Niemcy · Państwa centralne
Arthur Zimmermann
Podsekretarz stanu (1911–1916) i sekretarz stanu w Urzędzie Spraw Zagranicznych Rzeszy (1916–1917)
- Urodzony:
- 5 października 1864, Marggrabowa, dziś Olecko (Prusy Wschodnie, dziś Polska)
- Zmarł:
- 6 czerwca 1940, Berlin
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Niemcy, Stany Zjednoczone, wywiad, okręty podwodne
Arthur Zimmermann kierował niemiecką dyplomacją tylko przez niecałe dziewięć miesięcy, od listopada 1916 do sierpnia 1917 roku, ale jego nazwisko zna każdy, kto czytał o wejściu Ameryki do wojny. W styczniu 1917 roku podpisał depeszę, w której proponował Meksykowi sojusz przeciw Stanom Zjednoczonym i odzyskanie Teksasu, Nowego Meksyku i Arizony. Brytyjski wywiad ją przechwycił i odczytał, a gdy Amerykanie ją opublikowali, Zimmermann sam potwierdził, że jest prawdziwa. Wcześniej, jako podsekretarz stanu, był przez lata faktycznym motorem Urzędu Spraw Zagranicznych: w lipcu 1914 roku zapewniał Austriaków o niemieckim poparciu, a w czasie wojny popierał plany wzniecania powstań i rewolucji na tyłach przeciwników, od Irlandii po Rosję. Był pierwszym w dziejach Rzeszy człowiekiem bez szlacheckiego pochodzenia na czele jej dyplomacji.
Przed wojną
Urodził się 5 października 1864 roku w Marggrabowej, dzisiejszym Olecku na Mazurach, w zamożnej mieszczańskiej rodzinie. Chodził do gimnazjów w Ełku i Królewcu, a prawo studiował w Królewcu i Lipsku. Po aplikacji sądowej i doktoracie z prawa wstąpił w 1893 roku do służby zagranicznej, ale nie do dyplomacji, którą obsadzała arystokracja, lecz do mniej prestiżowej służby konsularnej. Kilka lat spędził w Chinach jako wicekonsul i konsul w Szanghaju, Kantonie i Tiencinie, gdzie zastało go powstanie bokserów. W 1902 roku przeszedł do centrali w Berlinie. Wracał wtedy przez Stany Zjednoczone i według części biografów później chętnie powoływał się na tę podróż jako na dowód znajomości Ameryki.
W Berlinie awansował szybko. W 1910 roku został dyrektorem w wydziale politycznym, a w 1911 roku podsekretarzem stanu, czyli zastępcą szefa urzędu. Od stycznia 1913 roku jego przełożonym był Gottlieb von Jagow, drobny, chorowity arystokrata, który stronił od parlamentu i nie lubił reprezentacji. Wiele rozmów z zagranicznymi dyplomatami i posłami do Reichstagu prowadził więc Zimmermann. Był swobodny w obejściu, rozmowny i lubiany, ale też porywczy i skłonny do pochopnych sądów.
Lipiec 1914
Gdy po zamachu w Sarajewie do Berlina przyjechał wysłannik Wiednia hrabia Alexander Hoyos, Jagow był w podróży poślubnej i urzędem kierował Zimmermann. 5 lipca 1914 roku rozmawiał z Hoyosem, a nazajutrz razem z kanclerzem Theobaldem von Bethmannem Hollwegiem potwierdził Austriakom to, co cesarz Wilhelm II obiecał w Poczdamie: Niemcy poprą Austro-Węgry wobec Serbii, nawet jeśli grozi to wojną z Rosją.
Rewolucja jako broń
W czasie wojny Zimmermann należał do najgorętszych zwolenników tak zwanej polityki rewolucjonizowania, czyli podburzania przeciw Entencie narodów i ruchów, które miały powody, by jej nienawidzić. Urząd Spraw Zagranicznych wspierał głoszenie dżihadu w świecie muzułmańskim, spiskowców indyjskich i irlandzkich nacjonalistów. Głównym rozmówcą Zimmermanna w tej ostatniej sprawie był Roger Casement, który przyjechał do Niemiec jesienią 1914 roku. W listopadzie rząd niemiecki ogłosił na jego prośbę, że jeśli wojska niemieckie wylądują w Irlandii, przybędą jako przyjaciele irlandzkiej wolności, a 27 grudnia Casement i Zimmermann podpisali porozumienie o utworzeniu Brygady Irlandzkiej z jeńców wojennych. Sztab Generalny nie zgodził się jednak na desant, a do brygady zgłosiło się zaledwie kilkudziesięciu ludzi. W kwietniu 1916 roku Niemcy wysłali do Irlandii tylko statek z bronią, który zatopiła własna załoga, gdy przechwyciła go Royal Navy, a Casementa aresztowano zaraz po wylądowaniu.
