Początek bitwy pod Szejk Saad
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 6 stycznia 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa pod Szejk Saad
6 stycznia 1916 roku nad Tygrysem, kilka kilometrów w dół rzeki od osady Szejk Saad, wojska idące na odsiecz oblężonemu Al-Kutowi po raz pierwszy natknęły się na silną obronę osmańską. Straż przednia Korpusu Tygrysu, 7 Dywizja generała George’a Younghusbanda, wyruszyła z Ali al-Gharbi dwa dni wcześniej. Miała tylko związać nieprzyjaciela do czasu nadejścia reszty korpusu generała Fentona Aylmera, ale zaatakowała na obu brzegach rzeki. Do wieczora natarcie utknęło kilkaset metrów przed tureckimi okopami.
Rozkazy i wątpliwości
Wieczorem 5 stycznia Younghusband zamierzał związać Turków na lewym brzegu, a prawym, gdzie szła kolumna generała George’a Kemballa z 28 Brygadą, zepchnąć ich prawe skrzydło w pętlę rzeki przy Szejk Saad. Liczył, że utrata tej pozycji odsłoni okopy na lewym brzegu na ogień z flanki. Rozpoznanie lotnicze z tego dnia wykazało jednak, że po obu stronach rzeki ciągną się okopy, a Turków może być ponad 10 tysięcy. Aylmer depeszował o szóstej wieczorem, że nie chce ryzykować nawet częściowego niepowodzenia. Kazał Younghusbandowi trzymać nieprzyjaciela na pozycji „z wystarczającą energią, by zmusić go do odkrycia kart”, do czasu jego przybycia z resztą korpusu. Younghusband postanowił nie zmieniać wydanych już rozkazów. Odpowiedział, że ruszy rano obu brzegami, by wyjaśnić sytuację i przyszpilić Turków, a jeśli wszystko pójdzie dobrze, dojdzie do Szejk Saad. Nie słyszał o regularnych okopach i sądził, że nieprzyjaciel zamierza się wycofać.
Natarcie na prawym brzegu
Gęsta mgła opóźniła wymarsz do dziewiątej. Mgła opadła około dziesiątej, a pół godziny później straż przednia Kemballa ogniem odpędziła około tysiąca Arabów. Około południa 28 Brygada ruszyła do natarcia. Kemball chciał uderzyć na prawe, zewnętrzne skrzydło tureckiej linii, wskazane przez lotników, ale okopy ciągnęły się znacznie dalej na południe, niż sądzono. Zamiast oskrzydlić Turków, brytyjskie lewe skrzydło samo znalazło się pod ogniem z flanki. Pod ciężkim ogniem karabinów i karabinów maszynowych bataliony skręcały w stronę strzałów i między nimi powstawały luki. 6 Brygada Kawalerii, która miała zajść Turków od tyłu, ugrzęzła między rowami nawadniającymi, a od lewej zagroziła jej silna turecka i arabska jazda. Działa baterii konnej utrzymywały ją na dystans, ale kawaleria nie posunęła się dalej. Do wieczora czołowe bataliony, 56 Pułk Strzelców, 53 Pułk Sikhów i 2 Batalion pułku Leicestershire, podeszły na 300–500 metrów od tureckich okopów.
Lewy brzeg
Na lewym brzegu kolumna generała G. B. H. Rice’a weszła do walki około jedenastej, kiedy jej czołowy batalion, 37 Pułk Dogrów, doszedł na około 800 metrów do silnej linii okopów biegnącej od rzeki na północ. Dogrowie, wsparci przez 97 Pułk Piechoty i 102 Pułk Grenadierów, okopali się pod ostrzałem. W płaskim, bezbarwnym terenie zręcznie ukryte okopy tureckie były niewidoczne aż z bliska, a złudzenia mirażu często wprowadzały w błąd obserwatorów. Kanonierki na rzece niewiele mogły pomóc. Po południu ostrzelały płynącą z prądem turecką minę, a wieczorem dostrzegły drugą.
O 15.50 Younghusband wstrzymał natarcie. Uznał, że Turcy postanowili twardo się bronić, że przed zmrokiem kolumna Kemballa nie zdoła przełamać ich linii i że wprowadzenie odwodów na lewym brzegu ostatecznie związałoby całą dywizję. Żołnierze okopali się na noc tam, gdzie stali, pod silnym ogniem i w deszczu. Straty dnia wyniosły według Younghusbanda około 600 ludzi. Pod nieprzyjacielskim ogniem saperzy zaczęli budować most z łodzi, ukończony dopiero następnego dnia.
Kto bronił Szejk Saad
Brytyjczycy nie wiedzieli, ilu mają przed sobą Turków. Według informacji tureckiego sztabu generalnego, przytoczonych w brytyjskiej historii oficjalnej, 6 stycznia, nie licząc Arabów, broniła się tylko 35 Dywizja, około 2600 karabinów, z brygadą kawalerii (400 ludzi) i pułkiem na wielbłądach. Na prawym brzegu stał 105 Pułk Piechoty. Turcy uważali, że gdyby obejście na prawym brzegu przeprowadzono energicznie, rozstrzygnęłoby bitwę. Brytyjski historyk zauważa, że nie docenili roli licznych Arabów, którzy im pomagali, a już tego dnia na pole bitwy docierały pierwsze oddziały 38 i 52 Dywizji. Meldunek tureckiego dowódcy kolumny, przechwycony w nocy u arabskiego gońca, mówił o ciężko naciskanym skrzydle 105 Pułku, o pilnym braku amunicji, ale też o tym, że „pełne zwycięstwo” jest już w zasięgu wzroku.
Aylmer z resztą korpusu przeszedł tego dnia z Ali al-Gharbi do obozu nad zakolem Musandaq, około 29 kilometrów. W nocy kazał swoim oddziałom ruszyć rano obu brzegami na pomoc Younghusbandowi, a temu zabronił angażować się w poważny atak przed jego przybyciem. 7 stycznia rano obaj generałowie spotkali się przy moście.