Trzecia potyczka pod Hafiz Kor
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Data:
- 9 października 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Indie Brytyjskie, dżihad, Wielka Brytania
Brytyjska chronologia wojny notuje pod 9 października 1915 roku „drugą potyczkę pod Hafiz Kor” (Second Affair of Hafiz Kor) na północno-zachodnim pograniczu Indii. Numeracja wymaga wyjaśnienia. Brytyjczycy nazywali „potyczką” (affair) mniejsze starcia, a „bitwą” (action) większe. Kwietniowe starcie było więc pierwszą potyczką, a wielkie zwycięstwo z 5 września liczono osobno jako bitwę. W naszym kalendarium, które liczy wszystkie starcia pod Hafiz Kor po kolei, październikowe jest trzecie. Nie należy go mylić z „trzecią potyczką” brytyjskiej chronologii, stoczoną tu dopiero 15 listopada 1916 roku. Różni się też data. Kronika pułku Przewodników (Guides) i artykuł uczestnika walk ogłoszony w 1916 roku w dzienniku oficerów armii indyjskiej zgodnie podają, że bitwa rozegrała się 8 października. 9 października zebrane plemiona rozeszły się już do domów.
Nowe zbiorowisko
Wrześniowa klęska nie uspokoiła pogranicza. Mułłowie znów wzywali Pasztunów z plemienia Mohmandów do dżihadu, a między nimi samymi trwała rywalizacja o wpływy. Według brytyjskiego oficera, który opisał te wydarzenia, w październiku z plemionami przyszedł mułła z Czaknawaru, który podburzył je już w kwietniu, a we wrześniu trzymał się z boku, oraz, z mniejszą niż poprzednio liczbą ludzi, Mułła z Babry, przywódca wrześniowego najazdu. Na początku października w okolicach Hafiz Kor, na północ od Peszawaru, zebrało się, według brytyjskich szacunków, około 9 tysięcy ludzi. Dowódca 1 (Peszawarskiej) Dywizji, generał Frederick Campbell, wzmocniony dodatkową brygadą, tym razem nie czekał na atak. Postanowił sam uderzyć na zbiorowisko w pobliżu fortu Śabkadar.
Bitwa
Rano 8 października trzy brygady ruszyły na Hafiz Kor: 4 po prawej, 1 w środku, a 3 brygada generała Nigela Woodyatta po lewej. Około 9 rano piechota bez większego oporu zajęła płaskowyż przed pozycjami plemion, po czym artyleria zaczęła ostrzeliwać Mohmandów na grzbietach przed frontem. Najcięższe walki stoczyła piechota Przewodników, wysłana na wzgórze zwane Tower Hill dla osłony lewego skrzydła 1 brygady. Wpadła pod silny ogień z ukrytego parowu. Major Battye został ciężko ranny w brzuch, gdy próbował wynieść ciała dwóch zabitych żołnierzy. Batalion stracił siedmiu zabitych i zmarłych z ran oraz trzynastu rannych, ale nie zostawił w rękach przeciwnika ani rannych, ani poległych. Około 4 po południu wojska wróciły do obozu. Strat całej dywizji ani Mohmandów nie znamy. Brytyjczycy pisali tylko, że przeciwnik „ucierpiał ciężko”.
W tej bitwie Brytyjczycy po raz pierwszy w Indiach użyli w prawdziwej walce samochodów pancernych. Według relacji wydanej jeszcze w czasie wojny sprawdziły się zarówno w rozpoznaniu, jak i przy osłanianiu ruchów kawalerii.
Koniec niepokojów
Najważniejszy z wodzów Mohmandów, Sufi Sahib, który przez cały październik wahał się i próbował układać z Brytyjczykami, zaraz po bitwie wrócił do domu, a następnego dnia rozeszło się całe zbiorowisko. Według relacji z czasów wojny ta porażka praktycznie zakończyła wystąpienia Mohmandów w 1915 roku. Pod koniec miesiąca kolumna z Malakandu rozbiła jeszcze około 3 tysięcy Badżaurczyków pod Czakdarą, w dolinie Swatu, i fala niepokojów na pograniczu, trwająca od sierpnia, wygasła. Spokój nie był jednak trwały. W 1916 roku Mohmandowie znów niepokoili pogranicze, a Brytyjczycy w końcu odgrodzili ich kraj linią blokhauzów i ogrodzeniem z drutu pod napięciem, ciągnącym się od Abazai nad Swatem po Michni nad rzeką Kabul.