TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Hertling i Czernin odpowiadają Wilsonowi

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
24 stycznia 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Niemcy, Austro-Węgry, Georg von Hertling, Ottokar Czernin

24 stycznia 1918 roku przywódcy obu mocarstw centralnych odpowiedzieli publicznie na przemówienie Lloyda George’a z 5 stycznia i czternaście punktów prezydenta Wilsona z 8 stycznia. W Berlinie przed komisją główną Reichstagu przemawiał kanclerz Rzeszy Georg von Hertling, który kierował rządem od listopada. W Wiedniu przed komisją spraw zagranicznych delegacji austriackiej, czyli przedstawicieli austriackiego parlamentu do spraw wspólnych monarchii, wystąpił minister spraw zagranicznych Austro-Węgier hrabia Ottokar Czernin. Obaj omawiali punkty Wilsona po kolei i według informacji, jakie dotarły do Amerykanów, uzgodnili swoje wystąpienia wcześniej. Tonem różnili się jednak bardzo.

Hertling

Kanclerz zaczął od Brześcia Litewskiego. Rokowania z Rosją wznowiono, szły powoli i z trudem, a z Ukraińcami pomyślnie. Termin, jaki państwa centralne dały Entencie na przystąpienie do rokowań, minął 4 stycznia bez odpowiedzi. Niemcy mają więc wolną rękę w odrębnych rokowaniach z Rosją i nie wiążą ich już wobec Ententy rosyjskie propozycje pokoju powszechnego. Zamiast odpowiedzi przyszły dwa przemówienia. Lloyd George, przyznawał Hertling, zmienił ton i nie chce zniszczenia Niemiec, ale wciąż traktuje je jak winowajcę wszystkich zbrodni, a w takich uczuciach trudno znaleźć poważną wolę pokoju. Kanclerz przypomniał więc dzieje przed wojną: obronny sojusz z Austro-Węgrami, okrążenie Niemiec przez politykę króla Edwarda VII, sojusz francusko-rosyjski, francuskie miliardy na rosyjskie koleje strategiczne w Królestwie Polskim. O Alzacji i Lotaryngii mówił, że to ziemie w większości czysto niemieckie, które Francja odrywała przez wieki, a ich odzyskanie w 1871 roku nie było podbojem, lecz „dezaneksją”. Na dowód przytoczył list szkockiego pisarza Thomasa Carlyle’a do „The Timesa” z 1870 roku, że żaden naród nie miał tak złego sąsiada jak Niemcy we Francji.

Potem przeszedł do Wilsona, którego ton także uznał za zmieniony. Na jawność dyplomacji Niemcy mogą się zgodzić, czego dowodzą jawne rokowania w Brześciu. Wolność mórz jest ich własnym żądaniem, ale dla jej zapewnienia trzeba by zlikwidować brytyjskie twierdze na szlakach morskich, takie jak Gibraltar, Malta, Hongkong, Aden i Falklandy. Z punktami o handlu i zbrojeniach da się dojść do porozumienia bez trudu. O koloniach niech najpierw porozmawia z sojusznikiem Wielka Brytania jako największe imperium kolonialne, Niemcy zaś będą żądać nowego podziału posiadłości kolonialnych świata. Sprawy ewakuacji ziem rosyjskich dotyczą tylko Rosji i czterech państw sprzymierzonych, skoro Ententa nie przystąpiła do rokowań. Przymusowe przyłączenie Belgii nigdy nie było celem polityki niemieckiej, ale sprawa belgijska należy do całości zagadnień, o których zdecydują rokowania, i Niemcy nie będą jej omawiać osobno, dopóki przeciwnicy nie uznają integralności ziem państw centralnych. Zajęte departamenty Francji nazwał „cennym przedmiotem wymiany”. Ich ewakuację Niemcy uzgodnią z Francją, ale o oddaniu jakiejkolwiek części terytorium Rzeszy nie może być mowy.

Punkty włoski, austriacki i bałkański kanclerz zostawił Wiedniowi, a integralność Turcji nazwał żywotnym interesem Niemiec. O Polsce powiedział krótko, że Ententa nigdy nie ujęła się za sprawą polską, a jej rozstrzygnięcie trzeba zostawić Niemcom, Austro-Węgrom i Polsce. Do idei związku narodów odniósł się z sympatią. W przemówieniach Lloyda George’a i Wilsona są zasady, na które Niemcy mogą przystać, ale tam, gdzie chodzi o sprawy konkretne, „tylko zwycięzca mówi tak do pokonanego”. Położenie wojskowe Niemiec nie było nigdy tak korzystne. Niech Ententa przedstawi nowe propozycje, a Niemcy rozważą je poważnie. Trwały pokój nie jest jednak możliwy bez uznania integralności Rzeszy.

