TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Niemiecka oferta pokojowa

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
12 grudnia 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Niemcy, Austro-Węgry, Theobald von Bethmann Hollweg, inicjatywy pokojowe

12 grudnia 1916 roku przed południem kanclerz Rzeszy Theobald von Bethmann Hollweg wezwał do siebie, każdego z osobna, ambasadora Hiszpanii, posła Szwajcarii i amerykańskiego chargé d’affaires Josepha Grew. Byli to przedstawiciele państw, które w czasie wojny reprezentowały interesy Niemiec w krajach nieprzyjacielskich. Każdemu wręczył notę z propozycją podjęcia rokowań pokojowych i poprosił o przekazanie jej rządom Ententy. Stany Zjednoczone miały ją doręczyć Francji, Wielkiej Brytanii, Japonii, Rumunii, Rosji i Serbii, Hiszpania Belgii i Portugalii, a Szwajcaria Włochom. Tego samego dnia identyczne noty złożyły w Wiedniu, Sofii i Konstantynopolu rządy Austro-Węgier, Bułgarii i Turcji. Osobno powiadomiono papieża Benedykta XV i pozostałe państwa neutralne. Po południu kanclerz odczytał notę w Reichstagu. Państwa centralne po raz pierwszy w tej wojnie oficjalnie i wspólnie zaproponowały przeciwnikom rozmowy o pokoju.

Pomysł z Wiednia

Inicjatywa wyszła z Austro-Węgier. 17 października 1916 roku, w kwaterze głównej w Pszczynie, austro-węgierski minister spraw zagranicznych baron István Burián przekonywał Bethmanna Hollwega, że wojny nie da się rozstrzygnąć orężem. Jeśli potrwa jeszcze rok, alianci uderzą w 1917 roku jeszcze silniej niż latem nad Sommą. Nawet zwycięska obrona nie zmusi ich do pokoju, a państwa centralne zbliżą się do wyczerpania. Burián chciał, by wszystkie państwa neutralne publicznie i jednocześnie przekazały przeciwnikom propozycję pokoju opartą na konkretnych, umiarkowanych warunkach. Liczył, że rozsądna oferta zjedna neutralnych, wzmocni pragnienie pokoju w krajach Ententy, a w razie odmowy umocni wolę wytrwania we własnym kraju. Według notatki kanclerza z następnego dnia Bethmann Hollweg przyjął pomysł z zadowoleniem i dał do zrozumienia, że sam myślał o czymś podobnym. 11 grudnia ambasador amerykański w Wiedniu usłyszał od Buriána, że minister pracował nad projektem przez dwa miesiące i że to jego własne dzieło.

Sojusznicy różnili się jednak w dwóch sprawach. Burián chciał czekać do zimowej przerwy w walkach i ogłosić warunki pokoju. W Berlinie uważano, że najlepszy moment nadejdzie zaraz po tym, jak alianckie nadzieje związane z Rumunią okażą się płonne. Na początku listopada cesarz Wilhelm II pisał do Franciszka Józefa, że zanim państwa centralne zaproponują pokój, warto ogłosić proklamację w sprawie Polski, by pokazać światu, że czują się zwycięzcami. Tak też się stało: 5 listopada ogłoszono akt zapowiadający utworzenie Królestwa Polskiego. Cesarz i kanclerz nie chcieli też podawać warunków. Gdyby ogłosili maksymalne żądania, przeciwnikom łatwiej byłoby je odrzucić, a gdyby minimalne, z góry związaliby sobie ręce. W poufnej korespondencji Bethmann Hollweg proponował Wiedniowi między innymi uznanie Królestwa Polskiego, aneksję części Kurlandii i Litwy, „gwarancje” w Belgii, a gdyby ich nie uzyskano, przyłączenie pasa ziemi z Liège, zwrot okupowanej Francji z wyjątkiem zagłębia rudy żelaza wokół Briey i Longwy oraz zwrot kolonii. Burián w końcu ustąpił. W połowie listopada tekst noty uzgodniono z Wiedniem, a Naczelne Dowództwo zaakceptowało poprawki. Potem trzeba było jeszcze przekonać Bułgarię i Turcję.

