1916: Odsiecz Al-Kutu i ofensywa na Erzurum
Bitwa pod Szejk Saad
- Daty:
- 6–8 stycznia 1916
- Front:
- Bliski Wschód
- Miejsce:
- Okopy osmańskie po obu brzegach Tygrysu, około 5 km w dół rzeki (na południowy wschód) od osady Szejk Saad, między Ali al-Gharbi a Al-Kutem, środkowa Mezopotamia (dzisiejszy Irak)
- Strony:
- Wielka Brytania i Indie BrytyjskieFenton Aylmer, George Younghusband, George KemballImperium OsmańskieNureddin Bej
- Wynik:
- Zwycięstwo brytyjskie. W nocy z 8 na 9 stycznia Turcy wycofali się w górę rzeki, ale uniknęli rozbicia, a odsiecz straciła około 4000 ludzi i kilka dni.
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania
Bitwa pod Szejk Saad była pierwszą bitwą stoczoną przez brytyjskie wojska idące na odsiecz dywizji generała Charlesa Townshenda, oblężonej w Al-Kucie nad Tygrysem. Pospiesznie zebrany Korpus Tygrysu generała Fentona Aylmera natrafił kilkadziesiąt kilometrów w dół rzeki od miasta na silną pozycję osmańską po obu brzegach. Przez trzy dni brytyjscy i indyjscy żołnierze atakowali przez płaską, pozbawioną osłon równinę, we mgle, w mirażu i w deszczu. Na prawym brzegu zdobyli tureckie okopy, na lewym utknęli przed nimi. W nocy z 8 na 9 stycznia Turcy wycofali się w porządku, a Aylmer, z wyczerpanym wojskiem i tysiącami rannych, których nie miał czym leczyć, nie mógł ich ścigać. Zwycięstwo kosztowało około 4 tysięcy ludzi.
Nazwa i daty
Brytyjska historia oficjalna (F. J. Moberly, The Campaign in Mesopotamia, tom II) mówi o „akcji pod Szejk Saad” (Action of Shaikh Saad). Nazwa pochodzi od osady nad Tygrysem, którą Turcy osłaniali. Same walki toczyły się kilka kilometrów w dół rzeki, a Szejk Saad Brytyjczycy zajęli dopiero na końcu. Przyjmujemy daty 6–8 stycznia 1916, używane w brytyjskich wykazach bitew. Walki zaczęły się 6 stycznia, gdy straż przednia natknęła się na tureckie okopy, a skończyły 8 stycznia, kiedy Aylmer odwołał zaplanowane natarcie. Turcy wycofali się w nocy z 8 na 9 stycznia, a Brytyjczycy weszli do Szejk Saad 9 stycznia po południu, dlatego mapa w historii oficjalnej obejmuje dni 6–9 stycznia.
Tło
Po rozpoczęciu oblężenia Al-Kutu 7 grudnia 1915 roku dowódca wojsk brytyjskich w Mezopotamii, generał John Nixon, powierzył Aylmerowi dowodzenie wszystkimi wojskami nad Tygrysem i zadanie uwolnienia Townshenda. Posiłki, przede wszystkim dwie dywizje indyjskie z Francji, przypływały do Basry partiami i bez ładu, a na rzece brakowało statków. W połowie grudnia Aylmer ocenił, że Townshend może nie wytrzymać dłużej niż do połowy stycznia, i postanowił ruszyć 3 stycznia z siłami, jakie zdąży zebrać. Korpus Tygrysu był sklecony w pośpiechu: brakowało mu sztabów, taboru lądowego, mostów pontonowych, samolotów i służby zdrowia, która wystarczała dla mniej więcej jednej trzeciej żołnierzy. 4 stycznia z Ali al-Gharbi wyruszyła straż przednia generała George’a Younghusbanda: 7 Dywizja i 6 Brygada Kawalerii, razem około 13 300 walczących z 36 działami, wspierana przez kanonierki komandora Wilfreda Nunna. Aylmer z resztą korpusu miał iść jej śladem.
Po stronie osmańskiej dowodził nad Tygrysem pułkownik Nureddin Bej. Według niemieckiego oficera Hansa von Kieslinga, pod nieobecność feldmarszałka Colmara von der Goltza, który wyjechał do Persji, Nureddin postanowił zostawić pod Al-Kutem tylko niewielkie siły, a większość wojsk wysłać w dół rzeki, naprzeciw odsieczy. Pod Szejk Saad 35 Dywizja wykopała okopy po obu stronach Tygrysu, a 52 Dywizja i resztki 38 Dywizji szły jej z pomocą. Brytyjczycy ocenili obrońców na 10–15 tysięcy ludzi. Według tureckiego sztabu generalnego 6 stycznia było ich, nie licząc Arabów, około 2600 karabinów z brygadą kawalerii i pułkiem na wielbłądach, a 7 stycznia, po nadejściu posiłków, około 9 tysięcy. Pomagały im tysiące konnych Arabów.
