Niemcy · Państwa centralne
Georg Michaelis
Kanclerz Rzeszy Niemieckiej i premier Prus (lipiec–listopad 1917)
- Urodzony:
- 8 września 1857, Haynau, dziś Chojnów (Śląsk, dziś Polska)
- Zmarł:
- 24 lipca 1936, Bad Saarow (Brandenburgia)
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Niemcy, polityka wewnętrzna, inicjatywy pokojowe
Georg Michaelis był kanclerzem Rzeszy Niemieckiej przez trzy i pół miesiąca, od 14 lipca do 1 listopada 1917 roku. Do tej chwili znała go tylko wąska grupa urzędników i oficerów: był sprawnym pruskim administratorem, który w czasie wojny organizował zaopatrzenie kraju w zboże i chleb. Kanclerzem został, bo cesarz po upadku Theobalda von Bethmanna Hollwega potrzebował kogoś, kogo zaakceptuje Naczelne Dowództwo Paula von Hindenburga i Ericha Ludendorffa, a kto nie zrazi od razu Reichstagu. Za jego krótkich rządów parlament przyjął rezolucję pokojową, papież wystąpił z apelem o pokój, a we flocie wybuchł bunt marynarzy. Michaelis nie poradził sobie z żadną z tych spraw. Był pierwszym kanclerzem bez szlacheckiego tytułu i pierwszym, którego odejście wymusiły partie Reichstagu.
Przed wojną
Urodził się 8 września 1857 roku w Haynau, dzisiejszym Chojnowie na Dolnym Śląsku, w rodzinie prawniczej. Ojciec, sędzia, zmarł na cholerę w 1866 roku, a matka, z domu von Tschirschky, wychowywała siedmioro dzieci we Frankfurcie nad Odrą. Michaelis studiował prawo we Wrocławiu, Lipsku i Würzburgu, a w 1884 roku uzyskał doktorat w Getyndze. Był mu potrzebny, bo przyjął zaproszenie rządu japońskiego: w latach 1885–1889 wykładał prawo państwowe i administracyjne w szkole niemieckiego prawa w Tokio. Japonia i kultura Dalekiego Wschodu zrobiły na nim wielkie wrażenie.
Po powrocie przeszedł z prokuratury do administracji. Pracował w rejencjach w Trewirze i Arnsbergu, gdzie w 1897 roku został najmłodszym nadradcą rejencyjnym w Prusach, a w 1900 roku wicedyrektorem rejencji w Legnicy. Tam zetknął się z pietystycznym ruchem przebudzeniowym w Kościele ewangelickim i przeżył coś, co sam nazywał nawróceniem. Odtąd unikał towarzyskich rozrywek, a wiele czasu poświęcał dziełom dobroczynnym. W latach 1902–1909 był zastępcą nadprezydenta prowincji śląskiej we Wrocławiu, a po powodzi w 1908 roku pokierował budową zabezpieczeń przeciwpowodziowych w dolinie Odry. W 1909 roku został podsekretarzem stanu w pruskim ministerstwie finansów. Uchodził za energicznego, uczciwego urzędnika starej pruskiej szkoły, konserwatystę i monarchistę, który nie należał do żadnej partii.
Zboże i chleb
Wojna dała mu zadanie na miarę jego zdolności. Blokada morska odcięła Niemcy od importu żywności, a państwo musiało przejąć skup i rozdział zboża. W listopadzie 1914 roku Michaelis stanął na czele rady nadzorczej Wojennej Spółki Zbożowej, w 1915 roku został komisarzem Rzeszy do spraw zboża chlebowego i mąki z prawem zajmowania zapasów, a od lata 1915 roku kierował Państwowym Urzędem Zbożowym, który kupował, przechowywał, mielił i rozdzielał zboże dla ludności i armii. Jego urząd stał się jednym z filarów systemu kartek i przydziałów, który pozwolił Niemcom przetrwać kolejne zimy, choć coraz biedniej. Pod koniec 1916 roku doradzał w tych sprawach rządom Austro-Węgier i Turcji. W lutym 1917 roku, w środku „zimy brukwiowej”, został pruskim komisarzem do spraw wyżywienia. Przy rozdzielaniu niedostatku zdobył zaufanie Ludendorffa, który cenił jego stanowczość.
