TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Wilson ponownie prezydentem

Kategoria:
Polityka
Data:
7 listopada 1916
Autor:
Natalia
Tagi:
Stany Zjednoczone, Woodrow Wilson, neutralność

7 listopada 1916 roku w Stanach Zjednoczonych odbyły się wybory prezydenckie. Ubiegający się o drugą kadencję demokrata Woodrow Wilson pokonał kandydata republikanów, Charlesa Evansa Hughesa, w jednych z najbardziej wyrównanych wyborów w historii kraju. Wilson zdobył około 9,1 miliona głosów (49,2%), a Hughes około 8,5 miliona (46,1%). W Kolegium Elektorów przewaga była jeszcze skromniejsza: 277 głosów elektorskich wobec 254, przy 266 potrzebnych do zwycięstwa. Wiceprezydentem pozostał Thomas Marshall. Brytyjska chronologia wojny notuje reelekcję pod datą głosowania, ale ostateczny wynik nie był znany jeszcze przez dwa dni.

Kampania w cieniu wojny

Republikanie, którzy w 1912 roku przegrali przez rozłam między konserwatystami a zwolennikami Theodore’a Roosevelta, tym razem postawili na kandydata kompromisowego. Hughes, były gubernator Nowego Jorku, od 1910 roku zasiadał w Sądzie Najwyższym i przez sześć lat nie zabierał głosu w sporach politycznych. Po nominacji w czerwcu złożył urząd sędziego. Roosevelt odmówił startu z ramienia Partii Postępowej i poparł Hughesa, a jego partia praktycznie przestała istnieć. Kandydatem na wiceprezydenta u boku Hughesa był Charles Warren Fairbanks. Na początku kampanii Hughes uchodził za faworyta, bo republikanie byli wówczas partią większościową.

Głównym tematem była wojna w Europie. Demokraci, nominujący Wilsona w czerwcu na konwencji w Saint Louis, prowadzili kampanię pod hasłem „On trzymał nas z dala od wojny” (He kept us out of war) i ostrzegali, że zwycięstwo republikanów oznacza wojnę z Niemcami i Meksykiem. Wilson mógł się powoływać na to, że po nocie w sprawie Sussexa Niemcy w maju ustąpili i ograniczyli wojnę podwodną. Hughes domagał się lepszego przygotowania kraju do wojny i twardszej obrony praw amerykańskich, ale jednocześnie zapewniał o neutralności, przez co jego stanowisko wydawało się wielu wyborcom niejasne. Krytykował też interwencje Wilsona w Meksyku i ustawę o ośmiogodzinnym dniu pracy kolejarzy. Roosevelt objeżdżał kraj w jego imieniu i nazywał hasło demokratów „frazesem tchórza”, ale według części historyków jego wojowniczy ton raczej odstraszał od republikanów wyborców, którzy bali się wojny. Miesiąc przed głosowaniem kampanię podgrzał rajd U-53 u wybrzeży Stanów Zjednoczonych.

Noc wyborcza i Kalifornia

Wieczorem 7 listopada pierwsze wyniki ze wschodu wyglądały dla Wilsona źle. Hughes wygrał w Nowym Jorku i w rodzinnym stanie prezydenta, New Jersey, w niemal całym północnym wschodzie oraz w kilku dużych stanach Środkowego Zachodu, takich jak Illinois. Rano 8 listopada część nowojorskich gazet ogłosiła zwycięstwo republikanina. Powtarzana później anegdota mówi, że gdy dziennikarz zadzwonił do Hughesa, usłyszał, że „prezydent śpi”, i odpowiedział: „Gdy się obudzi, proszę mu powiedzieć, że nie jest już prezydentem”. Historyjka jest zapewne zmyślona, ale dobrze oddaje nastrój tamtych dni.

W miarę liczenia głosów z zachodu i z południa szala przechylała się na stronę Wilsona. Prezydent wygrał na całym Południu i w większości stanów zachodnich, gdzie hasło pokoju trafiało do rolników i robotników, a część dawnych zwolenników Roosevelta poparła jego reformy społeczne. Wieczorem 8 listopada miał według gazet 254 głosy elektorskie i do zwycięstwa brakowało mu Kalifornii albo Minnesoty. W Kalifornii głosy z odległych okręgów rolniczych spływały powoli. Po południu 9 listopada demokraci ogłosili tam zwycięstwo, a wieczorem kalifornijscy republikanie uznali porażkę, choć wynik potwierdzały jeszcze kolejne zestawienia z 10 listopada. Wilson wygrał w Kalifornii przewagą 3773 głosów na blisko milion oddanych. Uważa się, że Hughes stracił ten stan między innymi przez to, że podczas kampanii oparł się na konserwatywnych działaczach partii i nie zdołał pozyskać postępowców gubernatora Hirama Johnsona. Minnesotę Hughes wygrał różnicą zaledwie 392 głosów, a w New Hampshire Wilson zwyciężył przewagą 56 głosów.

Hughes czekał na oficjalne podliczenie głosów w Kalifornii. Dopiero 22 listopada wysłał Wilsonowi telegram z gratulacjami. Odrzucił przy tym pomysły części republikanów, by kwestionować wynik z powodu rzekomych fałszerstw. Po latach wyszło na jaw, że Wilson przygotował się na porażkę: w liście do sekretarza stanu Roberta Lansinga, napisanym 5 listopada, zaplanował, że w razie przegranej mianuje Hughesa sekretarzem stanu, po czym sam ustąpi razem z wiceprezydentem. Hughes zostałby wtedy prezydentem od razu, a nie dopiero w marcu 1917 roku, i kraj uniknąłby czterech miesięcy rządów słabego, przegranego prezydenta w czasie groźnym dla jego bezpieczeństwa.

Znaczenie dla wojny

Tego samego dnia wybierano też Kongres. Demokraci zachowali większość w Senacie, a w Izbie Reprezentantów obie partie zdobyły niemal po równo mandatów. Z Montany do Izby Reprezentantów została wybrana Jeannette Rankin, pierwsza kobieta w Kongresie. Uwagę Amerykanów tak bardzo pochłaniało liczenie głosów, że według amerykańskiego chargé d’affaires w Berlinie przemówienie kanclerza Niemiec Theobalda von Bethmanna Hollwega z 9 listopada, w którym mówił o możliwości powołania po wojnie międzynarodowego trybunału, przeszło w amerykańskiej prasie niemal niezauważone.

W Europie obie strony uważnie śledziły wybory. Zwycięstwo Wilsona oznaczało ciągłość: dalszą neutralność Stanów Zjednoczonych, ale też dalszy nacisk na Niemcy w sprawie wojny podwodnej i na Wielką Brytanię w sprawie blokady. Wilson, wzmocniony nowym mandatem, uznał, że może teraz spróbować pośrednictwa. W grudniu 1916 roku wezwał walczące państwa do ogłoszenia warunków pokoju, a w styczniu 1917 roku mówił przed Senatem o „pokoju bez zwycięstwa”. Wkrótce potem Niemcy ogłosili nieograniczoną wojnę podwodną i w kwietniu 1917 roku prezydent, który wygrał wybory hasłem pokoju, poprosił Kongres o wypowiedzenie wojny Niemcom.