TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Wenizelos prosi o wylądowanie w Salonikach

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Front bałkański
Data:
2 października 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Grecja, Elefterios Wenizelos, Edward Grey, Bułgaria

2 października 1915 roku (19 września według kalendarza juliańskiego, którego Grecja wtedy używała) premier Elefterios Wenizelos poprosił posłów Francji i Wielkiej Brytanii w Atenach, by ich wojska przypłynęły do Salonik jak najszybciej. Prośba była zaskakująca, bo zaledwie dzień wcześniej ten sam premier zatrzymał całą wyprawę. Po tygodniu sprzecznych sygnałów, w którym Ateny raz przyjmowały, a raz odrzucały pomoc Ententy, droga do Salonik znów stanęła otworem.

Alarm z 1 października

Kryzys wywołały dwie sprawy. Pierwszą była mowa Edwarda Greya w Izbie Gmin z 28 września. Brytyjski minister mówił o tradycyjnej sympatii Brytyjczyków dla Bułgarii i o „uzasadnionych aspiracjach” wszystkich państw bałkańskich. Brytyjska historia oficjalna kampanii macedońskiej przypuszcza, że Wenizelos znał tylko skrót przemówienia, w którym zabrakło zapowiedzi pełnego wsparcia dla przyjaciół Wielkiej Brytanii na wypadek bułgarskiej agresji. Drugą sprawą były wizyty w samych Salonikach. Pod koniec września u greckiego gubernatora wojskowego, generała Konstandinosa Moschopulosa, zjawili się francuski konsul, dowódca francuskiego okrętu i dwaj oficerowie spod Dardaneli, a zaraz po nich brytyjski generał Hamilton ze sztabem. Zapowiedzieli, że alianci zajmą część miasta i portu i przygotują je do obrony. Moschopulos odparł uprzejmie, ale stanowczo, że bez rozkazu z Aten będzie musiał przeciwstawić się zajęciu greckiego terytorium. Według brytyjskiego oficjalnego historyka wojny morskiej Juliana Corbetta Grecy uznali, że przyjechał sam Ian Hamilton, dowódca wojsk na Gallipoli. W rzeczywistości był to generał brygady A.B. Hamilton, wysłany, by przygotować lądowanie.

Wenizelos uznał, że Ententa chce zająć Macedonię i oddać ją Bułgarom. 1 października rozesłał do greckich poselstw w Londynie, Paryżu, Piotrogrodzie i Rzymie poufną depeszę. Lądowanie, pisał, nie zostało jeszcze ostatecznie przyjęte, a nawet po przyjęciu wymagałoby formalnego protestu i pozostawienia greckim władzom decyzji o porcie i kolei, potrzebnych do koncentracji greckiej armii. Grecja żądała zapewnienia, że oferty złożone Bułgarii w sierpniu są nieważne, a wojska wysłane do Serbii nie zostaną w żadnym razie użyte przeciw integralności terytorialnej Grecji i Serbii. Premier poprosił też francuskiego posła Jeana Guillemina o zatrzymanie transportowców. Pięć francuskich statków było już w morzu. Brytyjski krążownik HMS Doris zawrócił je tuż przed Salonikami, razem z brytyjskimi stawiaczami sieci przeciw okrętom podwodnym. Admirał John de Robeck odwołał wypłynięcie z Mudros statków z brytyjską 10 Dywizją, zaplanowane na następny ranek.

Zapewnienia i protest

Między Paryżem, Londynem i Atenami natychmiast popłynęły wyjaśnienia. 2 października oba rządy zawiadomiły Wenizelosa, że wszystkie oferty dla Sofii wygasły. Na jego prośbę dały też kategoryczne zapewnienie, że przepuszczając wojska przez Saloniki, nie zamierzają naruszać suwerenności Grecji ani mieszać się do administracji kraju. To wystarczyło. Premier zgodził się na lądowanie, z czysto formalnym protestem, pod warunkiem że oddziały od razu ruszą w głąb lądu. Na to alianci przystać nie mogli, bo wysyłanie wojsk do Serbii małymi grupami prosto ze statków byłoby z wojskowego punktu widzenia nie do przyjęcia. Najpierw trzeba było skupić siły pod Salonikami i urządzić tam bazę. Grecy nie zgłosili sprzeciwu. W nocy z 2 na 3 października HMS Doris zasygnalizowała do Mudros, że ma pisemne pozwolenie na wysadzenie wojsk.

Tego samego dnia Guillemin przekazał premierowi notę. Z polecenia rządu zawiadamiał w niej o przybyciu do Salonik pierwszego kontyngentu wojsk francuskich, choć w rzeczywistości statki dopiero miały wyruszyć. Francja i Wielka Brytania przysyłały je, by pomóc swojej sojuszniczce Serbii, i liczyły, że Grecja nie sprzeciwi się krokom podjętym w interesie państwa, które było także jej sojusznikiem. Wenizelos odpowiedział jeszcze tego dnia. Grecja jest neutralna, nie może więc zezwolić na przemarsz obcych wojsk przez swoje terytorium i musi wobec niego zaprotestować. To, że wojska idą z pomocą Serbii, niczego nie zmienia, bo dopóki nie zaszedł przypadek przewidziany w sojuszu, zagrożenie Serbii nie wpływa na grecką neutralność. Według brytyjskiej historii oficjalnej protest skierowano tylko do Francji, która najwyraźniej nie miała nic przeciwko niemu.

Dwie polityki

Protest był grą pozorów i obie strony o tym wiedziały. Wenizelos mówił później, że przybycie Brytyjczyków i Francuzów było dla jego polityki „najcenniejszym atutem”. Zamierzał walczyć, jeśli Bułgaria zaatakuje Serbię, a obok 150 tysięcy greckich i 200 tysięcy serbskich bagnetów chciał mieć 150 tysięcy żołnierzy Ententy. Brytyjski autor G.F. Abbott, przychylny królowi, zarzucał natomiast aliantom, że ruszyli, zanim osiągnięto porozumienie, a premierowi, że postawił króla przed faktem dokonanym. Król Konstantyn I wciąż uważał, że Grecja powinna trwać w zbrojnej neutralności.

Tego samego dnia, jak zauważał Abbott, Bułgarzy zaczęli gromadzić wojska przy granicy serbskiej, a nad Dunajem trwały ostatnie przygotowania austriacko-niemieckiej ofensywy. Wenizelos miał przed sobą jeszcze trzy dni u władzy.