Kanclerz z przypadku
W lipcu 1917 roku Hindenburg i Ludendorff, przy wsparciu części posłów, obalili Bethmanna Hollwega. Cesarz Wilhelm II nie chciał byłego kanclerza Bernharda von Bülowa, a premier Bawarii Georg von Hertling odmówił. Nazwisko Michaelisa podsunął według historyków Magnus von Braun, szef biura prasowego w urzędzie spraw wewnętrznych Rzeszy, który 12 lipca przedstawił go Naczelnemu Dowództwu, a cesarzowi polecił go wicekanclerz Karl Helfferich. Wilhelm II nie znał go osobiście. Nominacja z 14 lipca 1917 roku zaskoczyła wszystkich, łącznie z samym Michaelisem. Historycy spierają się, czyim był kandydatem. Ernst Rudolf Huber i Hans-Ulrich Wehler widzą w nim po prostu człowieka Naczelnego Dowództwa. Jego biograf Bert Becker i Rudolf Morsey piszą ostrożniej, że wojskowi go nie wysunęli, ale chętnie przyjęli, bo nominacja odsuwała Reichstag od wyboru kanclerza.
Posłowie dowiedzieli się o niej jako o fakcie dokonanym i od początku patrzyli na nowego szefa rządu z nieufnością. Nie pomógł mu też styl. Na jednym z pierwszych spotkań z przywódcami partii powiedział, że dotąd jako zwykły współczesny biegł tylko obok wozu wielkiej polityki i śledził ją jak czytelnik gazet. Miała to być skromność, a została zapamiętana jako przyznanie się do braku przygotowania. Dziennikarz Erich Dombrowski opisywał go jako małego, wysuszonego człowieczka i drwił, że Wenus zrodziła się z piany morskiej, a Michaelis z kurzu akt.
Rezolucja „tak, jak ją rozumiem”
Pierwszą sprawą była rezolucja pokojowa Reichstagu, przygotowana przez socjaldemokratów, Centrum i liberałów pod wodzą Matthiasa Erzbergera. Michaelis próbował zastąpić ją własną deklaracją, ale socjaldemokraci nie ustąpili. 19 lipca, w swoim pierwszym przemówieniu w Reichstagu, oświadczył więc, że cele Niemiec dają się osiągnąć w ramach rezolucji, „tak, jak ją rozumiem”. Tymi trzema słowami odebrał jej znaczenie. Kilka dni później pisał do następcy tronu, kronprinza Wilhelma, że swoją interpretacją pozbawił rezolucję tego, co w niej najgroźniejsze, i że można z nią zawrzeć każdy pokój. Lewica uznała go za nieszczerego, prawica, która właśnie zakładała Niemiecką Partię Ojczyźnianą, za zbyt ustępliwego.
Większe znaczenie miała nota pokojowa Benedykta XV z 1 sierpnia 1917 roku. Papież proponował powrót do stanu sprzed wojny, a najważniejszym sprawdzianem niemieckiej woli pokoju była Belgia. Brytyjczycy dali do zrozumienia, że rozmowa jest możliwa, jeśli Berlin zobowiąże się przywrócić jej pełną niepodległość. Nuncjusz Eugenio Pacelli prosił kanclerza o taką deklarację. 11 września na radzie koronnej w pałacu Bellevue cesarz zgodził się, by sekretarz stanu spraw zagranicznych Richard von Kühlmann, który zastąpił Arthura Zimmermanna, szukał drogi do rozmów z Londynem, ale Naczelne Dowództwo i admiralicja nie chciały słyszeć o rezygnacji z „gwarancji” w Belgii. Oficjalna odpowiedź Niemiec z 19 września była ogólnikowa, a w liście do Pacellego z 24 września kanclerz odpowiadał wymijająco, że na wiążącą deklarację w sprawie Belgii jest jeszcze za wcześnie. Watykan i Ententa uznały to za odmowę. Po wojnie Erzberger zarzucał Michaelisowi, że jako pobożny protestant w roku czterechsetlecia reformacji celowo storpedował mediację papieża. Większość historyków uważa ten zarzut za nieuzasadniony, ale zgadza się, że kanclerz zmarnował jedną z niewielu realnych okazji do rozmów.
Za jego kanclerstwa Niemcy i Austro-Węgry wydały 12 września patent o Radzie Regencyjnej dla Królestwa Polskiego, a na wschodzie wojska niemieckie zdobyły Rygę. Michaelis myślał o gospodarczym podporządkowaniu i politycznym związaniu z Rzeszą ziem nadbałtyckich. W polityce wewnętrznej nie posunął naprzód zapowiedzianej przez cesarza reformy pruskiego prawa wyborczego, bo nie chciał się narażać konserwatystom ani wojskowym. Do rządu wpuścił kilku parlamentarzystów, ale głównie z prawicy i na podrzędne stanowiska.