6 stycznia: natarcie straży przedniej
Wieczorem 5 stycznia rozpoznanie lotnicze wykazało, że Turcy są silniejsi, niż sądzono, i Aylmer kazał Younghusbandowi tylko związać ich walką do jego przybycia. Younghusband uznał, że najlepiej wykona to zadanie, nie zmieniając wydanych już rozkazów. Rano, po opadnięciu gęstej mgły, jego wojsko ruszyło obu brzegami. Na prawym brzegu 28 Brygada generała George’a Kemballa miała obejść tureckie prawe skrzydło i zepchnąć Turków w pętlę rzeki przy Szejk Saad. Okazało się jednak, że okopy ciągną się znacznie dalej na południe, niż wskazywali lotnicy, i to brytyjskie lewe skrzydło znalazło się pod ogniem z flanki. Kawaleria, która miała zajść Turków od tyłu, ugrzęzła wśród rowów nawadniających, nękana przez turecką i arabską jazdę. Na lewym brzegu 35 Brygada generała G. B. H. Rice’a doszła na około 800 metrów od tureckiej linii i okopała się pod ogniem.
W płaskiej, monotonnej okolicy trudno było utrzymać kierunek, dobrze ukryte okopy tureckie były niewidoczne aż z bliska, a miraż zwodził obserwatorów. O 15.50 Younghusband wstrzymał natarcie, uznając, że przed zmrokiem nie przełamie obrony, a wprowadzenie odwodów ostatecznie związałoby całą dywizję. Żołnierze okopali się na noc w deszczu, kilkaset metrów od nieprzyjaciela. Dzień kosztował ich około 600 zabitych i rannych. Turcy wiedzieli jednak, że i oni są w trudnym położeniu: w meldunku przechwyconym w nocy u arabskiego gońca dowódca tureckiej kolumny pisał o ciężko naciskanym skrzydle 105 Pułku i pilnym braku amunicji.
7 stycznia: atak całego korpusu
Rano 7 stycznia nadciągnął Aylmer z 21 i 9 Brygadą. Younghusband proponował, by na lewym brzegu tylko trzymać Turków, a całą siłą zmiażdżyć słabsze zgrupowanie na prawym brzegu i stamtąd ostrzelać okopy po drugiej stronie rzeki. Aylmer uznał ten plan za zbyt ryzykowny: obawiał się, że silniejsze siły tureckie na lewym brzegu rozbiją osamotnione tam brygady i dosięgną statków. Nie chciał też zwlekać, bo każdy dzień dawał Turkom czas na umocnienia i posiłki. Rozkazał uderzyć całą siłą na lewym brzegu. Younghusband z 19, 21 i 35 Brygadą miał obejść tureckie lewe skrzydło od północy, a Kemball na prawym brzegu zaatakować, gdy obejście się rozwinie.
Na lewym brzegu natarcie ruszyło przed południem i od razu zaczęło się gubić. Dowódca 19 Brygady ostrzegał, że kierunek marszu wystawia ją na ogień z wysuniętych okopów tureckich, ale sztab dywizji uznał je za odległą drugą linię. Brygada skręciła zbyt daleko na północ, a próbując skorygować kierunek, weszła w krzyżowy ogień. Turecki kontratak z północy zatrzymały dopiero przerzucone na prawe skrzydło bataliony 21 Brygady i artyleria. Atakowano pod słońce, w mirażu, który uniemożliwiał artylerii odnalezienie celów. Weterani spod Loos i Givenchy mówili korespondentowi Edmundowi Candlerowi, że turecki ogień karabinowy nie ustępował temu z frontu zachodniego. Do zmroku linia doszła na 300–400 metrów od okopów i tam ją zatrzymano. Jedna kompania Seaforth Highlanders dotarła na 40 metrów od Turków i musiała czekać do nocy, by się wycofać. 2 Batalion Black Watch i 6 Pułk Dżatów straciły po blisko 400 ludzi, w tym obu dowódców, a 1 Batalion Seaforth Highlanders i 125 Pułk Strzelców po około 300.