Niemcy wiedzieli też, że prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson, ponownie wybrany w listopadzie, szykuje własną inicjatywę pokojową. Ambasador w Waszyngtonie Johann Heinrich von Bernstorff donosił, że prezydent wystąpi najpóźniej do Nowego Roku. Berlin nie chciał jednak dłużej czekać. 9 grudnia, trzy dni po zdobyciu Bukaresztu, Urząd Spraw Zagranicznych zawiadomił Bernstorffa, że Niemcy postanowili wykorzystać korzystną sytuację stworzoną przez upadek rumuńskiej stolicy. „W tej chwili nie grozi nam utrata prestiżu ani wrażenie słabości. Jeśli nieprzyjaciel odrzuci naszą propozycję, odium kontynuowania wojny spadnie na niego” – pisano w depeszy.

Nota bez warunków

Nota zaczynała się od słów: „Najstraszliwsza wojna, jaką zna historia, od dwóch i pół roku pustoszy znaczną część świata”. Dalej rząd niemiecki pisał, że Niemcy i ich sojusznicy dowiedli w tej walce swojej „niezniszczalnej siły”, odnosząc wielkie sukcesy nad przeciwnikami liczniejszymi i lepiej zaopatrzonymi. Ich linie wytrzymują nieustanne ataki, a „niedawny atak na Bałkanach” został szybko i zwycięsko odparty. Cztery sprzymierzone mocarstwa chwyciły za broń w obronie swojego istnienia i swobody rozwoju narodowego i nie dążą do zmiażdżenia ani unicestwienia przeciwników. Świadome swojej siły, gotowe w razie potrzeby walczyć do końca, ale pragnące położyć kres przelewowi krwi, proponują „niezwłocznie przystąpić do rokowań pokojowych”. Propozycje, z którymi przyjdą na rokowania, mają zapewnić „byt, honor i swobodę rozwoju” ich narodów i według nich nadają się na podstawę trwałego pokoju. Ostatni akapit brzmiał jak groźba: jeśli mimo tej oferty walka będzie trwać, cztery mocarstwa doprowadzą ją do zwycięskiego końca, „uroczyście odrzucając wszelką odpowiedzialność przed ludzkością i historią”.

W nocie nie było ani słowa o tym, czego państwa centralne chcą, w szczególności o tym, czy oddadzą okupowaną Belgię, północną Francję, Serbię i zdobytą właśnie Rumunię. Turecki minister spraw zagranicznych Halil, zapytany tego dnia przez ambasadora amerykańskiego o warunki pokoju, odparł, że poda je dopiero wtedy, gdy przeciwnicy zgodzą się rokować.

Mowa w Reichstagu

Reichstag zwołano nagle, dzień wcześniej. „Wielkie poruszenie z powodu niespodziewanie zwołanego na jutro Reichstagu. Nikt nie wie, o co chodzi” – zanotował 11 grudnia hrabia Harry Kessler. Według „Frankfurter Zeitung” 12 grudnia sala była zapełniona do ostatniego miejsca, a ludzie tłoczyli się na korytarzach. Kanclerz zaczął od wyliczenia zwycięstw. Przystąpienie Rumunii do wojny, ofensywa nad Sommą i włoskie ataki nad Isonzo miały razem złamać państwa centralne. Tymczasem front zachodni się utrzymał, a Hindenburg przełamał front przeciwnika i zdobył jego stolicę. Rumuńskie zboże i ropa zapewniły Niemcom bezpieczeństwo gospodarcze, a uchwalona właśnie ustawa o pomocniczej służbie ojczyźnie zmobilizowała do pracy na rzecz wojny cały naród. Niemcy nie są oblężoną twierdzą, lecz „potężnym, mocno zorganizowanym obozem wojskowym o niewyczerpanych zasobach”. Cesarz, w porozumieniu ze sprzymierzonymi monarchami, postanowił zaproponować wrogom rokowania pokojowe. Bethmann Hollweg odczytał notę i zakończył słowami, że Niemcy pójdą dalej swoją drogą, „zdecydowani walczyć, gotowi do pokoju”. Jeśli przeciwnicy odmówią, w każdym niemieckim sercu zapłonie „święty gniew”.

Debaty nie było. Konserwatyści i narodowi liberałowie skarżyli się potem, że rząd nie ujawnił warunków pokoju i nie dopuścił Reichstagu do dyskusji nad sprawą tak wielkiej wagi. Tego samego dnia Wilhelm II ogłosił rozkaz do żołnierzy: „W poczuciu zwycięstwa, które wywalczyliście swoim męstwem, Ja i władcy wiernie sprzymierzonych państw zaproponowaliśmy nieprzyjacielowi pokój. Czy cel, który się z tym wiąże, zostanie osiągnięty, pozostaje sprawą otwartą. Nadal macie z Bożą pomocą stawiać czoło nieprzyjacielowi i go bić”.