Bunt we flocie i upadek
Ostatnim ciosem okazała się sprawa marynarzy. Latem 1917 roku na okrętach Floty Pełnomorskiej doszło do niepokojów, a we wrześniu stracono dwóch przywódców, Maxa Reichpietscha i Albina Köbisa. 9 października Michaelis i sekretarz stanu marynarki admirał Eduard von Capelle oskarżyli w Reichstagu posłów Niezależnej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec o współudział w spisku. Dowodów nie przedstawili, a kanclerz złamał przy tym wcześniejsze ustalenia z przywódcami frakcji. Socjaldemokraci poparli wniosek o wotum nieufności. Upadł on, bo Centrum i liberałowie nie chcieli obalać rządu na otwartym posiedzeniu, ale postanowili, że Michaelis musi odejść.
Kanclerz wyjechał w podróż na Bałkany i wrócił 21 października. W tym czasie komisja międzyfrakcyjna przygotowała minimalny program i zażądała, by cesarz przed powołaniem następcy naradził się z Reichstagiem. 26 października Michaelis zaproponował rozwiązanie, które miało ocalić mu władzę: kanclerzem zostałby Hertling, a on sam pozostałby premierem Prus. Partie się na to nie zgodziły, bo prawdziwa władza zostałaby wtedy w rękach Michaelisa. 31 października złożył prośbę o dymisję, a 1 listopada 1917 roku cesarz mianował Hertlinga na oba stanowiska. Michaelis odmówił objęcia proponowanego mu urzędu w rządzie Rzeszy.
Po wojnie
Zimę spędził w górach Harzu, a 1 kwietnia 1918 roku został nadprezydentem prowincji Pomorze w Szczecinie. Tam zastała go rewolucja listopadowa. Przez kilka miesięcy współpracował z radami robotniczymi i żołnierskimi, organizował pomoc społeczną dla ofiar wojny i dla Niemców bałtyckich uciekających przed bolszewikami, aż na przełomie marca i kwietnia 1919 roku nowe władze pruskie odesłały go w stan spoczynku. Wstąpił do konserwatywnej Niemieckiej Narodowej Partii Ludowej. Resztę życia poświęcił Kościołowi i Niemieckiemu Chrześcijańskiemu Związkowi Studentów, którym kierował. W 1921 roku wydał wspomnienia „Für Staat und Volk”, a w 1922 roku pojechał na konferencję chrześcijańskich studentów do Pekinu. W 1926 roku musiał tłumaczyć się przed komisją Reichstagu z postępowania wobec papieskiej noty. Po dojściu Hitlera do władzy wstąpił, jak ustalił Becker, do NSDAP. Zmarł 24 lipca 1936 roku w swoim domu w Bad Saarow pod Berlinem.
Ocena
Ocena Michaelisa jest wśród historyków zgodna co do jednego: urząd go przerósł. Theodor Heuss nazwał jego nominację „sięgnięciem po pruskiego urzędnika z braku lepszego wyjścia”, a Rudolf Morsey pisał o zdolnym, energicznym administratorze, którego nieprzygotowanego do polityki rzucono na stanowisko wymagające właśnie zmysłu politycznego. Najsurowiej osądzali go ci, którzy liczyli na pokój w 1917 roku. Prawnik i poseł Johann Victor Bredt, który w latach dwudziestych przygotowywał w tej sprawie opinię dla komisji Reichstagu, pisał, że „ten mały człowiek” mógł może oszczędzić światu roku wojny i milionów ofiar, ale zamknął drogę do pokoju porozumienia już na jej początku.
Nowsze badania, zwłaszcza biografia Berta Beckera z 2007 roku, rysują obraz bardziej złożony. Becker przypomina, że w gospodarce wojennej Michaelis był jednym z najskuteczniejszych urzędników Rzeszy, że jako kanclerz popierał ostrożne próby Kühlmanna złagodzenia niemieckich celów wojennych i w zasadzie opowiadał się za pokojem porozumienia. Nie umiał jednak i nie chciał współpracować z partiami Reichstagu, a na wojskowych nie miał żadnego wpływu. Jego upadek był pierwszym w dziejach cesarstwa przypadkiem, gdy kanclerza obaliły partie parlamentu, i w tym sensie zapowiadał parlamentaryzację Niemiec, której sam był przeciwny.