TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Rezolucja pokojowa Reichstagu

Kategoria:
Polityka
Data:
19 lipca 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Niemcy, inicjatywy pokojowe, Socjaldemokratyczna Partia Niemiec

19 lipca 1917 roku niemiecki Reichstag przyjął w głosowaniu imiennym rezolucję pokojową. Parlament oświadczył w niej, że dąży do „pokoju porozumienia i trwałego pojednania narodów” i że z takim pokojem nie dają się pogodzić wymuszone nabytki terytorialne. Po głosowaniu prezydent Reichstagu ogłosił wstępny wynik: na 347 oddanych kart 214 posłów było za, 116 przeciw, a 17 wstrzymało się od głosu. W ostatecznym zestawieniu, które podaje między innymi ówczesny wicekanclerz Karl Helfferich, liczby wyglądały nieco inaczej: 212 za i 126 przeciw. Za rezolucją głosowali socjaldemokraci, katolickie Centrum i liberalna Postępowa Partia Ludowa, przeciw konserwatyści, narodowi liberałowie i niezależni socjaldemokraci. Pierwszy raz od początku wojny większość Reichstagu sama wystąpiła w sprawie wojny i pokoju, którą konstytucja Rzeszy zostawiała cesarzowi i rządowi.

Co mówiła rezolucja

Tekst zaczynał się od odwołania do mowy tronowej z 4 sierpnia 1914 roku: „Jak 4 sierpnia 1914 roku, tak i u progu czwartego roku wojny dla narodu niemieckiego obowiązuje słowo mowy tronowej: «Nie kieruje nami żądza podbojów»”. Niemcy chwyciły za broń, by bronić swojej wolności, niezależności i nienaruszalności swojego terytorium. Z pokojem porozumienia, czytamy dalej, „nie dają się pogodzić wymuszone nabytki terytorialne oraz polityczne, gospodarcze lub finansowe gwałty”. Reichstag odrzucał plany gospodarczego odcięcia i wrogości między narodami po wojnie, domagał się zapewnienia wolności mórz i zapowiadał, że będzie wspierać tworzenie międzynarodowych organizacji prawnych. Druga część brzmiała jak przestroga: dopóki wrogie rządy nie zgodzą się na taki pokój i grożą Niemcom podbojem, naród niemiecki będzie trwał „jak jeden mąż” i walczył, aż zostanie zabezpieczone jego prawo do życia i rozwoju. „W swojej jedności naród niemiecki jest niezwyciężony” – kończyła się rezolucja podziękowaniem dla żołnierzy.

Tekst był celowo ogólnikowy. Nie zawierał socjalistycznej formuły „bez aneksji i kontrybucji”, którą głosiła w Rosji Rada Piotrogrodzka, i wykluczał tylko nabytki „wymuszone”. Nie wspominał też o Belgii. Niezależni socjaldemokraci zwracali uwagę, że takie sformułowania zostawiają furtkę dla przyłączania ziem pod pozorem dobrowolnych układów. Sam Matthias Erzberger, główny autor rezolucji, zapewniał później, że na przykład zagłębie rudy żelaza Longwy-Briey Niemcy mogłyby zdobyć w drodze zadowalającej obie strony wymiany terytoriów.

Jak powstała

Rezolucja była owocem kryzysu, który zaczął się 6 lipca. Na posiedzeniu komisji głównej Reichstagu Erzberger, jeszcze niedawno zwolennik aneksji, przekonywał, że nieograniczona wojna podwodna nie zmusi Wielkiej Brytanii do pokoju, a Niemcy z każdym miesiącem słabną, więc pokój trzeba zawrzeć teraz, w drodze porozumienia. Tego samego dnia przywódcy socjaldemokratów, Centrum i postępowców, a początkowo także narodowych liberałów, utworzyli komisję międzyfrakcyjną, która miała uzgodnić wspólny tekst. Erzbergerowi chodziło nie tylko o politykę zagraniczną. Socjaldemokraci pod naciskiem niezależnych, którzy w kwietniu odeszli od partii, coraz trudniej tłumaczyli wyborcom głosowanie za kredytami wojennymi, a bez ich głosów rząd nie mógł liczyć na nowe kredyty. Rezolucja miała też pokazać sojusznikom, przede wszystkim Austro-Węgrom, gdzie cesarz Karol I szukał wyjścia z wojny, że Niemcy są gotowe do pokoju. Pod koniec czerwca nuncjusz w Monachium Eugenio Pacelli, przyszły papież Pius XII, rozmawiał w Berlinie z kanclerzem i sekretarzem stanu Arthurem Zimmermannem o możliwej mediacji papieża.

Narodowi liberałowie wycofali się z prac, bo nie zgadzali się z treścią rezolucji. Tekst był gotowy 12 lipca. Wieczorem cesarz przekazał go telefonicznie Paulowi von Hindenburgowi, a ten odpowiedział, że Naczelne Dowództwo obawia się osłabienia siły bojowej armii i nie może wziąć za to odpowiedzialności. Kryzys pochłonął tymczasem kanclerza Theobalda von Bethmanna Hollwega, który 13 lipca ustąpił pod naciskiem dowództwa i części posłów. Tego dnia generałowie przyjmowali w Berlinie przywódców frakcji i domagali się zmian, ale rano 14 lipca socjaldemokratyczny „Vorwärts” opublikował tekst rezolucji. Nowy kanclerz Georg Michaelis próbował jeszcze zastąpić ją własną deklaracją, lecz socjaldemokraci nie ustąpili i Michaelis uznał, że musi się z nią pogodzić.