Rachuby Berlina

Rząd Rzeszy liczył, że oferta osłabi wolę walki w zmęczonych wojną krajach Ententy, poprawi stosunki z państwami neutralnymi, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi, i podniesie nastroje we własnym kraju, gdzie zbliżała się ciężka wojenna zima, a przydziały żywności malały. Gdyby przeciwnicy odmówili, odpowiedzialność za dalszą wojnę spadłaby na nich, a Niemcy mieliby usprawiedliwienie dla bardziej bezwzględnych metod walki. Najważniejszą z nich była nieograniczona wojna podwodna. Admiralicja i Naczelne Dowództwo Hindenburga i Ludendorffa od miesięcy domagały się zatapiania bez ostrzeżenia wszystkich statków płynących do Wielkiej Brytanii, a sprzeciwiający się temu sekretarz stanu Gottlieb von Jagow stracił w listopadzie urząd. Ludendorff zeznał w 1919 roku przed komisją śledczą Zgromadzenia Narodowego, że 8 grudnia Naczelne Dowództwo jeszcze raz przedstawiło kanclerzowi swoje stanowisko i jako termin rozpoczęcia nieograniczonej wojny podwodnej wskazało koniec stycznia, na wypadek gdyby propozycja pokojowa nie przyniosła skutku.

W Berlinie wielu dyplomatów rozumiało to tak samo. Ambasador Hiszpanii powiedział Grew, że gdy wezwano go do kanclerza, spodziewał się ogłoszenia wznowienia nieograniczonej wojny podwodnej. Uważał, że Ententa ofertę odrzuci, a wtedy nastąpi radykalny zwrot w niemieckiej polityce. Następnego dnia poseł duński mówił Amerykaninowi: „Jeśli alianci odrzucą niemiecką ofertę pokojową, będziemy musieli uważać na nasze statki”. Niemiecka prasa przyjęła notę na ogół przychylnie, ale pangermanie obawiali się, że rząd okaże słabość, a w gazetach otwarcie pisano, że po odmowie przyjdzie czas na okręty podwodne.

Pierwsze reakcje

W stolicach Ententy notę przyjęto nieufnie, zanim jeszcze ją oficjalnie doręczono. 13 grudnia premier Francji Aristide Briand, przedstawiając w Izbie Deputowanych swój nowy rząd, mówił o „rzekomych propozycjach”, ubranych w uroczyste frazesy, które mają mącić umysły i sumienia aliantów i wpływać na neutralnych. Ostrzegał kraj przed demoralizacją. Ambasador amerykański w Londynie donosił, że w Wielkiej Brytanii przeważa przekonanie, iż nie należy nawet poważnie rozważać oferty bez konkretnych i korzystnych warunków. Język noty uważano tam za obraźliwy z powodu przechwałek i groźby. Samą propozycję traktowano jako oznakę ciężkich kłopotów gospodarczych Niemiec i próbę rozbicia jedności aliantów, a niektórzy dopatrywali się w niej przygotowania pretekstu do nowych okrucieństw. W Waszyngtonie Wilson, którego niemiecki krok uprzedził, postanowił mimo to wystąpić z własną notą. Wysłał ją 18 grudnia.

Oferta nie miała szans. Według historyków jedyną drogą do rokowań byłaby zapowiedź wycofania się z okupowanych ziem i powrotu do stanu sprzed wojny, a na to Bethmann Hollweg nie mógł się zgodzić wobec rozbudzonych w Niemczech oczekiwań aneksyjnych i nacisku wojska. Poufne warunki, które Niemcy przekazali Wilsonowi pod koniec stycznia 1917 roku, przewidywały między innymi „strategiczne i gospodarcze” korekty granic we Francji, „gwarancje” bezpieczeństwa Niemiec w Belgii i granicę chroniącą Niemcy i Polskę przed Rosją. Ententa odrzuciła ofertę 30 grudnia 1916 roku, nazywając ją manewrem wojennym. Miesiąc później Niemcy ogłosili nieograniczoną wojnę podwodną, a w kwietniu 1917 roku Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny.