- Kategoria:
- Dyplomacja
- Data:
- 19 stycznia 1917
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Niemcy, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, wywiad
19 stycznia 1917 roku w ambasadzie Niemiec w Waszyngtonie siedmiu szyfrantów przez wiele godzin rozszyfrowywało długą depeszę z Berlina. Telegram nr 157, liczący 856 grup cyfr, zawierał instrukcje kanclerza w sprawie wojny podwodnej. Dołączony do niego krótszy telegram nr 158 był przeznaczony dla niemieckiego posła w Meksyku Heinricha von Eckardta. Jeszcze tego samego dnia dwóch urzędników zaszyfrowało go na nowo starszym kodem, który znała placówka w Meksyku, i ambasador hrabia Johann Heinrich von Bernstorff wysłał go zwykłym telegrafem do stolicy Meksyku. Depesza dotarła tam jeszcze tego dnia. Podpisał ją sekretarz stanu w Urzędzie Spraw Zagranicznych Arthur Zimmermann, od listopada kierujący niemiecką dyplomacją. Proponował w niej Meksykowi sojusz przeciw Stanom Zjednoczonym.
Z tego powodu w opracowaniach pojawia się kilka dat telegramu. Zimmermann zatwierdził jego tekst 13 stycznia, z Berlina wysłano go 16 stycznia i ta data najczęściej uchodzi za datę telegramu, a 19 stycznia Bernstorff przekazał go do Meksyku. Część źródeł, między innymi wspomnienia amerykańskiego sekretarza stanu Roberta Lansinga, podaje, że depesza dotarła do niemieckiej ambasady w Waszyngtonie już 18 stycznia. Według akt niemieckiego Urzędu Spraw Zagranicznych odebrano ją 19 stycznia. O jednym Niemcy nie wiedzieli: brytyjski wywiad morski przechwycił depeszę już 16 stycznia, a nazajutrz rano znał jej sens.
Treść
Telegram w wersji wysłanej do Meksyku brzmiał w przekładzie tak:
„Zamierzamy 1 lutego rozpocząć nieograniczoną wojnę podwodną. Mimo to będziemy się starali utrzymać neutralność Ameryki. Gdyby się to nie udało, proponujemy Meksykowi sojusz na następującej podstawie: wspólne prowadzenie wojny, wspólne zawarcie pokoju, hojne wsparcie finansowe i zgoda z naszej strony na to, by Meksyk odzyskał utracone dawniej terytoria w Teksasie, Nowym Meksyku i Arizonie. Szczegóły pozostawiamy Waszej Ekscelencji. Wasza Ekscelencja zechce zakomunikować powyższe prezydentowi w ścisłej tajemnicy, gdy tylko wybuch wojny ze Stanami Zjednoczonymi będzie pewny, i dodać sugestię, by z własnej inicjatywy zaprosił Japonię do natychmiastowego przystąpienia i zarazem pośredniczył między nami a Japonią. Proszę zwrócić uwagę prezydenta, że bezwzględne użycie naszych okrętów podwodnych daje teraz widoki na zmuszenie Anglii do zawarcia pokoju w ciągu kilku miesięcy. Proszę potwierdzić odbiór. Zimmermann”.
Teksas, Nowy Meksyk i Arizona należały kiedyś do Meksyku. Teksas oderwał się od niego w 1836 roku i dziewięć lat później przyłączył do Stanów Zjednoczonych, a resztę tych ziem Meksyk utracił po przegranej wojnie ze Stanami Zjednoczonymi w latach 1846–1848. Na marginesie brudnopisu urzędnicy dopisali dwie uwagi, których nie wysłano: że Niemcy niczego Meksykowi nie gwarantują i że Kalifornię należałoby zostawić dla Japonii.
