Śmierć Ferdinanda von Zeppelina
8 marca 1917 roku zmarł w Berlinie hrabia Ferdinand von Zeppelin, emerytowany generał armii wirtemberskiej i konstruktor sterowców szkieletowych, od jego nazwiska nazywanych na całym świecie zeppelinami. Miał 78 lat. Według części biografii przyczyną śmierci było zapalenie płuc, a część źródeł precyzuje, że zmarł w Charlottenburgu, wówczas jeszcze osobnym mieście pod Berlinem. Pochowano go 12 marca w Stuttgarcie. Zmarł w chwili, gdy jego wynalazek, przez lata duma Niemiec i postrach Anglików, przegrywał już z samolotami.
Kawalerzysta i baloniarz
Urodził się 8 lipca 1838 roku w Konstancji nad Jeziorem Bodeńskim, w rodzinie związanej z dworem Królestwa Wirtembergii. Został oficerem armii wirtemberskiej. W 1863 roku jako obserwator przyglądał się wojnie secesyjnej w Armii Potomaku, a potem w Saint Paul w Minnesocie po raz pierwszy wzniósł się w powietrze balonem na uwięzi. Później sam łączył z tym lotem swoje zainteresowanie aeronautyką. W lipcu 1870 roku, na początku wojny francusko-pruskiej, zasłynął w Niemczech śmiałym rajdem rozpoznawczym kawalerii na tyły Francuzów w Alzacji. Dosłużył się dowództwa pułku ułanów, był też posłem Wirtembergii w Berlinie. Z wojska odszedł na początku lat 90. i resztę życia poświęcił budowie sterowca.
Od „głupca znad Jeziora Bodeńskiego” do bohatera narodowego
Jego pomysł – sztywny szkielet z aluminium, w nim osobne komory z wodorem, gondole z silnikami przymocowane do kadłuba – długo nie przekonywał ani specjalistów, ani państwa. Część kapitału spółki budującej pierwszy statek musiał wyłożyć z własnego majątku. 2 lipca 1900 roku LZ 1 wystartował znad Jeziora Bodeńskiego koło Friedrichshafen i utrzymał się w powietrzu około 20 minut, ale przy lądowaniu został uszkodzony, a pieniądze się skończyły. Kolejne statki budował dzięki loterii i resztkom rodzinnej fortuny. Dopiero LZ 3 odbył w 1906 i 1907 roku udane loty, a wojsko kupiło go w 1908 roku jako Z I.
Przełomem okazała się katastrofa. 5 sierpnia 1908 roku LZ 4 po lądowaniu pod Echterdingen koło Stuttgartu został zerwany z uwięzi przez burzę i spłonął. Zamiast końca przyszła fala współczucia: ogólnoniemiecka zbiórka przyniosła ponad pięć milionów marek. Za te pieniądze hrabia założył firmę Luftschiffbau Zeppelin i fundację swojego imienia. Od 1909 roku sterowce towarzystwa DELAG woziły pasażerów nad Niemcami. Do wybuchu wojny przewiozły ich ponad 30 tysięcy bez żadnej ofiary śmiertelnej. Zeppelin, odznaczony najwyższymi orderami, stał się jednym z najpopularniejszych ludzi w kraju.
Sterowce na wojnie
W 1914 roku Niemcy mieli przewagę, jakiej nie miał nikt inny: sterowce zdolne przelecieć setki kilometrów w nocy i zrzucić bomby. Armia i marynarka zamówiły dziesiątki nowych, coraz większych statków. Wbrew nadziejom ich użycie jako bombowców okazało się kosztowne. Sterowce armii ponosiły ciężkie straty od pierwszych tygodni wojny, a sterowce marynarki od stycznia 1915 roku bombardowały Anglię, od maja także Londyn. Siały strach i zabiły kilkaset osób, ale nie wpłynęły na przebieg wojny. Od jesieni 1916 roku brytyjscy lotnicy z amunicją zapalającą zaczęli je strącać jeden po drugim, poczynając od SL 11 pod Cuffley. Według niemieckiego Muzeum Historycznego w Berlinie skuteczność zeppelinów pozostała daleko w tyle za oczekiwaniami wojska i samego hrabiego.
Zeppelin nie trzymał się jednak wyłącznie sterowców. Wspierał firmy budujące silniki i samoloty, a w 1914 roku razem z Robertem Boschem założył zakład doświadczalny, który zbudował wielkie wielosilnikowe samoloty, tzw. Riesenflugzeuge. Produkowano je później w podberlińskim Staaken. W 1917 roku to bombowce Gotha, a od jesieni także olbrzymy Zeppelin-Staaken, przejęły od sterowców główny ciężar nalotów na Anglię. Dzieło hrabiego kontynuował po wojnie jego współpracownik Hugo Eckener, który przywrócił zeppeliny do żeglugi pasażerskiej.