E19 atakuje parowiec Svionia
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 3 października 1915
- Autor:
- Natalia
Późnym popołudniem 3 października 1915 roku brytyjski okręt podwodny E19, dowodzony przez komandora podporucznika Francisa Cromiego, zatrzymał u wybrzeży Rugii niemiecki parowiec Svionia. Statek płynął pod balastem ze Szczecina do Szwecji. Załoga musiała zejść do szalup, a porzucony parowiec osiadł na skałach pod klifami półwyspu Jasmund, niedaleko Sassnitz. Był to początek brytyjskiej wojny z niemiecką żeglugą handlową na Bałtyku.
Brytyjska chronologia wojny, wydana w 1918 roku przez Ministerstwo Informacji, notuje pod tą datą zatopienie przez brytyjski okręt podwodny na Bałtyku statku „Livonia” i nazywa je pierwszym takim zatopieniem niemieckiego statku handlowego. Statku o tej nazwie nie wymieniają jednak ani niemieckie, ani brytyjskie źródła z tych dni. Chodzi niemal na pewno o Svionię. 4 października londyńskie agencje podały, za doniesieniami z Amsterdamu i Kopenhagi, że brytyjski okręt podwodny zaatakował na Bałtyku parowiec Svionia ze Szczecina. Niemiecka historia oficjalna wojny na Bałtyku opisuje ten sam atak wieczorem 3 października, a niemiecki miesięcznik pomorski przytoczył w 1936 roku zapis z dziennika okrętowego E19: „3 października, 4.30 po południu, pod Rugią zatrzymano parowiec Svionia, załogę zwolniono”.
Atak pod Rugią
Svionia była parowcem o pojemności około 2800 ton rejestrowych brutto, zbudowanym w 1895 roku w Anglii, w South Shields. Należała do szczecińskiej firmy żeglugowej Kunstmann. Według niemieckiej historii oficjalnej okręt podwodny kazał jej się zatrzymać, a gdy kapitan próbował uciec, otworzył ogień. Załoga zeszła do szalup. Cromie zapisał, że po ostrzale wystrzelił jeszcze dwie torpedy, ale jedna nie ruszyła z wyrzutni, a druga przeszła pod kadłubem. Porzucona Svionia dryfowała w stronę lądu i osiadła na skałach u stóp Königsstuhl, najsłynniejszego kredowego klifu Rugii.
Berlin oskarżył Brytyjczyków o łamanie zasad wojny morskiej. Półoficjalna agencja Overseas News twierdziła, że okręt podwodny strzelał bez ostrzeżenia, a wcześniej podniósł niemiecką banderę i dopiero potem brytyjską. Z dziennika okrętowego i niemieckiej historii oficjalnej wynika jednak, że Cromie trzymał się prawa pryzowego, którego przestrzegały brytyjskie okręty podwodne na Bałtyku: zatrzymywały statek, kazały załodze opuścić go i dopiero wtedy próbowały go zniszczyć. Według pierwszych doniesień z Amsterdamu dziesięciu marynarzy wylądowało na brzegu, a reszta płynęła szalupami do Sassnitz.
Okręty podwodne na szlakach rudy
E19 przedostał się na Bałtyk we wrześniu 1915 roku, jako ostatni z pięciu brytyjskich okrętów podwodnych, którym udało się przejść przez cieśniny duńskie. Pierwsze dwa, E1 i E9, dotarły tam jesienią 1914 roku, a latem atakowały niemieckie okręty wojenne, co pokazało storpedowanie krążownika liniowego Moltke w sierpniu. Teraz, operując z Rewla (Tallinna), brytyjscy dowódcy dostali nowe zadanie: przeciąć dostawy szwedzkiej rudy żelaza, bez której niemiecki przemysł zbrojeniowy nie mógł się obejść. Dzień przed atakiem na Svionię okręt Cromiego wymienił ogień z niemieckim krążownikiem pomocniczym Silvana koło duńskiego Gedser. Niemcy szukali go potem torpedowcami, trałowcami, a nawet sterowcem i samolotem, ale bez skutku.
Twierdzenie o „pierwszym” statku wymaga zastrzeżeń. Svionia nie zatonęła, tylko osiadła na brzegu. Już w maju 1915 roku E9 storpedował, według brytyjskiej historii oficjalnej, niemiecki transport wracający z Lipawy, a niemiecka historia oficjalna nazywa Svionię i parowiec Margarethe, zatopiony ogniem działa przez E8 dwa dni później, pierwszymi stratami niemieckiej żeglugi „od zeszłej zimy”. Oba ataki wywołały jednak na niemieckim wybrzeżu duży niepokój. Armatorzy zatrzymali statki w portach, a promy z Sassnitz do szwedzkiego Trelleborga i z Warnemünde do Gedser przestały kursować, dopóki marynarka nie uznała, że nie ma powodu do całkowitego wstrzymania ruchu. Tydzień później E19 zatopił jednego dnia kilka niemieckich rudowców u wybrzeży Olandii.
Wrak Svionii przez lata tkwił między skałami pod Jasmundem. W latach 1918–1919 próbowano pogłębić wokół niego dno i ściągnąć go na głęboką wodę, ale w 1919 roku statek z niewyjaśnionych przyczyn spłonął. Jeszcze w latach trzydziestych z brzegu widać było jego szczątki.