Pomysł z Pszczyny
Telegram był owocem decyzji, która zapadła 9 stycznia w kwaterze głównej w Pszczynie. Cesarz, pod naciskiem Naczelnego Dowództwa Paula von Hindenburga i Ericha Ludendorffa oraz admiralicji, postanowił wtedy, że od 1 lutego okręty podwodne będą zatapiać bez ostrzeżenia wszystkie statki, także neutralne, na wodach wokół Wysp Brytyjskich, u wybrzeży Francji i na Morzu Śródziemnym. W Berlinie wiedziano, że może to oznaczać wojnę ze Stanami Zjednoczonymi. Zimmermann, który przed Pszczyną popierał kanclerza Theobalda von Bethmanna Hollwega i przez to naraził się Ludendorffowi, chciał teraz pokazać generałom, że myśli naprzód i przygotowuje się na przystąpienie Ameryki do wojny.
Autorem pomysłu był najpewniej Hans Arthur von Kemnitz, referent do spraw Ameryki Łacińskiej i Azji Wschodniej w Urzędzie Spraw Zagranicznych. Sam przyznał się do tego po wojnie, a sekretarz kanclerza Kurt Riezler zapisał w marcu 1917 roku w dzienniku: „To zrobił Kemnitz, ten fantastyczny idiota”. Według historyka Thomasa Boghardta, który zbadał niemieckie akta, Kemnitz przedstawił projekt 11 stycznia, nazajutrz podpisał go referent do spraw Meksyku i Ameryki Północnej hrabia Adolf von Montgelas, mimo zastrzeżeń, a 13 stycznia Zimmermann zatwierdził ostateczny tekst. Wielu historyków uważa, że Zimmermann nie poradził się kanclerza, choć formalnie powinien.
Meksyk wydawał się w Berlinie naturalnym partnerem. Kraj od 1910 roku pogrążony był w rewolucji i wojnie domowej, a stosunki z północnym sąsiadem były fatalne. W marcu 1916 roku oddział Pancho Villi napadł na miasteczko Columbus w Nowym Meksyku, a generał John Pershing przez prawie rok bezskutecznie ścigał go z amerykańskim korpusem ekspedycyjnym w północnym Meksyku, co rozjątrzyło Meksykanów. Rząd prezydenta Venustiano Carranzy sam w 1916 roku sondował Niemców w sprawie bliższej współpracy. Japonia walczyła wprawdzie od 1914 roku po stronie Ententy, ale w Berlinie liczono, że uda się ją przeciągnąć, bo stosunki japońsko-amerykańskie były napięte. Plan zakładał, że Meksyk i Japonia zwiążą Amerykanów u ich własnych granic, zanim zdążą pomóc Europie.
Droga depeszy
Najpierw chciano wysłać tekst do Ameryki na pokładzie handlowego okrętu podwodnego Deutschland, który w listopadzie 1916 roku przywiózł do Stanów Zjednoczonych nowy kod dla ambasady. Rejs miał się zacząć w połowie stycznia, ale go odwołano. Niemcy nie mieli własnego połączenia telegraficznego z Ameryką, bo Brytyjczycy w pierwszych dniach wojny przecięli ich kable transatlantyckie. Prezydent Woodrow Wilson, któremu zależało na rozmowach pokojowych, pozwalał im jednak przesyłać zaszyfrowane depesze amerykańskimi kanałami dyplomatycznymi. 16 stycznia o trzeciej po południu ambasada amerykańska w Berlinie otrzymała więc z Urzędu Spraw Zagranicznych zaszyfrowane telegramy nr 157 i 158 i przekazała je przez poselstwo w Kopenhadze do Departamentu Stanu, który doręczył je ambasadzie niemieckiej. Amerykanie nie znali niemieckiego kodu i nie wiedzieli, co przesyłają.
