Odpowiedź Ententy na notę Wilsona
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 10 stycznia 1917
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Woodrow Wilson, Francja, Belgia, inicjatywy pokojowe
10 stycznia 1917 roku o 14.30 premier i minister spraw zagranicznych Francji Aristide Briand wręczył w paryskim ministerstwie spraw zagranicznych ambasadorowi Stanów Zjednoczonych Williamowi Sharpowi odpowiedź rządów sprzymierzonych na notę prezydenta Woodrowa Wilsona z 18 grudnia 1916 roku. Prezydent prosił w niej wszystkie walczące państwa, by ujawniły, na jakich warunkach mogłyby zakończyć wojnę. Przy spotkaniu był obecny belgijski minister spraw zagranicznych baron Eugène Beyens, który wręczył Sharpowi osobną notę swojego rządu. Belgia przyłączyła się do wspólnej odpowiedzi, ale z powodu swojego szczególnego położenia i pomocy, jaką otrzymała od Amerykanów, chciała dodać kilka słów od siebie.
Briand wyjaśnił ambasadorowi, że alianci nie mogą spełnić życzenia sekretarza stanu Roberta Lansinga, by odpowiedź pozostała poufna. Nota Wilsona i odpowiedź państw centralnych były już publicznie znane, opinia publiczna w krajach Ententy z niecierpliwością czekała na stanowisko swoich rządów, a dokumentu tej wagi i tak nie dałoby się utrzymać w tajemnicy w tylu stolicach naraz. Postanowiono więc ogłosić go w piątek 12 stycznia rano, tak żeby prezydent zdążył się z nim zapoznać, zanim przeczyta go prasa. Po raz pierwszy w tej wojnie wszyscy sprzymierzeni wspólnie powiedzieli światu, o co walczą.
Odpowiedź uzgadniana od grudnia
Nad odpowiedzią pracowano od trzech tygodni. Na konferencji w Londynie w ostatnich dniach grudnia Brytyjczycy odrzucili pierwszy francuski projekt jako zbyt mglisty, a Francuzi przeforsowali jedną wspólną notę zamiast osobnych odpowiedzi poszczególnych rządów. Brytyjski minister spraw zagranicznych Arthur Balfour chciał, by alianci wymienili konkretne cele: zwrot Alzacji i Lotaryngii Francji, połączenie ziem włoskich z Włochami, zjednoczenie Serbów i Rumunów w ich państwach, spełnienie przynajmniej części dążeń Polaków i wyzwolenie chrześcijan spod władzy tureckiej. Ostateczny kształt noty ustalono na konferencji sojuszniczej w Rzymie 5–7 stycznia. 9 stycznia ambasador amerykański w Rzymie donosił, że Briand wyśle odpowiedź, gdy tylko Rosja zatwierdzi ostateczny tekst. 30 grudnia, odrzucając niemiecką ofertę pokojową, alianci zapowiedzieli Amerykanom, że ta osobna odpowiedź przyjdzie w ciągu kilku dni. Trwało to niemal dwa tygodnie.
Liga narodów tak, ale nie teraz
Nota zaczynała się od uprzejmości. Alianci oddawali hołd szlachetnym uczuciom, którymi kierował się prezydent, i „z całą nadzieją” przyłączali się do projektu utworzenia ligi narodów, która zapewniłaby światu pokój i sprawiedliwość. Zastrzegali jednak, że porozumienia mające zapobiegać wojnom muszą przewidywać sankcje, bo inaczej pozorne bezpieczeństwo tylko ułatwi nowe agresje. A rozmowa o przyszłym ładzie wymaga najpierw zadowalającego zakończenia obecnej wojny, za którą odpowiadają państwa centralne. Na razie, pisali, nie da się osiągnąć pokoju, który zapewniłby sprzymierzonym naprawienie szkód, zwrot zabranych ziem i gwarancje na przyszłość.
