Początek walk o Al-Kurnę
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 4 grudnia 1914
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Al-Kurną
4 grudnia 1914 roku wojska Indyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego „D” zaatakowały tureckie pozycje pod Al-Kurną, u zbiegu Tygrysu i Eufratu. Właśnie tam wycofali się Turcy po utracie Basry, a generał porucznik Arthur Barrett postanowił ich stamtąd wyprzeć. Pierwszy dzień walk przyniósł Brytyjczykom zdobycie przedmieść po drugiej stronie rzeki, ale nie samego miasta.
Wyprawa Frazera
Barrett sądził, że w Al-Kurnie broni się nie więcej niż tysiąc Turków z czterema działami. Wysłał więc w górę rzeki niewielki oddział podpułkownika Frazera, dowódcy 110 Pułku Lekkiej Piechoty Marathów. Składał się on z tego pułku, 104 Pułku Strzelców Wellesleya, kompanii 2 Batalionu pułku Norfolk, pół kompanii saperów i dwóch dział polowych. Frazer miał wylądować na lewym brzegu rzeki kilka kilometrów poniżej miasta, oczyścić go z Turków, a potem sam zdecydować, czy atakować Al-Kurnę, czy czekać na posiłki.
Oddział wypłynął z Basry 3 grudnia na czterech rzecznych parowcach, holujących barki z zapasami. O piątej rano 4 grudnia dołączył do okrętów, które popłynęły przodem, i zszedł na brzeg u ujścia rzeczki Szuwajib do Szatt al-Arab. Osłaniały go slupy HMS Espiegle i HMS Odin, uzbrojony statek Lawrence i trzy małe uzbrojone kutry. Gdy tureckie działa otworzyły ogień, odpowiedziały im także dwa parowce, Mejidieh i Blosse Lynch, na których ustawiono polowe działa. Około 8.30 cały oddział był już na lądzie i ruszył na północ.
Zdobycie Muzairy
Posuwano się powoli. Brytyjczycy nie mieli kawalerii, a piesi zwiadowcy niewiele widzieli w drgającym od upału powietrzu nad płaską równiną. Okazało się, że Turcy obsadzili okopy wzdłuż gajów daktylowych nad rzeką i wioskę Muzaira (w części relacji Mazera), leżącą na lewym brzegu Tygrysu naprzeciw Al-Kurny. Według źródeł tureckich broniło jej około 900 żołnierzy. Na wioskę uderzyli Marathowie, wsparci przez kompanię Norfolków i saperów. Skuteczny okazał się ogień okrętów, z których pokładów artylerzyści widzieli cele znacznie lepiej niż działonowi na brzegu. Około 11 Turcy zostali wyparci z Muzairy i okopów na południe od niej. Brytyjczycy wzięli ponad 60 jeńców i dwa działa.
Większość obrońców wycofała się przez gaje i przeprawiła na drugi brzeg Tygrysu, do Al-Kurny. Tygrys miał tu około 180 metrów szerokości, a wszystkie miejscowe łodzie stały przy przeciwległym brzegu, pod lufami tureckich karabinów. Około 13 Frazer rzucił do walki 104 Pułk, a starszy oficer marynarki wysłał w górę rzeki trzy kutry, bo dla slupów woda była już za płytka. Turcy dopuścili je na niecały kilometr od miasta i zasypali gradem pocisków. Kuter Miner, trafiony w maszynownię na linii wodnej, z trudem dotarł do slupu Espiegle i osiadł na mieliźnie.
Odwrót do obozu
Przez mniej więcej godzinę Hindusi z 104 Pułku prowadzili wymianę ognia z Turkami na drugim brzegu. Część tureckich stanowisk opustoszała, ale było jasne, że bez silniejszego wsparcia artylerii przeprawa się nie uda. Działa okrętowe nie mogły go zapewnić, a polowych nie dało się przeciągnąć przez gęste plantacje. Frazer nie miał też zwierząt jucznych, które mogłyby dowieźć mu zapasy. Postanowił więc wycofać się na miejsce lądowania i czekać na posiłki. Odwrót pod silnym ogniem osłaniały okręty i 104 Pułk. Po 17 oddział był z powrotem w obozie.
Tego dnia Brytyjczycy wzięli 78 jeńców, w tym trzech oficerów, i zdobyli dwa działa. Sami stracili 20 zabitych, wszystkich z oddziałów indyjskich, oraz 54 rannych, a marynarka czterech rannych. Barrett, informowany o przebiegu walki przez radio, uznał, że Frazer zrobił wszystko, czego można było od niego oczekiwać przy tak małych siłach, bo Turków było więcej, niż się spodziewano. Polecił generałowi brygady Charlesowi Fry’owi, dowódcy 18 Brygady, przygotować w Basrze posiłki: resztę batalionu Norfolków, 7 Pułk Radźputów i pół 120 Pułku Piechoty. Następnego dnia dodał do nich cztery działa polowe.