TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Lloyd George o celach wojny

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
5 stycznia 1918
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Wielka Brytania, David Lloyd George, Polska, Alzacja

5 stycznia 1918 roku, w sobotę po południu, premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George wygłosił w Londynie przemówienie do delegatów związków zawodowych, w którym po raz pierwszy tak szczegółowo przedstawił cele wojny swojego kraju. Według większości opracowań mówił w Caxton Hall w Westminsterze, część historyków podaje sąsiedni Central Hall. Ambasador Stanów Zjednoczonych w Londynie Walter Hines Page donosił nazajutrz do Waszyngtonu, że tekst przemówienia omówił wcześniej cały gabinet, a w Wielkiej Brytanii przywiązuje się do niego większą wagę niż do jakiejkolwiek brytyjskiej wypowiedzi od początku wojny.

Dlaczego związkowcy

Przemówienie wpisano w rozmowy o sile ludzkiej. Armii brakowało żołnierzy, a rząd chciał wcielić do wojska młodych robotników przemysłu zbrojeniowego, chronionych dotąd zwolnieniami, które w latach 1915–1916 obiecano związkom zawodowym. Minister służby narodowej Auckland Geddes, który od listopada kierował poborem, zwołał na początku stycznia ogólną konferencję przedstawicieli związków, a po niej konferencje dla poszczególnych gałęzi przemysłu. 14 stycznia mówił w Izbie Gmin, że cykl tych spotkań dał premierowi „szczęśliwą sposobność” do wystąpienia w sprawie celów wojny.

Lloyd George tłumaczył to na wstępie wprost. Skoro rząd prosi zorganizowanych robotników o pomoc w utrzymaniu siły armii, ich przedstawiciele mają prawo żądać rozwiania wątpliwości, do czego ta siła ma posłużyć. Gdy miliony ludzi wzywa się do cierpienia i śmierci, mają prawo wiedzieć, za co ponoszą ofiarę. Pod koniec grudnia specjalna konferencja Partii Pracy i związków zawodowych przyjęła własny memoriał o celach wojny, a premier w ostatnich dniach roku omawiał go z przywódcami robotniczymi. Rozmawiał też z przywódcą liberałów Herbertem Henrym Asquithem, byłym ministrem spraw zagranicznych Edwardem Greyem i przedstawicielami dominiów. Mógł więc zapewniać, że mówi nie tylko w imieniu rządu, lecz także narodu i całego imperium.

Drugim powodem były rokowania w Brześciu Litewskim. 25 grudnia minister spraw zagranicznych Austro-Węgier hrabia Ottokar Czernin oświadczył w imieniu państw centralnych, że przyjmują rosyjską formułę pokoju bez przymusowych aneksji i odszkodowań, jeśli przystąpią do niej wszystkie walczące państwa. Takiej propozycji Londyn nie mógł zbyć milczeniem. Na posiedzeniu Gabinetu Wojennego 3 stycznia Lloyd George mówił, że trzeba ją wykorzystać do ogłoszenia własnych celów wojny, które podtrzymają nastroje we własnym kraju, a jeśli się da, osłabią nastroje u przeciwnika. Gabinet skłaniał się ku deklaracji idącej „do krańcowej granicy ustępstw”, która pokazałaby Brytyjczykom, sojusznikom, a nawet narodom Austrii, Turcji i Niemiec, że celem wojny nie jest zniszczenie państw nieprzyjacielskich.

Za co nie walczymy

Premier zaczął od tego, o co Wielka Brytania nie walczy. Nie prowadzi wojny napastniczej przeciw narodowi niemieckiemu i nigdy nie dążyła do rozbicia Niemiec. Weszła do wojny w obronie pogwałconego prawa publicznego Europy i traktatu, który Niemcy podeptały, najeżdżając Belgię. Nie chce też niszczyć Austro-Węgier ani odbierać Turcji jej stolicy oraz ziem Azji Mniejszej i Tracji zamieszkanych głównie przez Turków. Nie walczy o zmianę ustroju Niemiec, choć uważa ich wojskowo-autokratyczną konstytucję za niebezpieczny anachronizm. Przyjęcie przez Niemcy naprawdę demokratycznego ustroju byłoby najlepszym dowodem, że duch militarnej dominacji umarł, ale to sprawa samych Niemców.

