Wenizelos żąda 150 tysięcy żołnierzy Ententy
- Kategoria:
- Dyplomacja
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 21 września 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Grecja, Elefterios Wenizelos, Serbia, Bułgaria
Wieczorem 21 września 1915 roku premier Grecji Elefterios Wenizelos wezwał do ministerstwa spraw zagranicznych w Atenach posłów Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji. Zapytał ich, czy Francja i Wielka Brytania byłyby gotowe natychmiast wysłać na Bałkany 150 tysięcy żołnierzy, i to wojsk z Europy, a nie kolonialnych. Posłowie obiecali od razu zatelegrafować do swoich rządów. Przebieg spotkania znamy z depeszy włoskiego posła w Atenach Carla De Bosdariego, wysłanej do Rzymu pół godziny po północy. Brytyjska historia oficjalna kampanii macedońskiej podaje datę 22 września, prawdopodobnie dzień, w którym depesze dotarły do Londynu. Sam Wenizelos opowiadał później, że posłów wezwał około siódmej wieczorem, po powrocie z rozmowy z królem.
Wieści z Sofii
Tego dnia rząd grecki otrzymał z Sofii urzędową wiadomość o zawarciu układu bułgarsko-tureckiego i o postanowieniu o mobilizacji bułgarskiej armii. Dekret car Ferdynand podpisał dopiero następnego dnia. Premier Wasił Radosławow przedstawiał mobilizację jako krok czysto ostrożnościowy: skoro Austro-Węgry i Niemcy szykowały się do uderzenia na Serbię, a wojna zbliżała się do granic Bułgarii, kraj musiał przejść do „zbrojnej neutralności”. Według innych doniesień bułgarska kawaleria już ruszała ku granicy serbskiej. Wenizelos nie wykluczał, że Sofia tylko bada grunt, ale sytuację uznał za bardzo groźną. W rzeczywistości dwa tygodnie wcześniej Bułgaria tajnie związała się z Niemcami.
Grecję wiązał z Serbią sojusz zawarty w Salonikach 1 czerwca 1913 roku, tuż przed II wojną bałkańską, i dołączona do niego konwencja wojskowa. Na wypadek ataku Bułgarii Grecja miała wystawić 90 tysięcy żołnierzy, a Serbia 150 tysięcy, skoncentrowanych w wyznaczonych miejscach. W połowie września grecki sztab generalny dostał jednak raport swojego wysłannika w Serbii, pułkownika Wlachopulosa. Serbowie przyznali mu, że przeciw Bułgarii mogą rzucić najwyżej jedną lub dwie dywizje, a na południu, najważniejszym dla Grecji, tylko rekrutów z rocznika 1915. 14 września sztab ostrzegł rząd, że wojna z Bułgarią bez serbskiego wsparcia byłaby dla Grecji proszeniem się o zagładę. Król Konstantyn I i szef sztabu uznali, że skoro Serbia nie może wystawić umówionych sił, Grecja jest wolna od zobowiązań.
Rozmowa w Tatoi
Wenizelos, który dopiero miesiąc wcześniej wrócił do władzy, chciał sojuszu dotrzymać. Według jego własnej relacji, przedstawionej później w parlamencie, 21 września o piątej po południu pojechał do Tatoi, podmiejskiej rezydencji króla. Przez półtorej godziny przekonywał Konstantyna, że Grecja i Serbia mogą pobić Bułgarów, zanim Niemcy przerzucą na Bałkany większe siły. Król zgadzał się na mobilizację, ale nie na wojnę. Gdy Wenizelos powołał się na wyborców, którzy w czerwcu poparli jego politykę, Konstantyn miał odpowiedzieć, że w sprawach wewnętrznych słucha woli ludu, ale za politykę zagraniczną odpowiada przed Bogiem. Te słowa znamy tylko z pamięci Wenizelosa, a przeciwnicy króla powtarzali je potem jako dowód, że uważał się za władcę z bożej łaski. Premier zaproponował dymisję, lecz król poprosił go, by został, bo w obliczu bułgarskiej mobilizacji nie wolno tracić ani dnia.
Wtedy Wenizelos zaproponował, by poprosić Brytyjczyków i Francuzów, czy nie mogliby sami dostarczyć 150 tysięcy żołnierzy, których brakowało Serbom. „Oczywiście – miał odpowiedzieć król – ale muszą to być wojska z metropolii, nie kolonialne”. Wenizelos przyznawał później, że nie uznał tego za zgodę na porzucenie neutralności. Gdy po rozmowie z posłami wrócił do pracy, przyjechał marszałek dworu z prośbą króla, by nie zwracał się do Ententy. Premier odpowiedział, że już to zrobił.
Warunki premiera
Wenizelos utrzymywał, że posłom powiedział o podpisywanym właśnie rozkazie mobilizacji. Depesza włoskiego posła z tej nocy brzmi jednak inaczej: premier liczył, że obietnica pomocy Ententy pozwoli mu przekonać króla i szefa sztabu do mobilizacji, jeśli bułgarska się potwierdzi. Pomoc nie byłaby potrzebna, gdyby tymczasem zmobilizowała się Rumunia. Wenizelos dał też poufnie do zrozumienia, że jeśli Grecja nie odpowie na bułgarską mobilizację własną, nie będzie mógł pozostać u władzy. Dekret o mobilizacji podpisano według większości źródeł dopiero 23 września.
De Bosdari nie krył urazy. Nie został zaproszony na spotkanie, a Wenizelos ani razu nie wspomniał o Włoszech, mówiąc wyłącznie o pomocy francuskiej i brytyjskiej. Poseł wywnioskował, że grecki premier nie chce widzieć na Bałkanach włoskich wojsk. Była to dla Ententy prośba zupełnie inna niż w lutym, gdy proponowała Grecji dwie dywizje, a Wenizelos uznał je za siłę zbyt słabą. Teraz to Ateny podawały liczbę, a Londyn i Paryż musiały znaleźć ludzi w chwili, gdy przygotowywały wielką ofensywę we Francji i wciąż walczyły na Gallipoli.