TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

USA wypowiadają wojnę Niemcom

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
6 kwietnia 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Stany Zjednoczone, Niemcy, Woodrow Wilson, okręty podwodne

6 kwietnia 1917 roku, w Wielki Piątek, Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny z Niemcami. O 3:12 nad ranem Izba Reprezentantów przyjęła stosunkiem głosów 373 do 50 wspólną rezolucję Kongresu, którą Senat zatwierdził dwa dni wcześniej. O 13:18 prezydent Woodrow Wilson ją podpisał i ogłosił proklamację o istnieniu stanu wojny. Od zerwania stosunków dyplomatycznych minęły dwa miesiące, a od orędzia prezydenta do Kongresu cztery dni.

Rezolucja

Tekst był krótki. Wstęp stwierdzał, że cesarski rząd niemiecki dopuścił się wielokrotnie aktów wojny przeciw rządowi i narodowi Stanów Zjednoczonych. Kongres formalnie ogłaszał więc stan wojny, „który został narzucony Stanom Zjednoczonym”, upoważniał i zobowiązywał prezydenta do użycia całych sił lądowych i morskich oraz zasobów rządu do prowadzenia wojny z cesarskim rządem niemieckim, a dla doprowadzenia jej do zwycięskiego końca oddawał do dyspozycji wszystkie zasoby kraju. Rezolucja dotyczyła tylko Niemiec. Wilson świadomie pominął ich sojuszników.

Senat, 4 kwietnia

Senat debatował nad rezolucją w środę 4 kwietnia przez około trzynaście godzin. Kierował nią demokrata Gilbert Hitchcock z Nebraski, bo przewodniczący komisji spraw zagranicznych William J. Stone był przeciwny wojnie. Republikanin Henry Cabot Lodge, dotąd ostry krytyk prezydenta, wzywał do wojny prowadzonej całą siłą, bo „najgorsza ze wszystkich wojen jest wojna słaba”. Najdłuższe przemówienie przeciw wygłosił Robert La Follette. Dowodził, że Wielka Brytania łamała prawo morskie tak samo jak Niemcy, a Ameryka, tolerując brytyjskie miny i blokadę, sama przestała być neutralna. Proponował, by o wojnie rozstrzygnął naród w głosowaniu, bo jego zdaniem dziesięciu na jednego Amerykanina by ją odrzuciło. Republikanin George Norris z Nebraski mówił, że kraj idzie na wojnę „na rozkaz złota” i że Kongres „umieszcza znak dolara na amerykańskiej fladze”. Demokrata John Sharp Williams z Missisipi odpowiadał, że to kłamstwo, bo to nie Wall Street zatopiła Lusitanię, Arabica ani Sussexa.

O 23:11 Senat przyjął rezolucję 82 głosami przeciw 6. Przeciw głosowali republikanie La Follette, Norris i Asle Gronna z Dakoty Północnej oraz demokraci Stone, Harry Lane z Oregonu i James Vardaman z Missisipi. Ośmiu nieobecnych senatorów popierało wojnę.

Izba Reprezentantów, 5–6 kwietnia

Izba zaczęła debatę w czwartek 5 kwietnia o 10 rano i obradowała bez przerwy przez całą noc. Przemawiało ponad pięćdziesięciu posłów. Największe wrażenie zrobiło wystąpienie przywódcy demokratycznej większości Claude’a Kitchina z Karoliny Północnej. Przypominał, że Brytyjczycy od dwóch lat zatrzymywali amerykańskie statki, ładunki i pocztę, a Ameryka nie poszła z nimi na wojnę, bo trzymała swoje statki z dala od ich pól minowych. Uważał, że tak samo można było uniknąć wojny z Niemcami, i głosował przeciw rezolucji, choć wnosił ją rząd jego własnej partii.

Głosowanie zakończyło się o 3:12. Za rezolucją było 373 posłów, przeciw 50, a kilku nie głosowało. Przeciwnicy pochodzili głównie ze stanów Środkowego Zachodu i Zachodu, wielu z okręgów z licznymi wyborcami pochodzenia niemieckiego. Wśród nich była Jeannette Rankin, pierwsza kobieta w Kongresie. Wywołana do głosowania, wbrew regulaminowi zabrała głos łamiącym się głosem: „Chcę stać przy moim kraju, ale nie mogę głosować za wojną”. Część sufrażystek uznała potem, że zaszkodziła ich ruchowi.

Podpis i pierwsze zarządzenia

Rezolucja trafiła do Białego Domu, a Wilson podpisał ją o 13:18 i od tej chwili oba państwa formalnie były w stanie wojny. Prezydent wydał jednocześnie proklamację, w której wezwał urzędników do czujności, a obywateli do lojalnego poparcia wojny „aż do pomyślnego końca” i do osiągnięcia „bezpiecznego i sprawiedliwego pokoju”. Proklamacja ustalała też zasady postępowania wobec obywateli niemieckich mieszkających w Stanach Zjednoczonych. Wiadomość rozesłano telegraficznie do wszystkich okrętów, baz, fortów i placówek dyplomatycznych, a marynarkę wojenną postawiono w stan wojenny.