Przypomniał, że ponad rok wcześniej prezydent Woodrow Wilson wezwał walczących do ogłoszenia celów wojny i sprzymierzeni odpowiedzieli notą z 10 stycznia 1917 roku, a państwa centralne milczały. Wypowiedź Czernina z 25 grudnia nazwał „żałośnie niejasną”. Obietnica, że nikt nie zajmie przemocą ziem okupowanych i nie odbierze niepodległości narodom, które ją utraciły, dawała się pogodzić z prawie każdym planem podboju. Nie było wiadomo, czy Belgia, Serbia, Czarnogóra i Rumunia będą równie wolne jak Niemcy, czy dostaną niepodległość gorszego rodzaju. Państwa centralne odrzucały odszkodowania dla Belgii, uważały autonomię Arabów, Ormian i Syryjczyków za wewnętrzną sprawę Porty, a stanowczo żądały tylko jednego: zwrotu wszystkich niemieckich kolonii.

Warunki pokoju

Podstawą każdego rozstrzygnięcia terytorialnego miała być według premiera zgoda rządzonych, a pierwszym warunkiem poszanowanie traktatów. Lloyd George wymienił po kolei:

  • całkowite przywrócenie politycznej, terytorialnej i gospodarczej niepodległości Belgii i naprawienie zniszczeń jej miast. Nie jest to kontrybucja wojenna, jak ta nałożona na Francję w 1871 roku, lecz uznanie, że złamano prawo;
  • odbudowę Serbii i Czarnogóry oraz zajętych części Francji, Włoch i Rumunii, z wycofaniem obcych armii i naprawieniem krzywd;
  • poparcie francuskiej demokracji „do śmierci” w żądaniu ponownego rozpatrzenia „wielkiej krzywdy z 1871 roku”, gdy wbrew woli ludności oderwano od Francji dwie prowincje. Ta rana, mówił, od pół wieku zatruwa pokój Europy;
  • niepodległą Polskę, obejmującą wszystkie rdzennie polskie ziemie, których mieszkańcy zechcą do niej należeć, jako „pilną konieczność dla stabilności Europy Zachodniej”;
  • prawdziwy samorząd dla narodów Austro-Węgier, które od dawna go pragną. Tak jak Wilson w grudniu, Lloyd George zapewniał, że rozbicie monarchii nie jest celem wojny;
  • zjednoczenie Włochów z ludnością ich rasy i języka oraz sprawiedliwość dla ludzi „rumuńskiej krwi i mowy”;
  • utrzymanie państwa tureckiego z Konstantynopolem jako stolicą, przy umiędzynarodowieniu i neutralizacji cieśnin. Arabia, Armenia, Mezopotamia, Syria i Palestyna miały prawo do uznania ich odrębności narodowej i nie mogły wrócić pod dawne panowanie;
  • oddanie kolonii niemieckich do dyspozycji konferencji pokojowej, która ma się kierować przede wszystkim życzeniami i interesami ludności miejscowej;
  • naprawienie szkód wyrządzonych z pogwałceniem prawa międzynarodowego, z pamięcią o marynarzach i zbrodniach popełnionych na morzu.

O porozumieniach zawartych z sojusznikami, czyli tajnych traktatach, które bolszewicy właśnie ujawnili, premier powiedział tylko, że zmienione okoliczności, takie jak upadek Rosji i jej odrębne rokowania, zmieniły warunki, w których je zawierano, a Wielka Brytania jest gotowa o nich rozmawiać z sojusznikami.

Rosja

O ziemiach rosyjskich zajętych przez Niemców Lloyd George mówić nie chciał, bo polityka rosyjska od rewolucji zmieniała się tak szybko, że trudno było przewidzieć, jak będzie wyglądała w chwili zawierania pokoju. Przypomniał, że Rosja weszła do wojny w obronie Serbii, Francja z wierności sojuszowi z Rosją, a Wielka Brytania z powodu zobowiązań wobec Belgii. Obecni władcy Rosji prowadzili teraz bez porozumienia z sojusznikami odrębne rokowania ze wspólnym wrogiem. „Nie robię wyrzutów”, zastrzegał, ale Wielka Brytania nie może odpowiadać za decyzje podjęte bez niej. Ostrzegał, że Prusy nie oddadzą żadnej z zajętych rosyjskich prowincji, a resztę Rosji zepchną w gospodarczą i polityczną niewolę. Sprzymierzeni chętnie walczyliby dalej u boku nowej rosyjskiej demokracji, ale jeśli jej przywódcy działają na własną rękę, nie mają jak powstrzymać katastrofy. „Rosję mogą ocalić tylko jej własni obywatele”.

