Pierwsze egzekucje przywódców powstania
- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 3 maja 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
3 maja 1916 roku o świcie na dziedzińcu dublińskiego więzienia Kilmainham pluton egzekucyjny rozstrzelał trzech przywódców powstania wielkanocnego: Patricka Pearse’a, Thomasa Clarke’a i Thomasa MacDonagha. Wszyscy trzej podpisali proklamację Republiki Irlandzkiej. Były to pierwsze z szesnastu egzekucji, którymi władze brytyjskie ukarały przywódców powstania, i to one w ciągu kilku tygodni najbardziej zmieniły stosunek Irlandczyków do całego wydarzenia.
Po upadku powstania generał Sir John Maxwell, który jako naczelny dowódca w Irlandii miał po ogłoszeniu stanu wojennego pełnię władzy, postanowił szybko i surowo ukarać przywódców. Sądzono ich nie przed zwykłymi sądami, lecz przed sądami wojskowymi zbieranymi w trybie polowym, na podstawie przepisów o obronie królestwa (Defence of the Realm Act). Pearse, Clarke i MacDonagh stanęli przed sądem 2 maja w koszarach Richmond, gdzie przetrzymywano jeńców. Przewodniczył mu generał brygady Charles Blackader. Rozprawy toczyły się za zamkniętymi drzwiami, bez obrońców i trwały krótko. Oskarżonym zarzucano udział w zbrojnej rebelii „w celu udzielenia pomocy nieprzyjacielowi”. Pearse nie zaprzeczał swojej roli i wziął odpowiedzialność na siebie. Clarke nie powołał świadków ani nie złożył oświadczenia. Wszystkich trzech skazano na śmierć, a Maxwell jeszcze tego samego dnia zatwierdził wyroki. W nocy skazanych przewieziono do Kilmainham. Pearse napisał tam ostatnie listy, m.in. do matki i brata Williama, a Clarke’a odwiedziła w celi żona Kathleen. Według jej wspomnień mówił, że Irlandia przejdzie jeszcze przez piekło, ale już nigdy się nie podda, dopóki nie zdobędzie pełnej wolności. Według najczęściej podawanych relacji rozstrzelano ich między wpół do czwartej a czwartą nad ranem. Ciał nie wydano rodzinom. Pochowano je bez trumien we wspólnym dole na terenie więzienia wojskowego Arbour Hill i zasypano wapnem, by nie stały się celem pielgrzymek.
Tego samego dnia premier Herbert Henry Asquith poinformował Izbę Gmin, że otrzymał z Dublina telegram, według którego trzej sygnatariusze proklamacji zostali skazani przez sąd wojskowy na rozstrzelanie, a wyrok wykonano rano. Irlandzki poseł Laurence Ginnell zawołał wtedy: „Po hunnicku!”. Wkrótce potem Izba wysłuchała naczelnego sekretarza do spraw Irlandii Augustine’a Birrella, który ogłosił dymisję i przyznał, że źle ocenił ruch Sinn Féin i nie docenił groźby wybuchu. Przywódca Irlandzkiej Partii Parlamentarnej John Redmond, który potępił powstanie, prosił rząd, by wobec szeregowych uczestników nie okazywał „niepotrzebnej surowości” i nie dodawał nowych ran do „nędznych wspomnień” Irlandczyków, przechowywanych może przez pokolenia. Przypominał przy tym łagodność, z jaką premier Związku Południowej Afryki Louis Botha potraktował niedawnych buntowników burskich.
Rząd nie zatrzymał jednak sądów wojskowych. 4 maja rozstrzelano czterech kolejnych skazanych, w tym Josepha Plunketta, który kilka godzin przed śmiercią wziął w kaplicy więziennej ślub z Grace Gifford, siostrą żony MacDonagha, oraz młodszego brata Patricka, Williama Pearse’a, i szwagra Clarke’a Edwarda Daly’ego, dowódcę oddziału w Four Courts. 5 maja zginął John MacBride, który nie należał do przywódców, a 8 maja Éamonn Ceannt, Michael Mallin, Seán Heuston i Con Colbert. 9 maja w Cork rozstrzelano Thomasa Kenta, skazanego za śmierć policjanta zabitego przy próbie aresztowania jego rodziny. Ostatni, 12 maja, zginęli Seán Mac Diarmada i James Connolly, ciężko ranny w nogę, rozstrzelany na krześle. Sądy wojskowe skazały na śmierć około 90 osób, ale Maxwell zatwierdził tylko piętnaście wyroków. Pozostałym, w tym Éamonowi de Valerze i Constance Markievicz, zamieniono karę śmierci na więzienie. Szesnastą ofiarą był Roger Casement, powieszony w Londynie 3 sierpnia.
Egzekucje rozłożone na dziesięć dni, ogłaszane w krótkich komunikatach, połączone z masowymi aresztowaniami, odwróciły nastroje w Irlandii. Powstańców, których w kwietniu wielu dublińczyków przyjmowało wrogo, zaczęto postrzegać jako męczenników. 11 maja John Dillon, zastępca Redmonda, który w czasie walk był w Dublinie, oskarżył w Izbie Gmin rząd, że „zmywa w morzu krwi” dzieło całego życia umiarkowanych nacjonalistów. Następnego dnia Asquith przyjechał do Dublina, a po egzekucji Connolly’ego wstrzymano kolejne. Szkoda była już jednak wyrządzona. Rosnące poparcie dla republikanów przyniosło w wyborach 1918 roku zwycięstwo Sinn Féin, które wyparło umiarkowaną partię Redmonda.