TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Potyczka pod Rafah

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
9 stycznia 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Imperium Osmańskie, Egipt, Australia, Nowa Zelandia

9 stycznia 1917 roku Kolumna Pustynna generała porucznika sir Philipa Chetwode’a otoczyła i zdobyła tureckie reduty pod El Magruntein, na wzgórzach na południe od Rafah, przy samej granicy Synaju z osmańską Palestyną. Po całym dniu walki do niewoli trafił prawie cały garnizon, ponad 1600 ludzi. Brytyjska chronologia wojny notuje pod tą datą starcie pod Rafah i dodaje, że ostatnie tureckie oddziały na Synaju wycofały się tego dnia za granicę. Brytyjska historia oficjalna (MacMunn i Falls, Military Operations: Egypt and Palestine, t. I) nazywa je akcją pod Rafah (the Action of Rafah).

Druga Magdhaba

Po zajęciu Al-Arisz wojska generała Archibalda Murraya znów musiały czekać, aż dojdą do nich kolej i rurociąg z wodą. 27 grudnia lotnicy wypatrzyli, że Turcy kopią okopy pod El Magruntein. Według Murraya pozycję obsadziły siły równe mniej więcej dwóm batalionom, z działami górskimi, a w promieniu kilkunastu kilometrów nie było innego tureckiego obozu. Przeciwnik znów wystawił samotny oddział w zasięgu brytyjskiej konnicy, więc Murray postanowił powtórzyć sukces spod Magdhaby. 7 stycznia przekazał tę decyzję generałowi Charlesowi Dobellowi, a ten powierzył operację Chetwode’owi.

Wieczorem 8 stycznia z Al-Arisz wyruszyła Australijsko-Nowozelandzka Dywizja Konna generała Harry’ego Chauvela (bez jednej brygady), brytyjska 5 Brygada Konna złożona z yeomanry, Imperialna Brygada Wielbłądzia i bateria górska z Hongkongu i Singapuru. Przed północą kolumna otoczyła wioskę Szajch Zuwajd, by Beduini nie ostrzegli Turków, a o 1.00 w nocy ruszyła dalej. O 6.15 nowozelandzki pułk z Auckland jako pierwszy przekroczył granicę. Historia oficjalna nazywa to dramatyczną chwilą kampanii i zauważa, że bitwę stoczono na dwóch kontynentach, w Azji i w Afryce. O świcie żołnierze, którzy od miesięcy jechali przez piaski, zobaczyli wokół siebie trawę, młody jęczmień i polne kwiaty.

Pozycja turecka wyglądała groźnie. Na gładkim, trawiastym wzgórzu stała centralna reduta, a wokół niej trzy grupy dobrze wykopanych umocnień, z polem ostrzału do 2 kilometrów niemal w każdą stronę. Przedpole było zupełnie odkryte. Chetwode wyznał później w raporcie, że uważał to zadanie za niemal przekraczające możliwości spieszonej kawalerii. Umocnienia nie miały jednak zasieków. Według historii oficjalnej broniły ich głównie dwa bataliony 31 pułku piechoty z 3 Dywizji, a australijska historia oficjalna (Gullett) ocenia garnizon na około 2 tysiące ludzi.

Rozkaz, który się spóźnił

Do 7.00 patrole przecięły linie telegraficzne do Chan Junus i Szallal. O 10.00 ruszył atak. Nowozelandczycy wjechali galopem do Rafah i wzięli do niewoli grupę uciekających Turków, a z nimi sześciu Niemców. Australijska lekka konnica i wielbłądnicy podchodzili od wschodu i południa, a yeomanry od zachodu. Wczesnym popołudniem pierścień był zamknięty, ale natarcie utknęło. Turcy bronili się uparcie i odważnie, choć strzelali słabo. Spieszeni kawalerzyści leżeli na odkrytym zboczu, a z czasem zaczęło brakować amunicji, zwłaszcza dla karabinów maszynowych i artylerii.

Po południu nadeszły złe wieści. Pojmani turecki oficer i kilku Niemców zeznali, że gdy tylko zaczęła się walka, z Szallal wyruszył na odsiecz 160 pułk piechoty. Patrole widziały około dwóch batalionów nadciągających od wschodu, a około 16.15 meldowały o mniej więcej 500 ludziach idących od Chan Junus. Około 16.30 Chetwode, po rozmowie telefonicznej z Chauvelem, uznał, że trzeba będzie przerwać walkę. Źródła opisują to nieco inaczej. Według Gulletta Chetwode wydał rozkaz odwrotu i sam ruszył konno ku Al-Arisz. Według historii oficjalnej sztab Chauvela spisał rozkazy, ale nie zdążył ich wydać. Murray pisał w swoim raporcie, że Chetwode kazał przerwać bój, jeśli pozycja nie padnie do 17.00.

W tej samej chwili brygada nowozelandzka generała brygady Edwarda Chaytora ruszyła z bagnetami na centralną redutę. Przeszła ponad półtora kilometra po nagim zboczu, ostatnie kilkaset metrów pokonała w dwóch skokach pod osłoną ognia karabinów maszynowych i po kilku minutach walki zajęła wzgórze. Niemal równocześnie wielbłądnicy zdobyli od południa główne umocnienie grupy południowej. Gdy podchodzili, Turcy założyli bagnety i pokazali je nad przedpiersiem, a gdy atakujący dobiegli, wywiesili białe flagi. Po upadku reduty opór załamał się w całej pozycji i około 17.30 było po wszystkim.

Bilans

Według historii oficjalnej do niewoli trafiło 35 oficerów, w tym turecki dowódca, i 1438 żołnierzy bez ran, wśród nich 10 Niemców, oraz 162 rannych, łącznie 1635 ludzi. Liczbę zabitych Turków oceniono na około 200. Zdobyto cztery działa górskie, karabiny maszynowe i blisko 600 karabinów. Brytyjczycy stracili 487 ludzi: 71 zabitych, 415 rannych i jednego zaginionego, ponad trzy razy więcej niż pod Magdhabą. Według Gulletta lotnicy po raz pierwszy na tym froncie kierowali przez radio ogniem baterii. W obawie przed tureckimi posiłkami kolumna jeszcze tej nocy wróciła do Szajch Zuwajd, a na pobojowisku zostały ambulanse pod osłoną lekkiej konnicy. Tureckie posiłki zawróciły, gdy się dowiedziały, że pozycja padła.

Murray pisał, że po Magdhabie i Rafah Synaj, przez dwa lata częściowo zajęty przez Turków, był wolny od wszelkich zorganizowanych tureckich oddziałów, a przeciwnik nie próbował wrócić pod Rafah. Według historii oficjalnej niemiecki dowódca wojsk tureckich na Synaju, Friedrich Kress von Kressenstein, radził zresztą opuścić cały półwysep, ale Dżemal Pasza nie zgodził się na to ze względów politycznych. Kampania na Synaju dobiegła końca, a front stanął na progu Palestyny, przed Gazą.