Na prawym brzegu poszło lepiej. 28 Brygada ruszyła około drugiej po południu, wsparta celnym ogniem baterii polowej i dział górskich. Około czwartej 2 Batalion pułku Leicestershire, a za nim 51 i 53 Pułk Sikhów oraz 92 Pułk Pendżabski, zerwały się do szturmu na ostatnich trzystu metrach i wdarły się do pierwszej linii tureckiej. Drugą linię zajęto prawie bez walki. Zdobyto dwa działa górskie, trzy karabiny maszynowe i około 600 jeńców, a na polu znaleziono ponad 300 tureckich zabitych. Dalej jednak nie dało się iść. Teren za tureckimi okopami był poprzecinany rowami nawadniającymi, które dawały obrońcom kolejne gotowe pozycje. W ciągu dwóch dni Leicestershire straciło ponad 300 ludzi, a każdy z trzech batalionów indyjskich Frontier Force ponad 200.
8–9 stycznia: odwrót Turków
Noc była deszczowa i lodowata, a żołnierze spędzili ją na zbieraniu rannych i dźwiganiu amunicji, wody i żywności. Rano 8 stycznia Aylmer, uznając, że na lewym brzegu nie należy atakować, dopóki nie da się ostrzelać tureckich okopów z flanki, polecił Kemballowi wyprzeć Turków z samego Szejk Saad. Rozpoznanie wykazało jednak, że przed osadą trzyma się jeszcze około 5 tysięcy Turków. Po południu Aylmer odłożył atak, a Kemball przyznał, że jego żołnierze pilnie potrzebują odpoczynku. Lotnicy zauważyli tymczasem, że w górę rzeki ciągną tureckie wojska i tabory. W nocy z 8 na 9 stycznia, w deszczu, Turcy opuścili okopy. Rano 9 stycznia kawaleria stwierdziła, że lewy brzeg jest pusty, a przed drugą po południu czołowe oddziały 28 Brygady weszły do Szejk Saad. Kanonierki znalazły w poprzek rzeki zagrodę z min.
Pościgu nie było. Żołnierze byli wyczerpani, ziemia rozmokła, a deszcz i mgła uziemiły jedyny samolot. Aylmer stał w Szejk Saad jeszcze 10 i 11 stycznia, czekając na posiłki i odsyłając rannych. Townshend, którego Aylmer prosił o rozważenie wypadu, by odciągnąć Turków, odpowiedział, że jego żołnierze dobrze się bronią, ale trudno byłoby im wyjść z okopów i atakować przez otwarty teren.
Straty
Aylmer zameldował 10 stycznia o około 3790 zabitych i rannych. Moberly podaje ostatecznie 4007 ludzi, w tym 417 zabitych. Najbardziej ucierpiały bataliony atakujące 7 stycznia na lewym brzegu. Straty tureckie Brytyjczycy ocenili na około 4 tysiące, w tym 650 jeńców. Część nowszych opracowań, opartych na tureckich źródłach, podaje znacznie mniej, nawet około 1200 ludzi.
Najcięższy był los rannych. Korpus miał środki medyczne dla małej części tylu poszkodowanych. W nocy z 7 na 8 stycznia większość rannych leżała w deszczu na gołej ziemi, bez schronienia, ciepłej odzieży i jedzenia. Lekarze do południa 9 stycznia nadążali tylko z pierwszą pomocą, a w obozie przy moście czekało na odesłanie około 2 tysięcy chorych i rannych. Wieści o ich cierpieniach podkopały ducha żołnierzy i stały się potem jednym z głównych zarzutów komisji badających prowadzenie kampanii w Mezopotamii.
Znaczenie
Bitwa pod Szejk Saad była brytyjskim zwycięstwem, ale nie takim, jakiego potrzebowała odsiecz. Brytyjski historyk oficjalny przyznał, że Turcy walczyli lepiej i zręczniej niż w poprzednich bitwach nad Tygrysem, choć od kilku dni brakowało im żywności. Opóźnili marsz Aylmera, zadali mu ciężkie straty i wycofali się, zabierając ze sobą artylerię. Żołnierze Korpusu Tygrysu byli wyczerpani, a cierpienia rannych odbijały się na ich nastrojach. Po bitwie dowództwo wojsk osmańskich nad Tygrysem objął po Nureddinie Halil Bej. Według Moberly’ego to najpewniej on zatrzymał odwrót: Turcy zawrócili i okopali się nad strumieniem Wadi, przed wąskim przesmykiem Hanna. Tam 13 stycznia doszło do kolejnej bitwy, a 21 stycznia pod Hanną pierwsza próba odsieczy Al-Kutu załamała się ostatecznie.