Najostrzej alianci odnieśli się do zdania, które w grudniu tak ich zabolało: że cele obu stron są „w gruncie rzeczy takie same”. „W najbardziej przyjazny, ale i najbardziej stanowczy sposób” protestowali przeciw stawianiu obu grup walczących na jednym poziomie. Jeśli jakiś fakt historyczny jest już ustalony, to rozmyślna agresja Niemiec i Austro-Węgier, które chciały zapewnić sobie hegemonię w Europie i panowanie gospodarcze nad światem. Nota przypominała okrucieństwa najazdu na Belgię i Serbię, reżim narzucony okupowanym krajom, „masakrę setek tysięcy niewinnych Ormian” (ludobójstwo Ormian), barbarzyństwa wobec ludności Syrii, naloty sterowców na otwarte miasta, zatapianie statków pasażerskich i handlowych, także pod neutralną banderą, złe traktowanie jeńców, „sądowe morderstwa” Edith Cavell i kapitana Fryatta oraz deportacje i obracanie w niewolników ludności cywilnej.
Cele wojny
Prezydent chciał, by walczący otwarcie powiedzieli, do czego dążą, prowadząc dalej wojnę. Alianci odpowiadali, że nie sprawia im to trudności, bo ich cele są dobrze znane. Szczegóły, wraz z należnymi odszkodowaniami, poznać będzie można dopiero w chwili rokowań. „Ale cywilizowany świat wie”, że obejmują one przede wszystkim:
- przywrócenie niepodległości Belgii, Serbii i Czarnogóry z należnymi im odszkodowaniami;
- ewakuację zajętych ziem Francji, Rosji i Rumunii ze słusznym zadośćuczynieniem;
- reorganizację Europy, zagwarantowaną trwałym ustrojem i opartą zarówno na poszanowaniu narodowości oraz prawa wszystkich narodów, wielkich i małych, do pełnego bezpieczeństwa i swobodnego rozwoju gospodarczego, jak i na umowach terytorialnych i międzynarodowych, które ochronią granice lądowe i morskie przed nieuzasadnionym atakiem;
- zwrot prowincji i ziem odebranych niegdyś sprzymierzonym siłą lub wbrew woli mieszkańców;
- wyzwolenie Włochów, Słowian, Rumunów i Czechosłowaków spod obcego panowania;
- uwolnienie ludów poddanych „krwawej tyranii Turków” i wyparcie z Europy Imperium Osmańskiego, „całkowicie obcego zachodniej cywilizacji”.
O Polsce nota mówiła jednym zdaniem: zamiary cesarza Rosji wobec niej jasno określił rozkaz, który właśnie wydał do swoich wojsk. Mikołaj II zaliczył w nim 25 grudnia do celów wojny utworzenie wolnej Polski z trzech rozdzielonych części. Alianci zapewniali też, że chcą uwolnić Europę od „brutalnej chciwości pruskiego militaryzmu”, ale nigdy nie zamierzali, jak twierdzą Niemcy, wytępić narodów niemieckich ani doprowadzić do ich politycznego zniknięcia. Nota kończyła się deklaracją, że sprzymierzeni są zdecydowani, każdy z osobna i wszyscy razem, użyć całej swojej siły i ponieść wszelkie ofiary, by doprowadzić wojnę do zwycięskiego końca.
Czechosłowacy i Polacy
W wyliczeniu narodów do wyzwolenia znaleźli się Czechosłowacy. Po raz pierwszy wspólny dokument Ententy wymienił ich z nazwy i zaliczył ich wolność do celów wojny. Czeski polityk na emigracji Tomáš Masaryk przypisywał to w swoich wspomnieniach staraniom Brianda, który już w lutym 1916 roku jako pierwszy szef rządu sprzymierzonych oficjalnie uznał program czechosłowackiego ruchu niepodległościowego. Masaryk pisał też, że Jugosłowianie i Polacy zazdrościli potem Czechom tej wzmianki.
Polaków w tym wyliczeniu nie było. Ich sprawę alianci zostawili Rosji, odsyłając do rozkazu cara, który mówił o wolnej Polsce, ale nie o niepodległej. Jak zwykle tłumaczą to historycy, zachodni sojusznicy nie chcieli urazić Rosji, która od początku wojny traktowała sprawę polską jako swoją sprawę wewnętrzną. Dwa miesiące wcześniej Niemcy i Austro-Węgry ogłosiły akt 5 listopada, zapowiadający utworzenie Królestwa Polskiego, ale nota Ententy zupełnie go pominęła.
