TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Zatonięcie pancernika Leonardo da Vinci

Kategoria:
Wojsko
Front:
Wojna na morzu
Data:
2 sierpnia 1916
Autor:
Natalia
Tagi:
Włochy, Austro-Węgry, Morze Śródziemne, wywiad

Późnym wieczorem 2 sierpnia 1916 roku w Mar Piccolo, wewnętrznym basenie portu wojennego w Tarencie, stał na swoim miejscu postoju drednot Leonardo da Vinci. Tego dnia przyjmował na pokład amunicję. Krótko przed godziną 23 marynarze poczuli w części rufowej lekkie drżenie kadłuba, a z jednego z przewodów wentylacyjnych, w pobliżu podnośnika amunicji do dział kalibru 120 mm, wydobył się dym. Dowódca okrętu, komandor Galeazzo Sommi Picenardi, kazał podjąć wszystkie środki przeciwpożarowe, łącznie z zalaniem rufowych komór amunicyjnych. Ognia nie udało się jednak opanować. Według włoskich relacji około 23.20–23.30 wyleciały w powietrze zapasy amunicji, a eksplozja rozdarła kadłub. Kwadrans przed północą okręt przewrócił się do góry dnem i osiadł na dnie basenu, na głębokości około 11 metrów.

Najnowszy okręt floty

Leonardo da Vinci był jednym z trzech drednotów typu Conte di Cavour, najnowszych i najsilniejszych okrętów włoskiej marynarki wojennej. Zbudowała go stocznia Odero w Sestri Ponente pod Genuą. Zwodowano go w październiku 1911 roku, a do służby wszedł w maju 1914 roku, na kilka tygodni przed wybuchem wojny w Europie. Miał trzynaście dział kalibru 305 mm. W walce nigdy nie był. Szef sztabu włoskiej floty, admirał Paolo Thaon di Revel, uważał, że na wąskim i płytkim Adriatyku austro-węgierskie okręty podwodne i miny są zbyt groźne dla wielkich okrętów, i trzymał pancerniki w bezpiecznych bazach, gotowe do walki tylko na wypadek wyjścia w morze całej floty austro-węgierskiej. Tarent był główną z tych baz.

Ofiary

W eksplozji i w próbach ratowania okrętu zginęło, według danych włoskiej marynarki wojennej, 21 oficerów i 227 podoficerów i marynarzy, razem 248 ludzi. Niektóre źródła podają 249 ofiar. Wśród nich był komandor Sommi Picenardi. Wybuch wyrzucił go do wody z ciężkimi oparzeniami, a zmarł w szpitalu dwa dni później. Pośmiertnie odznaczono go złotym medalem za męstwo marynarki. Była to druga w ciągu niespełna roku katastrofa włoskiego okrętu liniowego we własnym porcie. We wrześniu 1915 roku w podobnych okolicznościach wyleciał w powietrze w Brindisi stary pancernik Benedetto Brin.

Sabotaż czy wypadek?

Komisja śledcza uznała, że był to sabotaż, a we Włoszech nikt nie miał wątpliwości, że za podpaleniem stoi wywiad austro-węgierski. Aresztowano kilka osób, a śledztwo w sprawie zamachów na włoskie okręty i zakłady doprowadziło włoski kontrwywiad marynarki do centrali siatki sabotażystów w austro-węgierskim konsulacie w Zurychu. W lutym 1917 roku jego agenci włamali się tam do sejfu kierującego nią oficera marynarki Rudolfa Mayera i wywieźli dokumenty, dzięki którym siatkę rozbito. Udziału Austriaków w zniszczeniu Leonarda da Vinci nigdy jednak nie udowodniono. Według części badaczy podejrzani w tej sprawie byli niewinni. Oficjalne dokumenty włoskiej marynarki wojennej mówią dziś o wewnętrznej eksplozji po pożarze, a wielu historyków wskazuje jako możliwą przyczynę samozapalenie niestabilnych nowych prochów lub źle zabezpieczonych łatwopalnych materiałów na pokładzie. Podobne wybuchy niszczyły w tych latach także okręty innych flot.

Wydobycie

Włosi nie chcieli rozbierać wraku na miejscu. Nurkowie przez ponad dwa lata usuwali z odwróconego kadłuba węgiel, amunicję i działa, uszczelniali go i odcinali kominy. 5 sierpnia 1919 roku jeden z nich odnalazł skrzynię z banderą bojową okrętu. Przechowuje się ją dziś w Rzymie, w sali sztandarów w pomniku Wiktora Emanuela II. We wrześniu 1919 roku kadłub podniesiono sprężonym powietrzem i wciąż odwrócony wprowadzono do suchego doku, a w styczniu 1921 roku obrócono go do normalnej pozycji. Na remont i modernizację zabrakło jednak pieniędzy. W 1923 roku Leonardo da Vinci został skreślony z listy floty i sprzedany na złom.