TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Zawieszenie rokowań w Brześciu

Kategoria:
Dyplomacja
Front:
Front wschodni
Data:
5 stycznia 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Rosja, Niemcy, Włodzimierz Lenin, inicjatywy pokojowe

5 stycznia 1918 roku (23 grudnia 1917 st. st.) w Berlinie wydano urzędowy komunikat, że rokowania pokojowe w Brześciu Litewskim zostały czasowo przerwane. Według niemieckiej radiostacji zdecydowały o tym państwa centralne, ponieważ Rosjanie zażądali przeniesienia obrad do Sztokholmu i wbrew umowie nie wrócili do Brześcia z Piotrogrodu. Tego samego dnia szefowie delegacji Niemiec, Austro-Węgier, Bułgarii i Turcji wysłali do przewodniczącego delegacji radzieckiej Adolfa Ioffego depeszę, że dziesięciodniowy termin na przyłączenie się ententy do rokowań upłynął bez odpowiedzi. Oznaczało to, że państwa centralne nie czuły się już związane swoją bożonarodzeniową deklaracją o pokoju bez aneksji i odszkodowań. Brytyjska chronologia wojny notuje pod tą datą zawieszenie rokowań.

Depesza o Sztokholm

Kryzys zaczął się kilka dni wcześniej. Gdy 28 grudnia przerwano pierwszą rundę rozmów, generał Max Hoffmann oznajmił już Rosjanom, że zasada „bez aneksji” nie dotyczy Polski, Litwy i Kurlandii. 2 stycznia (20 grudnia st. st.) Ioffe zatelegrafował z Piotrogrodu do Hoffmanna dla delegacji państw centralnych, że rząd radziecki uważa za konieczne prowadzić dalsze rokowania na neutralnym gruncie i proponuje przenieść je do Sztokholmu. Dodał, że rząd i Wszechrosyjski Centralny Komitet Wykonawczy uznały niemiecko-austriackie propozycje terytorialne za sprzeczne z zasadą samostanowienia narodów. Delegacja radziecka miała czekać na odpowiedź w Piotrogrodzie.

Depesza zastała ministrów państw centralnych w drodze do Brześcia. Richard von Kühlmann i hrabia Ottokar Czernin pojechali dalej. Czernin uznał propozycję za blef, ale wiedział, czym grozi. W Sztokholmie nie dałoby się utrzymać z dala od rozmów socjalistów ze wszystkich krajów i wodze wymknęłyby się państwom centralnym z rąk. Nastroje były złe także z innego powodu. 2 stycznia w Berlinie na posiedzeniu rady koronnej doszło do gwałtownej sceny między cesarzem Wilhelmem II a Erichem Ludendorffem, który nie mógł znieść, że cesarz w sprawie przyszłej granicy polskiej posłuchał Hoffmanna, a nie naczelnego dowództwa. Rano 4 stycznia Kühlmann i Czernin uzgodnili przy śniadaniu w Brześciu, że jeśli Rosjanie nie przyjadą, trzeba będzie wypowiedzieć rozejm. Postanowili też szybko zacząć rozmowy z delegacją ukraińską, która czekała już na miejscu.

Decyzja Lenina

W Piotrogrodzie wiedziano, że nie ma czym walczyć. 31 grudnia (18 grudnia st. st.) Rada Komisarzy Ludowych, wysłuchawszy meldunków o rozkładzie armii, postanowiła prowadzić rokowania dalej, ale w miarę możliwości je przeciągać i przeciwstawiać się niemieckim naciskom. Włodzimierz Lenin zaproponował, by delegację objął sam komisarz spraw zagranicznych. „Żeby przeciągać rokowania, potrzebny jest ktoś, kto będzie przeciągał” – miał powiedzieć Lwu Trockiemu, jak ten wspominał po latach. Dyskusja o tym, czy w ogóle podpisywać pokój z „imperialistycznymi” Niemcami, dopiero się w partii bolszewickiej zaczynała.

Groźba zerwania podziałała szybko. Wieczorem 4 stycznia do Brześcia przyszła depesza, że delegacja radziecka, tym razem z Trockim, jest w drodze. Czernin zanotował, że dopiero wybuch radości Niemców pokazał, jak bardzo bali się, że Rosjanie nie przyjadą. W odpowiedzi, którą 6 stycznia ogłosiła „Prawda”, Rosjanie nadal twierdzili, że przeniesienie rozmów do neutralnego kraju odpowiada postępowi rokowań, ale skoro delegacje państw centralnych już są w Brześciu, oni także tam przyjadą. Trocki przekroczył linię frontu pod Dyneburgiem i rano 7 stycznia był w Brześciu. Przerwa trwała więc zaledwie kilka dni. 9 stycznia Kühlmann oświadczył, że przeniesienie rokowań w inne miejsce jest wykluczone, a Trocki przyjął to dzień później. W tym samym czasie, 5 stycznia, swoje cele wojenne ogłosił w Londynie David Lloyd George, który ostrzegł, że jeśli obecni władcy Rosji będą działać niezależnie od sojuszników, Wielka Brytania nie ma sposobu, by powstrzymać katastrofę, która spada na ich kraj.