Nota belgijska
Rząd króla Alberta w osobnej nocie dziękował prezydentowi za uczucia ludzkości i przyjaźń dla Belgii, ale nie zgadzał się z tym, że politycy obu obozów mają te same cele. Przykład Belgii pokazuje, że tak nie jest. Belgia nigdy nie dążyła do podbojów, a sposób, w jaki Niemcy traktowały i nadal traktują jej naród, nie pozwala wierzyć, że w przyszłości będą strzec praw słabych narodów. Przed niemieckim ultimatum Belgia chciała tylko żyć w zgodzie ze wszystkimi sąsiadami i lojalnie wypełniała obowiązki wynikające z neutralności. Niemcy złamali ją z dnia na dzień, a kanclerz, ogłaszając to w Reichstagu, sam przyznał, że popełniono bezprawie, które zostanie naprawione. Po zajęciu kraju okupanci nakładali na niego wysokie i dowolne kontrybucje, rujnowali przemysł, burzyli miasta, zabijali i więzili mieszkańców. Teraz, mówiąc głośno o pragnieniu pokoju, wywożą tysiącami belgijskich robotników do przymusowej pracy.
Belgia, pisał rząd, jak żaden inny kraj ma prawo powiedzieć, że chwyciła za broń w obronie swojego istnienia. Gorąco pragnie końca cierpień, ale przyjmie tylko pokój, który zapewni jej słuszne odszkodowanie, bezpieczeństwo i gwarancje. Nota dziękowała amerykańskiej Komisji Pomocy dla Belgii, kierowanej przez Herberta Hoovera, która dostarczała żywność ludności okupowanego kraju. Rząd wyrażał nadzieję, że przy ostatecznym rozstrzygnięciu głos Ententy znajdzie w Stanach Zjednoczonych jednomyślne poparcie dla Belgii, „niewinnej ofiary niemieckiej ambicji i chciwości”.
Komentarz Balfoura
Brytyjczycy uznali, że trzeba jeszcze wytłumaczyć Amerykanom, dlaczego alianci nie mogą zawrzeć pokoju bez zwycięstwa. 13 stycznia Balfour wysłał ambasadorowi w Waszyngtonie list z uwagami do wspólnej noty, który ambasador zostawił w Departamencie Stanu 16 stycznia, a prasa ogłosiła 18 stycznia. Balfour bronił zwłaszcza najbardziej zaskakującego punktu, wyparcia Turków z Europy. Przez pokolenia uważano utrzymanie Imperium Osmańskiego za warunek pokoju w Europie, ale Turcja młodoturków stała się w rękach Niemiec narzędziem podboju i dopuściła się w Armenii i Syrii rzezi straszniejszych niż wszystkie wcześniejsze. Według Balfoura zmiany na mapie Europy nie wystarczą. Trwały pokój wymaga trzech rzeczy: usunięcia przyczyn napięć, skompromitowania w oczach własnych narodów agresywnych celów i metod państw centralnych oraz stworzenia międzynarodowej sankcji, która powstrzyma nawet najzuchwalszego napastnika.
Przyjęcie
W Berlinie notę przyjęto z oburzeniem. Cesarz Wilhelm II ogłosił odezwę do narodu niemieckiego, która zaczynała się od słów: „Nasi wrogowie zrzucili maskę”. Pisał w niej, że przeciwnicy przyznali się w odpowiedzi Stanom Zjednoczonym do żądzy podbojów, a ich celem jest zmiażdżenie Niemiec i rozbiór sprzymierzonych z nimi państw. Sekretarz stanu Arthur Zimmermann mówił 15 stycznia korespondentowi Associated Press, że po ogłoszeniu tak „ambitnego programu” Niemcy nie mogą już przedstawić własnych, umiarkowanych warunków, bo zostałoby to odczytane jako oznaka słabości.
Ambasador amerykański w Rzymie jeszcze przed wręczeniem noty spodziewał się, że będzie ona utrzymana w przyjaznym tonie, ale bez szczegółów. Tymczasem nota wyliczała cele wojny dość dokładnie. Lloyd George pisał później w pamiętnikach, że odpowiedzi na noty niemiecką i amerykańską naszkicowały całe przyszłe warunki traktatu wersalskiego i wyraźnie poprawiły nastroje w Ameryce. Wilson ocenił w Senacie 22 stycznia, że Ententa odpowiedziała „o wiele konkretniej” niż państwa centralne. Prywatnie myślał jednak inaczej. Według depeszy ambasadora niemieckiego Johanna Heinricha von Bernstorffa z 27 stycznia pułkownik Edward House przekazał mu w imieniu prezydenta, że Wilson uważa notę Ententy za „blef”, którego nie trzeba brać pod uwagę.