Organizacja międzynarodowa

Na koniec Lloyd George wytknął państwom centralnym jedno pominięcie. Pokój nie może nosić w sobie zarodka przyszłej wojny, ale to nie wystarczy. Ciężar zbrojeń, „rosnące zło przymusowej służby wojskowej” i marnotrawstwo bogactw na przygotowania wojenne nazwał plamą na cywilizacji. Trzeba więc podjąć wielką próbę stworzenia jakiejś organizacji międzynarodowej, która zastąpi wojnę jako sposób rozstrzygania sporów. Na pytanie, o co walczy imperium, odpowiedział: o sprawiedliwy i trwały pokój, który wymaga trzech warunków. Świętości traktatów, rozstrzygnięć terytorialnych opartych na prawie do samostanowienia albo zgodzie rządzonych oraz organizacji międzynarodowej, która ograniczy ciężar zbrojeń i zmniejszy groźbę wojny. Na tych warunkach Imperium Brytyjskie przyjęłoby pokój z radością, a dla ich zapewnienia jego narody są gotowe na jeszcze większe ofiary.

Polska i Alzacja

Dla Polaków najważniejsze było zdanie o niepodległej Polsce. W kwietniu 1917 roku Londyn zapewniał Rząd Tymczasowy o poparciu dla niepodległej i zjednoczonej Polski, a w październiku uznał Komitet Narodowy Polski za oficjalną organizację polską. Teraz premier publicznie wpisał niepodległą Polskę do celów wojny, choć ostrożnie: miała obejmować tylko te ziemie, których ludność sama zechce do niej należeć. Nie było mowy o dostępie do morza. O Alzacji i Lotaryngii mówił mocniej niż wcześniej ministrowie w Izbie Gmin, ale użył słowa „ponowne rozpatrzenie”, a nie „zwrot”. Osiem dni wcześniej francuski minister spraw zagranicznych Stéphen Pichon żądał w Izbie Deputowanych wprost przywrócenia obu prowincji Francji.

Przyjęcie

Przemówienie przyjęto w kraju bardzo dobrze. Według Page’a rozwiało ono przygnębienie, z jakim Brytyjczycy zaczynali nowy rok. Poparł je jeden z przywódców Partii Pracy Arthur Henderson, co według „New York Timesa” szczególnie zaskoczyło Berlin. Włoska prasa rządowa i katolicka chwaliła mowę za uporządkowanie celów sprzymierzonych, socjalistyczna była krytyczna. Ambasador dawnego rządu rosyjskiego w Paryżu Wasilij Makłakow skarżył się natomiast Amerykanom, że słowa premiera o Rosji mogą jej tylko zaszkodzić. W prywatnych rozmowach Lloyd George mówił, że „poszedł tak blisko pokoju, jak mógł”, a przemówienie było kontrofensywą przeciw niemieckim warunkom pokoju, obliczoną na trafienie do narodu niemieckiego i oderwanie Austriaków. Nie wierzył jednak, by Niemcy mogli przyjąć warunki, przy których Wielka Brytania musiała obstawać.

Mowa wyprzedziła o trzy dni orędzie Wilsona. Prezydent miał już gotowy własny program i według pułkownika Edwarda House’a, gdy w sobotę po południu dotarł do Waszyngtonu tekst przemówienia, przez chwilę rozważał rezygnację, bo warunki brytyjskie były bardzo bliskie jego własnym. House przekonał go, że Lloyd George oczyścił atmosferę i wystąpienie prezydenta jest tym bardziej potrzebne. 8 stycznia Wilson ogłosił swoje czternaście punktów i pochwalił premiera za to, że mówił „z godną podziwu szczerością”. Kanclerz Rzeszy Georg von Hertling odpowiedział obu dopiero 24 stycznia. Przyznał, że Lloyd George zmienił ton, ale w jego słowach nie dostrzegł poważnej woli pokoju.