TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Pichon o celach wojny Francji

Kategoria:
Dyplomacja
Data:
28 grudnia 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Francja, Alzacja, Lotaryngia, Polska

28 grudnia 1917 roku minister spraw zagranicznych Francji Stéphen Pichon wygłosił w Izbie Deputowanych pierwsze wielkie przemówienie od czasu, gdy sześć tygodni wcześniej objął urząd w rządzie Clemenceau. Tę datę podają amerykański miesięcznik „Current History”, który przedrukował obszerne fragmenty mowy, i brytyjska chronologia wojny. Według części opracowań debata nad interpelacjami w sprawie polityki zagranicznej zaczęła się dzień wcześniej, 27 grudnia. Debata dotyczyła rokowań, które bolszewicka Rosja prowadziła z państwami centralnymi w Brześciu Litewskim. Zaczęli ją socjaliści z Francuskiej Sekcji Międzynarodówki Robotniczej, z których część chciała, by sprzymierzeni uznali rząd bolszewików. Pichon odmówił. Francja nie zamierzała nikogo uznawać, dopóki w Rosji nie powstanie legalny rząd.

Rosja i Brześć

Pichon mówił, że przez działania bolszewików Rosja jest całkowicie zdezorganizowana, a chcąc uniknąć wojny z obcym państwem, przeżywa jeszcze groźniejszą burzę wewnętrzną. Niemcy chcą według niego dokończyć niszczenia rosyjskiej siły zbrojnej, oddzielić Rosję od sojuszników, zawładnąć jej bogactwami, rozbić ją na części, odzyskać swoich jeńców wojennych, a później doprowadzić do przywrócenia samowładztwa pod pruską hegemonią. Francja nie miesza się w wewnętrzne sprawy Rosji i nie dąży do jej rozpadu, ale musi utrzymywać kontakt ze wszystkimi „zdrowymi elementami”, bez względu na to, czy są to socjaliści, liberałowie czy rewolucjoniści, i chronić swoje znaczne interesy w kraju, z którym od ćwierć wieku łączył ją sojusz. Zapewniał, że Francja nie traci nadziei co do dawnej sojuszniczki i jest gotowa wrócić do dawnych stosunków.

Najostrzej odpowiedział na próby wciągnięcia Francji w rokowania. W Brześciu od 22 grudnia trwała konferencja pokojowa, a państwa centralne zgodziły się przyjąć rosyjską formułę pokoju bez aneksji i odszkodowań pod warunkiem, że przystąpią do niej wszystkie walczące państwa. Pichon pytał, czy po tak strasznych stratach i takim bohaterstwie żołnierzy Francja może się zgodzić na pokój, który zachowa przedwojenny stan terytorialny i gospodarczy. W ciszy, która zapadła na sali, rzucił: „Jeśli jest choć jeden deputowany, który uważa to za możliwe, niech to powie”. Izba odpowiedziała oklaskami. Pośrednia propozycja pokojowa nie zasługiwała jego zdaniem na rozpatrzenie. Gdyby państwa centralne przedstawiły warunki bezpośrednio, Francja rozważyłaby je razem z sojusznikami. Rokowania rosyjskie skończą się albo kapitulacją Rosji, albo zerwaniem, a w obu przypadkach wojna będzie trwała. Brak Rosji był dla Niemiec wielkim sukcesem, ale w miejsce jednego sojusznika przybył drugi, Stany Zjednoczone, z całą swoją siłą.

Cele wojny

Cele wojny Francji, mówił Pichon, są znane z wcześniejszych deklaracji ministrów, uchwał parlamentu i przemówień przywódców sprzymierzonych. Pierwszym jest zwycięstwo. Następnie zwrot prowincji oderwanych od Francji siłą, czyli przywrócenie Alzacji i Lotaryngii, gwarancja trwałego pokoju i ogólna organizacja świata w ramach związku narodów. Powoływał się na prezydenta Woodrowa Wilsona, który w orędziu z 4 grudnia zapowiedział, że wojnę uzna się za wygraną dopiero wtedy, gdy Niemcy przez prawowitych przedstawicieli oświadczą, że gotowi są przyjąć pokój oparty na sprawiedliwości i naprawieniu krzywd. Zapewniał, że Francja nigdy nie myślała o przyłączaniu ludności na mocy prawa podboju. Sprawa Alzacji i Lotaryngii nie jest według niego tylko sprawą francuską, lecz sprawą całego świata i symbolem prawa. Nic nie byłoby bardziej fałszywe niż twierdzenie, że Francja przedłuża wojnę z egoistycznych pobudek. W przytoczonych fragmentach mowy nie było mowy o lewym brzegu Renu, o który kilka tygodni wcześniej pytano w brytyjskiej Izbie Gmin.

Pichon mówił też o innych narodach. Sprzymierzeni występują nie tylko w imieniu Serbii i Belgii, ale także Polski i chcą Polski niepodległej i niepodzielnej, z wszelkimi gwarancjami swobodnego rozwoju gospodarczego i wojskowego. Na współczucie zasługują Ormianie, Syryjczycy i wszystkie narody pod obcym jarzmem. Przeciwstawił to stanowisku państw centralnych, których przedstawiciel w Brześciu, hrabia Ottokar Czernin, uznał prawo narodów do samostanowienia za wewnętrzną sprawę każdego państwa. Zdobycie Jerozolimy nazwał zwycięstwem nie Francji czy Wielkiej Brytanii, lecz całego cywilizowanego świata, które przyniesie Palestynie międzynarodowy ustrój sprawiedliwości i wolności. Mowę zakończył słowami byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Theodore’a Roosevelta, że Francja ocali duszę świata.

Przemówienie było odpowiedzią na pytania, które rokowania w Brześciu stawiały wszystkim sprzymierzonym: o co jeszcze walczą i dlaczego nie chcą rozmawiać o pokoju. Na początku stycznia 1918 roku swoje cele wojny przedstawił premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George, a kilka dni później prezydent Wilson ogłosił czternaście punktów.