TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Strajki i demonstracje w Piotrogrodzie

Kategoria:
Społeczeństwo
Data:
8 marca 1917
Autor:
Natalia
Tagi:
Rosja, Mikołaj II, rewolucja lutowa, gospodarka

8 marca 1917 roku, w czwartek, w Piotrogrodzie obchodzono Międzynarodowy Dzień Kobiet. W Rosji, która wciąż posługiwała się kalendarzem juliańskim, był to 23 lutego. Socjalistyczne organizacje planowały na ten dzień wiece i przemówienia, ale nikt nie wzywał do strajku. Rano robotnice kilku fabryk włókienniczych w robotniczej dzielnicy na Wyborskiej Stronie, na prawym brzegu Newy, porzuciły jednak pracę i ruszyły do sąsiednich zakładów metalowych, wzywając mężczyzn, by do nich dołączyli. Tak zaczęły się rozruchy, które w ciągu niespełna tygodnia obaliły monarchię.

Kolejki po chleb

Stolica od tygodni żyła w niedostatku. Mroźna zima unieruchomiła setki lokomotyw, zaspy zatrzymały pociągi, a do miasta docierała tylko część potrzebnej mąki i opału. Po mieście krążyły pogłoski, że władze wprowadzą kartki na chleb. Przed piekarniami ustawiały się długie kolejki, w których kobiety stały nieraz przez całą noc. Francuski ambasador Maurice Paléologue zapisał 6 marca, że w kolejce przed piekarnią przy prospekcie Litiejnym uderzyły go „złowrogie” twarze biednych ludzi. Dzień przed świętem administracja wielkich Zakładów Putiłowskich, gdzie od kilku tygodni trwały spory płacowe, ogłosiła lokaut i dziesiątki tysięcy robotników znalazły się na bruku. Tego samego dnia, 7 marca, car Mikołaj II wyjechał z Carskiego Sioła do Kwatery Głównej w Mohylewie, zapewniony przez ministra spraw wewnętrznych Aleksandra Protopopowa, że sytuacja w stolicy jest pod kontrolą.

Czwartek, 8 marca

Do protestujących kobiet przyłączali się robotnicy kolejnych fabryk. Tłumy przeszły przez most Litiejny do centrum miasta z okrzykami „Chleba!”, a na niektórych transparentach pojawiły się też hasła „Precz z wojną!” i „Precz z samodzierżawiem!”. Według raportów policji tego dnia strajkowało około 90 tysięcy ludzi, a radzieccy historycy podawali później nawet 128 tysięcy. Na Newskim Prospekcie doszło do pierwszych starć z policją i Kozakami. Paléologue zanotował, że przez cały dzień w mieście panowało wielkie wzburzenie, a tłum wołał „Chleba i pokoju!”. Wieczorem na jego kolacji w ambasadzie goście rozmawiali jednak głównie o balu, który na niedzielę zapowiedziała księżna Radziwiłłowa. Władze również nie uznały wydarzeń za groźne. Na naradzie wieczorem dowódca Piotrogrodzkiego Okręgu Wojskowego generał Siergiej Chabałow przejął od policji odpowiedzialność za porządek w mieście.

Od strajku do strajku powszechnego

W piątek 9 marca strajkowało już ponad 200 tysięcy robotników. Mimo zablokowanych mostów demonstranci przechodzili do centrum po lodzie Newy. Plądrowano piekarnie, a do robotników przyłączali się studenci. Chabałow wyprowadził na ulice pododdziały zapasowych batalionów pułków gwardii, ale Kozacy na placu Znamieńskim nie chcieli rozpędzać tłumu. W sobotę 10 marca stanęło niemal całe miasto: według różnych obliczeń strajkowało około 300 tysięcy ludzi. Pojawiły się czerwone flagi z hasłami „Precz z rządem!”, „Precz z Protopopowem!” i „Precz z wojną!”. Na placu Znamieńskim Kozak zabił szablą policjanta, który usiłował rozpędzić wiec. Paléologue pisał o kilku zabitych demonstrantach i policjantach oraz około stu rannych na Newskim Prospekcie.

Car dowiedział się o rozruchach w Mohylewie wieczorem 10 marca. Nie wezwał do rozmów, lecz wysłał do Chabałowa telegram: „Rozkazuję jutro przerwać w stolicy niepokoje, niedopuszczalne w ciężkim czasie wojny z Niemcami i Austrią”. Generał, który do tej pory starał się unikać rozlewu krwi, uznał to za rozkaz użycia broni. W nocy policja aresztowała kilkadziesiąt osób, w tym działaczy socjalistycznych.

Niedziela, 11 marca

Rano na murach rozlepiono obwieszczenie Chabałowa, które zakazywało wszelkich zgromadzeń i zapowiadało, że wojsko otrzymało prawo użycia broni „bez zatrzymywania się przed niczym”. Tłumy i tak wyszły na ulice. Żołnierze kilkakrotnie strzelali do demonstrantów, najkrwawiej na placu Znamieńskim, gdzie salwę oddał oddział szkolny zapasowego batalionu Wołyńskiego Pułku Gwardii. Według rosyjskich opracowań zginęło tam około 40 osób, a drugie tyle zostało rannych. Wieczorem zbuntowała się jednak 4 kompania zapasowego batalionu Pułku Pawłowskiego, która ostrzelała policję. Bunt stłumiono, a żołnierzy zamknięto w koszarach Pułku Preobrażeńskiego. Premier Nikołaj Golicyn postanowił tego wieczoru przerwać obrady Dumy Państwowej do kwietnia, korzystając z podpisanego zawczasu przez cara blankietu ukazu. Przewodniczący Dumy Michaił Rodzianko telegrafował do cara, że w stolicy panuje anarchia, i błagał o powołanie rządu cieszącego się zaufaniem kraju. Mikołaj II zbył to według relacji dworzan słowami, że „ten grubas Rodzianko” znowu pisze mu jakieś bzdury.

Wieczorem władze mogły sądzić, że opanowały sytuację. Informatorzy Paléologue’a donosili, że robotnicy mają dość chodzenia na Newski Prospekt, „żeby ich zabijano”. Ambasador, wracając do domu, minął pałac rzęsiście oświetlony na bal u księżnej Radziwiłłowej. Strzelanie do tłumu wstrząsnęło jednak żołnierzami garnizonu, w większości świeżo powołanymi rekrutami. Według późniejszych relacji w nocy w koszarach Pułku Wołyńskiego podoficerowie oddziału, który strzelał na placu Znamieńskim, umówili się, że rano nie wyjdą już na ulice przeciw ludziom.