Czernin

Czernin mówił w innym duchu. Kilka dni wcześniej Austrię sparaliżował wielki strajk, w którym robotnicy domagali się chleba i pokoju, a rząd, by go zakończyć, zobowiązał się wobec socjaldemokratów poprawić zaopatrzenie i zabiegać o pokój. Minister zapewniał, że od Rosji nie chce „ani stopy ziemi, ani grosza”, a podstawą rokowań jest pokój bez aneksji i odszkodowań. Zwolenników pokoju za wszelką cenę uprzedzał jednak, że gdyby Rosjanie zażądali od monarchii ziemi albo odszkodowań, będzie prowadził wojnę dalej albo poda się do dymisji. Przekonywał, że rokowania nie upadną, choć sprawy komplikuje to, że państwa centralne mają do czynienia z kilkoma nowymi rządami rosyjskimi, a Piotrogród nie chce uznać prawa Ukrainy do osobnych rokowań. Drugą trudnością był spór Niemiec z bolszewikami o samostanowienie Kurlandii i Litwy, który jego zdaniem dawał się rozwiązać kompromisem.

Dużo miejsca poświęcił Polsce. Austro-Węgry, mówił, nie chcą od Polski niczego. Jej naród ma sam, swobodnie i bez nacisków, wybrać swój los, a forma tego wyboru jest mniej ważna, byle wiernie oddawała wolę ludności. Monarchia chce tylko dobrowolnego związku. Sprawa polska nie może opóźnić zawarcia pokoju ani o jeden dzień. Czernin chciał widzieć w Brześciu przedstawicieli rządu polskiego, bo uważał Polskę za państwo niepodległe, ale rząd piotrogrodzki nie uznał go za reprezentację kraju i ustąpiono, by uniknąć konfliktu.

Orędzie Wilsona nazwał ofertą pokojową dla całego świata, w której znalazł „znaczne zbliżenie” do stanowiska austro-węgierskiego. Zastrzegł dwie rzeczy. Posiadłości sojuszników, w tym Belgię i Turcję, monarchia będzie bronić jak własnych, a rad, jak rządzić u siebie, nie przyjmie. Austria ma parlament wybierany w głosowaniu powszechnym, równym, bezpośrednim i tajnym, „najbardziej demokratyczny na świecie”, i tylko on razem z innymi organami konstytucyjnymi decyduje o jej sprawach wewnętrznych. Jawność dyplomacji przyjął z zastrzeżeniem, że traktaty to interesy, których nie zawsze da się negocjować na oczach publiczności. Wolność mórz poparł w całości, byle nie naruszała suwerenności Turcji nad cieśninami. Punkty o handlu i rozbrojeniu uznał za część swojego credo. Odmówił natomiast jednostronnych ustępstw wobec Włoch, Serbii, Rumunii i Czarnogóry, póki przeciwnicy chcą walczyć do zwycięstwa, i przypomniał, że Włochy mogły przed wojną zdobyć wiele bez jednego wystrzału. O punkcie trzynastym powiedział, że jest „tajemnicą poliszynela”, iż monarchia popiera ideę niepodległego państwa polskiego, obejmującego ziemie zamieszkane przez ludność bezspornie polską, i że w tej sprawie łatwo będzie się porozumieć z Wilsonem. Nie sprzeciwiał się też lidze narodów. Na koniec zasugerował, że skoro Austro-Węgry i Stany Zjednoczone mają najmniej sprzecznych interesów, wymiana myśli między nimi mogłaby otworzyć drogę do rozmów wszystkich państw.

Przyjęcie

Brytyjska prasa uznała przemówienie Hertlinga za głos Hindenburga i próbę wciągnięcia każdego z przeciwników w osobne rokowania. Łagodniejszy ton Czernina zauważono, ale w treści widziano tę samą rękę z Berlina. W Niemczech socjaldemokratyczny „Vorwärts” zarzucał kanclerzowi, że słowami o Polsce i Belgii wzmocnił nieufność wrogów, a w komisji Reichstagu krytykował go Philipp Scheidemann. Liberalna „Frankfurter Zeitung” żałowała, że Hertling nie zamknął wyraźnie drogi aneksjom, ale z obu przemówień wyczytała, że droga do pokoju jest otwarta. Z Wiednia rozeszła się wiadomość, że prezydent znał tekst Czernina przed wystąpieniem, co w Londynie wywołało konsternację, a 29 stycznia sekretarz stanu Robert Lansing kazał ją dementować w stolicach sprzymierzonych. Wilson odpowiedział obu politykom 11 lutego w kolejnym orędziu do Kongresu. Ton Czernina ocenił jako znacznie przyjaźniejszy niż Hertlinga.