Już o świcie, gdy z Waszyngtonu nadeszła wiadomość o głosowaniu w Izbie, urzędnicy portowi i żołnierze zajęli niemieckie statki, które od 1914 roku chroniły się w amerykańskich portach. Według „New York Times Current History” było ich 91, o łącznej pojemności blisko 595 tysięcy ton rejestrowych brutto, z tego 27 w Nowym Jorku, a pozostałe w portach od Bostonu po Filipiny i Hawaje. Ich wartość oceniano na około 100 milionów dolarów. Okazało się, że niemieckie załogi zawczasu zniszczyły maszynownie prawie wszystkich statków. Nietknięty był tylko największy z nich, liniowiec Vaterland, który później jako transportowiec Leviathan woził do Francji amerykańskich żołnierzy. Załogi internowano, między innymi na Ellis Island. Na Guamie, gdzie był już 7 kwietnia, internowany od 1914 roku niemiecki krążownik pomocniczy Cormoran został zatopiony przez własną załogę, gdy Amerykanie zażądali jego wydania. Zginęło kilku niemieckich marynarzy, według różnych relacji od pięciu do dziewięciu.

Armia na papierze

Stany Zjednoczone weszły do wojny niemal bez armii lądowej. Według amerykańskiej oficjalnej historii wojskowej armia regularna liczyła na początku kwietnia 1917 roku około 128 tysięcy oficerów i żołnierzy, a w służbie federalnej było jeszcze około 80 tysięcy żołnierzy Gwardii Narodowej, z których część niedawno wróciła z wyprawy przeciw Pancho Villi na granicy meksykańskiej. Armia nie miała ani jednej dywizji w europejskim rozumieniu, prawie nie miała ciężkiej artylerii, karabinów maszynowych ani nowoczesnych samolotów. United States Navy była w lepszym położeniu, miała silną flotę pancerników, ale za mało niszczycieli i małych okrętów potrzebnych do walki z okrętami podwodnymi.

Wilson zapowiedział w orędziu armię powiększoną o pół miliona ludzi powoływanych na zasadzie powszechnego obowiązku służby. Wiosną Kongres miał się zająć ustawą o poborze, a pierwsze amerykańskie niszczyciele i pierwsze oddziały piechoty pod dowództwem generała Johna Pershinga przybyły do Europy w ciągu następnych miesięcy. Do Wielkiej Brytanii płynął już w cywilnym ubraniu kontradmirał William Sims, wysłany, by uzgodnić współpracę obu flot.

Państwo stowarzyszone

Stany Zjednoczone nie zawarły sojuszu z Ententą i nie przystąpiły do porozumienia jej członków, że żaden z nich nie zawrze odrębnego pokoju. Wilson nazywał swój kraj „państwem stowarzyszonym”, a nie sprzymierzonym, i chciał zachować swobodę w sprawie warunków pokoju. Dla aliantów najważniejsze były na razie pieniądze i statki. Wielka Brytania i Francja wydały już większość rezerw na zakupy w Ameryce i coraz trudniej było im płacić. Teraz mogły liczyć na kredyty rządu amerykańskiego, a w kwietniu niemieckie okręty podwodne zatapiały więcej statków niż w którymkolwiek innym miesiącu wojny. Do Paryża i Londynu wiadomość z Waszyngtonu przyniosła ogromną ulgę i zapowiedź, że prędzej czy później na front przybędą miliony świeżych żołnierzy.

Rachuba w Berlinie

Niemieckie dowództwo liczyło się z wojną z Ameryką od chwili, gdy postanowiło rozpocząć nieograniczoną wojnę podwodną. Admiralicja obiecywała, że okręty podwodne zmuszą Wielką Brytanię do pokoju w ciągu kilku miesięcy, a Paul von Hindenburg i Erich Ludendorff uważali, że Amerykanie nie zdążą wystawić i przewieźć przez ocean liczącej się armii, zanim wojna się rozstrzygnie. Jeszcze w ostatnich dniach marca kanclerz Theobald von Bethmann Hollweg mówił w Reichstagu, że Niemcy nigdy nie chciały wojny z Ameryką i nie ponoszą odpowiedzialności, jeśli ta ją wypowie.

Za przykładem Waszyngtonu poszły wkrótce inne państwa obu Ameryk. Już następnego dnia Kuba wypowiedziała Niemcom wojnę, a Panama ogłosiła, że stanie u boku Stanów Zjednoczonych, a 8 kwietnia Austro-Węgry zerwały stosunki dyplomatyczne ze Stanami Zjednoczonymi.