódcą był major João Pires Viegas. Tygodnik „Ilustração Portuguesa” podawał 21 grudnia, że do Angoli wysłano łącznie 2803 żołnierzy armii i 563 marynarzy. Do marynarzy zaliczał zapewne batalion piechoty morskiej, który wypłynął w listopadzie.
Transporty płynęły do Moçâmedes, skąd droga wiodła na płaskowyż Huíla i dalej na południe, nad graniczną rzekę Kunene. Tu zaczynały się kłopoty. Brakowało dróg, wozów i zwierząt pociągowych, a zaopatrzenie wojsk Roçadasa już wcześniej z trudem docierało na pogranicze. Według portugalskich badaczy znaczna część nowych oddziałów długo stała więc w obozach w Moçâmedes i w Lubango, zamiast wzmocnić wojska na granicy.
Nie był to koniec wysyłania wojsk. Na początku 1915 roku do Angoli wypłynęły kolejne transporty, a dowództwo nad całością sił w południowej części kolonii objął generał António Júlio da Costa Pereira de Eça, wcześniej minister wojny w rządzie Bernardina Machado.