Zimmermann źle rozumiał Amerykanów. Gdy w 1915 roku, po zatopieniu Lusitanii, ambasador Stanów Zjednoczonych James W. Gerard ostrzegał przed skutkami wojny podwodnej, Zimmermann miał mu grozić, że w Ameryce pół miliona niemieckich rezerwistów chwyci za broń. Ten sam Gerard oceniał później, że Jagow trafniej odgadywał nastroje amerykańskie niż jego zastępca.
Sekretarz stanu
22 listopada 1916 roku Jagow, przeciwnik nieograniczonej wojny podwodnej, odszedł, a Zimmermann zajął jego miejsce. Kanclerz zapewniał, że oznacza to kontynuację dotychczasowej polityki, ale nowy sekretarz stanu uchodził za człowieka bliższego Naczelnemu Dowództwu Paula von Hindenburga i Ericha Ludendorffa. Zaczął od akcji pokojowej. 12 grudnia państwa centralne ogłosiły ofertę pokojową, która nie podawała żadnych warunków, a 26 grudnia Zimmermann wręczył Gerardowi odpowiedź na notę Wilsona. Berlin znów nie ujawnił, czego chce, bo poufnie uzgodnione z Wiedniem cele wojenne obejmowały aneksje, których Ententa nie mogła przyjąć. Gdy Ententa odrzuciła ofertę, Zimmermann przestał bronić stanowiska kanclerza i poparł admiralicję. Na naradzie w Pszczynie 9 stycznia 1917 roku cesarz postanowił, że od 1 lutego okręty podwodne będą zatapiać bez ostrzeżenia wszystkie statki na wodach wokół Wysp Brytyjskich.
Telegram
Sekretarz stanu wiedział, że może to oznaczać wojnę z Ameryką, i chciał pokazać generałom, że jest na nią przygotowany. Pomysł sojuszu z Meksykiem wyszedł według badań Thomasa Boghardta od referenta Hansa Arthura von Kemnitza, ale 13 stycznia Zimmermann zatwierdził tekst i podpisał go własnym nazwiskiem. Zgodnie z telegramem Zimmermanna poseł w Meksyku miał zaproponować prezydentowi Venustiano Carranzy sojusz, pieniądze i odzyskanie ziem utraconych na rzecz Stanów Zjednoczonych, gdyby Ameryka przystąpiła do wojny, a także namówić Japonię do zmiany stron. 16 stycznia depesza poszła do Waszyngtonu, i to amerykańskimi łączami dyplomatycznymi, które prezydent Woodrow Wilson udostępnił Niemcom do rozmów pokojowych. Ambasador Johann Heinrich von Bernstorff przekazał ją dalej do Meksyku. Brytyjska komórka kryptologiczna Room 40 przechwyciła ją i odczytała już następnego dnia. 20 stycznia Zimmermann pojechał z szefem Sztabu Admiralicji Henningiem von Holtzendorffem do Wiednia, by przekonać sojusznika do decyzji, którą Berlin podjął sam.
3 lutego Stany Zjednoczone zerwały stosunki z Niemcami. Wieczorem tego dnia Zimmermann i kanclerz, nie wiedząc jeszcze o decyzji Waszyngtonu, długo wypytywali Gerarda o nastroje Amerykanów. 23 lutego minister spraw zagranicznych Arthur Balfour wręczył tekst depeszy ambasadorowi amerykańskiemu w Londynie, a 1 marca opublikowała go amerykańska prasa. Wielu Amerykanów uznało telegram za brytyjskie fałszerstwo, ale 3 marca Zimmermann sam przyznał, że jest autentyczny. Historycy do dziś zastanawiają się, dlaczego to zrobił. Najczęściej przypuszcza się, że uważał ofertę za uprawnione przygotowanie na wypadek wojny, skoro miała obowiązywać dopiero po jej wypowiedzeniu, a zaprzeczanie uznał za bezcelowe. Tak też bronił się w Reichstagu, 5 marca na tajnym posiedzeniu komisji budżetowej i 29 marca na posiedzeniu plenarnym. Socjalista Oskar Cohn odpowiedział mu, że dał Wilsonowi znakomity argument, by zjednoczyć Amerykanów. 6 kwietnia 1917 roku Stany Zjednoczone wypowiedziały Niemcom wojnę, a Meksyk pozostał neutralny.