Przez dziesięciolecia pisano, że Niemcy, dla pewności, wysłali telegram trzema drogami: amerykańskim kablem, przez szwedzkie przedstawicielstwa w Sztokholmie i Buenos Aires oraz radiem z Nauen do stacji w Sayville pod Nowym Jorkiem. Tak przedstawiała to między innymi Barbara Tuchman w głośnej książce o telegramie. Nowsze badania niemieckich dzienników depesz wskazują jednak, że telegram poszedł do Waszyngtonu wyłącznie amerykańską drogą dyplomatyczną. Wersje o drogach szwedzkiej i radiowej mogły pochodzić od samych Brytyjczyków, którzy chcieli ukryć, że czytają korespondencję neutralnej Ameryki.
Room 40
Wszystkie kable transatlantyckie przechodziły przez Wielką Brytanię, a depesze płynące nimi trafiały do komórki dekryptażu Admiralicji, nazywanej od numeru pokoju Room 40. Od 1914 roku odczytywała ona niemiecką korespondencję morską, między innymi dzięki książce sygnałowej z krążownika Magdeburg, a z czasem także dyplomatyczną. Telegram trafił do dwóch kryptologów, Nigela de Greya i Dilly’ego Knoxa. Około wpół do jedenastej rano 17 stycznia de Grey przyniósł szefowi wywiadu morskiego, komandorowi Williamowi Reginaldowi Hallowi, pierwsze, niepełne odczytanie. Brakowało w nim wielu słów, między innymi nazw trzech stanów, ale sens był jasny: Niemcy 1 lutego rozpoczną nieograniczoną wojnę podwodną i proponują Meksykowi sojusz, a do spisku chcą wciągnąć Japonię.
Hall od razu zrozumiał, że ma w rękach dokument, który może wciągnąć Amerykę do wojny. Postanowił jednak na razie nikomu go nie pokazywać, nawet Foreign Office. Ujawnienie telegramu zdradziłoby Niemcom, że ich kody są złamane, a Amerykanom, że Brytyjczycy czytają ich depesze dyplomatyczne. Trzeba też było przekonać Waszyngton, że tekst nie jest brytyjską prowokacją. Rozwiązanie podsunęła wersja z 19 stycznia: Bernstorff zaszyfrował ją starszym kodem 13040, który Room 40 znał lepiej, i wysłał zwykłym telegrafem do Meksyku. Gdyby zdobyć jej kopię w meksykańskim urzędzie telegraficznym, można by twierdzić, że tekst wykradziono w Meksyku, a jego autentyczność Amerykanie mogliby sprawdzić we własnych archiwach telegraficznych.
Co dalej
Hall przekazał wiadomość Foreign Office dopiero 5 lutego, dwa dni po tym, jak Stany Zjednoczone zerwały stosunki z Niemcami. Tymczasem brytyjskie poselstwo w Meksyku zdobyło kopię telegramu wysłanego przez Bernstorffa i 19 lutego Hall miał w rękach jego pełny tekst. 23 lutego minister spraw zagranicznych Arthur Balfour oficjalnie wręczył go ambasadorowi amerykańskiemu w Londynie Walterowi Hinesowi Page’owi. Nazwał to później jedną z najbardziej dramatycznych chwil w swoim życiu. Wilson otrzymał tekst następnego dnia, a 1 marca telegram opublikowała amerykańska prasa. Wielu Amerykanów uznało go za brytyjskie fałszerstwo, ale 3 marca Zimmermann sam przyznał przed dziennikarzami, że depesza jest prawdziwa. Japońska ambasada w Waszyngtonie nazwała niemiecki pomysł potwornym, a Carranza, po naradzie ze swoimi generałami, sojuszu nie przyjął i Meksyk pozostał neutralny.
Telegram jest uważany za jeden z największych sukcesów wywiadu w historii. Wzburzył amerykańską opinię publiczną, zwłaszcza na zachodzie i południu kraju, które do tej pory uważały wojnę w Europie za cudzą sprawę. Bernstorff przekonywał jednak po wojnie, że to nie depesza do Meksyku, lecz wznowienie nieograniczonej wojny podwodnej przesądziło o wojnie z Ameryką. 6 kwietnia 1917 roku Stany Zjednoczone wypowiedziały Niemcom wojnę.