TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Grecja ogłasza zbrojną neutralność

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Front bałkański
Data:
8 października 1915
Autor:
Natalia
Tagi:
Grecja, Konstantyn I Grecki, Serbia, neutralność

8 października 1915 roku, czyli 25 września według kalendarza juliańskiego, nowy premier i zarazem minister spraw zagranicznych Grecji Aleksandros Zaimis rozesłał do wszystkich greckich poselstw okólnik telegraficzny. Gabinet, który dopiero co objął władzę, oświadczał w nim, że po zbadaniu „niezwykle skomplikowanej” sytuacji międzynarodowej jego polityka będzie się opierać na tych samych zasadach, na których Grecja opierała się od początku wojny europejskiej. Aby lepiej zabezpieczyć swoje żywotne interesy, Grecja „pozostanie w stanie zbrojnej neutralności” i będzie dostosowywać się do wydarzeń, które rząd zamierza śledzić z nieustającą uwagą. Posłowie mieli trzymać się tych słów w rozmowach z dyplomatami i z dziennikarzami.

Co oznaczała zbrojna neutralność

Formuła była krótka, ale jej sens dla wszystkich jasny. Grecja nie zamierzała demobilizować armii, którą król Konstantyn I powołał pod broń dwa tygodnie wcześniej w odpowiedzi na mobilizację bułgarską. Nie zamierzała też iść z nią na pomoc Serbii, na którą od dwóch dni nacierały wojska niemieckie i austro-węgierskie, a lada dzień miała uderzyć Bułgaria. Dla króla mobilizacja od początku była tylko zabezpieczeniem na wypadek bułgarskiej napaści na samą Grecję. Teraz takie rozumienie stało się oficjalną polityką państwa. Ironia polegała na tym, że tym samym określeniem niespełna trzy tygodnie wcześniej Sofia tłumaczyła własną mobilizację, która okazała się przygotowaniem do wojny.

W Paryżu, jak donosił włoski ambasador Tommaso Tittoni, od rana 8 października wiedziano już, że armia grecka nie wyruszy przeciw Bułgarii. Wiadomość wywołała tam niepokój. Skoro na greckie dywizje nie było co liczyć, 150 tysięcy żołnierzy brytyjskich i francuskich, które obiecano na prośbę Wenizelosa, mogło nie wystarczyć, a tych też jeszcze nie było. Francuzi zaczęli głośno wzywać do udziału w wyprawie Rosję i Włochy.

Neutralność, ale życzliwa

Sprzymierzonych niepokoiło przede wszystkim, czy nowy rząd nie zażąda wycofania wojsk, które od 5 października lądowały w Salonikach. Zaimis ich uspokajał. W tych dniach zakomunikował posłom Ententy, że lądowanie może trwać, a neutralność Grecji wobec ich państw będzie życzliwa. Amerykański dziennikarz Paxton Hibben, przychylny królowi, pisał później, że pierwszym krokiem rządu było właśnie odnowienie deklaracji „życzliwej neutralności”, którą Wenizelos złożył wobec Ententy w sierpniu 1914 roku. Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny morskiej przyjazna neutralność oznaczała w praktyce, że sprzymierzeni mogli nadal korzystać z Salonik jako bazy, a grecka armia miała pozostać w gotowości, by przeciwstawić się Bułgarom przy pierwszym sygnale, że zamierzają wkroczyć na greckie terytorium. Francuski poseł Jean Guillemin postawił sprawę jasno już 7 października: Francja będzie nadal wypłacać Grecji obiecaną subwencję tylko pod warunkiem, że mobilizacja będzie trwać. Zaimis zapewnił go, że tak będzie.

Włoski poseł Carlo De Bosdari wątpił jednak, czy greckie wojsko rzeczywiście pozostanie pod bronią w pełnej sile. Z wielu źródeł słyszał, że mobilizacja 24 roczników po cichu i niemal samoczynnie się kurczy. Uważał, że całe greckie społeczeństwo jest przeciwne mobilizacji, a tym bardziej wojnie, i to tłumaczyło, dlaczego upadek wciąż popularnego Wenizelosa przyjęto w kraju niemal z ulgą. 11 października Zaimis odczytał w parlamencie oświadczenie niemal dosłownie powtarzające okólnik z 8 października. Liberałowie Wenizelosa, którzy mieli w izbie większość, obiecali rządowi tymczasowe poparcie.