Debata 19 lipca

Posiedzenie otworzyło odczytanie cesarskich rozkazów o dymisji Bethmanna i nominacji jego następcy. Potem pierwszy raz przemówił Georg Michaelis. Bronił tezy, że Niemcy zostały zmuszone do wojny, i wojny podwodnej, która według niego niszczyła nieprzyjacielski tonaż zgodnie z oczekiwaniami. Odczytał też depeszę od Hindenburga, że tego dnia niemieckie dywizje uderzyły na Rosjan na wschód od Złoczowa i przełamały ich pozycje. Następnie przeszedł do celów pokoju. Niemcy nie będą prowadzić wojny ani dnia dłużej dla gwałtownych podbojów, jeśli można osiągnąć honorowy pokój. Terytorium Rzeszy jest jednak nienaruszalne, a pokój musi „na zawsze zabezpieczyć granice Rzeszy” i w drodze porozumienia i wyrównania zagwarantować jej warunki bytu na kontynencie i za morzami. „Te cele dają się osiągnąć w ramach waszej rezolucji, tak jak ją rozumiem” – powiedział. Dodał, że Niemcy nie mogą drugi raz proponować pokoju, bo raz wyciągnięta ręka trafiła w próżnię.

W imieniu trzech partii większości rezolucję zgłosił przywódca Centrum Konstantin Fehrenbach. Socjaldemokrata Philipp Scheidemann mówił o „intrygach”, których ofiarą padł Bethmann Hollweg. Konserwatysta Kuno von Westarp oświadczył, że jego partia jak najbardziej stanowczo żałuje tego kroku, bo zagraniczna prasa już pokazuje, że rezolucja tylko wzmacnia ducha wrogów. Pokój, mówił, zapewni jedynie pełne zwycięstwo, a granice Rzeszy muszą być na zawsze lepiej chronione, by Prusy Wschodnie nie przeżyły drugiego najazdu Rosjan. Przywódca niezależnych Hugo Haase atakował z drugiej strony: parlament całkowicie pominięto przy wyborze kanclerza, a Michaelis jest „mężem zaufania Hindenburga i Ludendorffa”. Niezależni zgłosili własną rezolucję, z pokojem bez aneksji i odszkodowań, ale Reichstag odrzucił ją bez dyskusji.

Swoje stanowisko przedstawili też przedstawiciele mniejszości narodowych. W imieniu Koła Polskiego Władysław Seyda przypomniał marcową deklarację, w której Polacy, „mimo państwowego rozdzielenia” zachowujący poczucie narodowej wspólnoty, sprzeciwili się przyłączaniu narodów wbrew ich woli do obcych państw. Rezolucja była Polakom bliska „w swojej pokojowej tendencji”, ale nie odpowiadała w pełni tym zasadom, więc Koło wstrzyma się od głosu. Według Helffericha to właśnie Polacy stanowili większość wstrzymujących się. Duński poseł z Północnego Szlezwiku Hans Peter Hanssen poparł rezolucję w przekonaniu, że po wojnie spełnią się narodowe żądania Duńczyków.

Tego samego dnia Reichstag w drugim czytaniu przyjął nowy kredyt wojenny. Trzecie czytanie odbyło się nazajutrz, 20 lipca, i kredyt przeszedł głosami wszystkich partii poza niezależnymi socjaldemokratami.

Echa

Socjaldemokratyczne gazety ogłosiły rezolucję programem pokojowym i początkiem nowej ery porozumienia z przeciwnikami. Liberalna „Vossische Zeitung” nazwała 19 lipca „czarnym dniem”. Prawica nie kryła oburzenia, a we wrześniu przeciwnicy rezolucji założyli Niemiecką Partię Ojczyźnianą z wielkim admirałem Alfredem von Tirpitzem na czele. Sam Michaelis kilka dni później pisał według często cytowanego listu do następcy tronu, że swoją interpretacją odebrał rezolucji to, co w niej najgroźniejsze, i że z nią można zawrzeć każdy pokój.

W państwach Ententy nikt nie potraktował rezolucji jako oferty. Premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George w przemówieniu w londyńskiej Queen’s Hall 21 lipca, w belgijskie święto narodowe, nazwał mowę Michaelisa zręczną mową na wszystkie strony. Słowa o zabezpieczeniu granic, mówił, to formuła, która zabrała Francji Alzację i Lotaryngię i która zagraża Belgii, o której kanclerz w ogóle nie wspomniał. Lloyd George widział w niej „pozorną niepodległość Belgii, pozorną demokrację w Niemczech i pozorny pokój dla Europy”. 26 lipca Izba Gmin stosunkiem głosów 148 do 19 odrzuciła wniosek Ramsaya MacDonalda, by uznać rezolucję Reichstagu za wyraz zasad, o które walczy Wielka Brytania. Z własnym apelem pokojowym, datowanym 1 sierpnia, wystąpił wkrótce papież Benedykt XV.

Rezolucja nie zbliżyła końca wojny, ale trwale zmieniła niemiecką politykę. Partie, które ją uchwaliły, miały w Reichstagu większość od wyborów w 1912 roku, a teraz pierwszy raz zaczęły działać razem i koordynować swoje kroki. Po wojnie socjaldemokraci, Centrum i następcy postępowców utworzyli tak zwaną koalicję weimarską, na której oparła się pierwsza niemiecka republika. Skrajna prawica uznała natomiast rezolucję za pierwszy krok do „ciosu w plecy” zadanego armii.