Lenin i Rosja
Rewolucja lutowa w Rosji dała Zimmermannowi szansę na sukces, który miał zrównoważyć klęskę w Ameryce. 23 marca 1917 roku pisał do Naczelnego Dowództwa, że wybitni rosyjscy rewolucjoniści przebywający w Szwajcarii chcą wracać do kraju przez Niemcy, i dodawał, że skoro Niemcom zależy, by w Rosji wzięło górę radykalne skrzydło, warto im na to pozwolić. Generałowie się zgodzili, a w kwietniu Włodzimierz Lenin z towarzyszami przejechał przez Niemcy w zaplombowanym wagonie. Zimmermann popierał też sondowanie rosyjskiego Rządu Tymczasowego w sprawie odrębnego pokoju. Pod koniec czerwca, razem z kanclerzem, rozmawiał w Berlinie z nuncjuszem Eugeniem Pacellim, przyszłym papieżem Piusem XII, o warunkach, na jakich Niemcy mogłyby zawrzeć pokój. Z tych rozmów wyrosła później nota pokojowa Benedykta XV, ale gdy papież ogłosił ją w sierpniu, obu niemieckich rozmówców nuncjusza nie było już w rządzie.
Dymisja
Latem 1917 roku pozycja Zimmermanna była słaba. Ciążyły na nim telegram, optymizm, z jakim zbywał groźbę wojny z Ameryką, i kompromitacja w Norwegii, gdzie w czerwcu aresztowano kuriera z niemieckim paszportem dyplomatycznym i materiałami wybuchowymi do sabotażu. Na początku lipca poseł Centrum Matthias Erzberger atakował w Reichstagu nie tylko wojnę podwodną, ale też dyplomację, która sprowadziła na Niemcy Amerykę. Po upadku Bethmanna Hollwega 13 lipca Zimmermann, jak wszyscy sekretarze stanu, oddał swój urząd do dyspozycji nowego kanclerza Georga Michaelisa i nie miał już szans na pozostanie. Formalnie odszedł 5 sierpnia, gdy znaleziono następcę, ambasadora w Konstantynopolu Richarda von Kühlmanna. Część źródeł podaje datę 6 sierpnia.
Po wojnie
Do polityki już nie wrócił. Żył w Berlinie, gdzie przez długie lata skupiał wokół siebie dawnych członków studenckich korporacji z Królewca i Lipska. Zmarł w Berlinie 6 czerwca 1940 roku, gdy Niemcy znów prowadziły wojnę z Francją i Wielką Brytanią.
Ocena
Dla historyków Zimmermann jest przede wszystkim autorem jednego z najsłynniejszych dyplomatycznych błędów XX wieku. Barbara Tuchman w książce „Telegram Zimmermanna” z 1958 roku przedstawiła depeszę jako bezpośrednią przyczynę wejścia Ameryki do wojny, a jej autora jako człowieka, który nie rozumiał świata poza Europą. Nowsze badania, między innymi Thomasa Boghardta i niemieckiego historyka Martina Nassuy, łagodzą ten obraz. Wskazują, że o wojnie przesądziła przede wszystkim nieograniczona wojna podwodna, czego zresztą dowodził już Bernstorff, a telegram tylko wzmocnił oburzenie Amerykanów i pozwolił Wilsonowi przekonać wahających się. Zwracają też uwagę, że Zimmermann nie wymyślił oferty dla Meksyku, choć ją przyjął i za nią odpowiadał, i że jego urząd działał w cieniu Naczelnego Dowództwa, któremu chciał się przypodobać.
Jednocześnie trudno o lepszy przykład polityki, którą niemieckie kierownictwo prowadziło w latach 1916–1917: ryzykownej, opartej na złudzeniach co do przeciwnika i na wierze, że rewolucje i powstania na jego tyłach rozstrzygną wojnę. W Rosji ta rachuba na krótko się sprawdziła. W Ameryce i w Irlandii przyniosła Niemcom same szkody.