TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Rewolucja lutowa

Kategoria:
Polityka
Data:
12 marca 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Rosja, Mikołaj II, rewolucja lutowa, Rada Piotrogrodzka

12 marca 1917 roku, w poniedziałek, w Piotrogrodzie zbuntowały się wojska garnizonu. Od czterech dni miasto ogarniały strajki i demonstracje, a dzień wcześniej żołnierze strzelali do tłumu. Teraz pułk po pułku przyłączał się do robotników. Do wieczora powstańcy opanowali większą część stolicy, zdobyli arsenał, otworzyli więzienia i podpalili gmachy policji. Rząd przestał działać, a w Pałacu Taurydzkim, siedzibie Dumy Państwowej, powstały tego samego dnia dwa nowe ośrodki władzy: Komitet Tymczasowy Dumy i Rada Delegatów Robotniczych. Ten dzień uważa się za rozstrzygający moment rewolucji lutowej.

Dlaczego „lutowa”

Rosja posługiwała się wówczas kalendarzem juliańskim, który w XX wieku opóźniał się o 13 dni wobec gregoriańskiego, obowiązującego w niemal całej Europie. Według rosyjskiego kalendarza rozruchy zaczęły się 23 lutego, a garnizon zbuntował się 27 lutego. Dlatego rewolucję, która według naszego kalendarza wybuchła w marcu, nazywa się lutową. Z tego samego powodu przewrót bolszewicki z 7 listopada 1917 roku przeszedł do historii jako rewolucja październikowa. Rosja przeszła na kalendarz gregoriański dopiero w lutym 1918 roku.

Dlaczego w 1917 roku

Po dwóch i pół roku wojny Rosja straciła miliony zabitych, rannych i jeńców, a także Polskę, Litwę i część Łotwy. Inflacja zjadała płace, a zawodzący transport sprawiał, że w miastach brakowało chleba i opału, choć zboża w kraju nie brakowało. Autorytet monarchii podkopywały ciągłe zmiany ministrów i pogłoski o wpływach Grigorija Rasputina i „niemieckiej” cesarzowej Aleksandry Fiodorowny. Zabójstwo Rasputina pod koniec 1916 roku niczego nie zmieniło. Car oddał rząd Nikołajowi Golicynowi, który sam nie chciał tego urzędu, i zatrzymał znienawidzonego przez Dumę ministra spraw wewnętrznych Aleksandra Protopopowa. Sprzymierzeni, którzy w lutym obradowali na konferencji w Piotrogrodzie, wyjechali z niepokojem, ale bez przekonania, że rewolucja jest blisko.

O wyniku przesądziło wojsko. Garnizon Piotrogrodu liczył około 160 tysięcy żołnierzy, ale nie byli to gwardziści sprzed wojny, którzy w większości polegli na froncie. Zapasowe bataliony pułków gwardii składały się z rekrutów i rekonwalescentów, którzy po kilku tygodniach szkolenia mieli iść na front. Upychano ich w przepełnionych koszarach, a oficerów było niewielu i byli to często ludzie przypadkowi. Policja liczyła zaledwie około 3,5 tysiąca ludzi. Plan obrony stolicy zakładał, że porządku pilnować będą wybrane oddziały szkolne garnizonu. Nikt nie przewidział, że to one zbuntują się pierwsze.

Bunt Pułku Wołyńskiego

Rano 12 marca oddział szkolny zapasowego batalionu Wołyńskiego Pułku Gwardii, około 600 ludzi, odmówił wyjścia na ulice. Dzień wcześniej to on strzelał do tłumu na placu Znamieńskim. Żołnierze, którymi pokierował starszy podoficer Timofiej Kirpicznikow, zabili dowódcę oddziału, sztabskapitana Iwana Łaszkiewicza, i z bronią w ręku wyszli z koszar. Pociągnęli za sobą sąsiednie bataliony pułków Preobrażeńskiego i Litewskiego, a wkrótce także saperów. Brytyjski attaché wojskowy generał Alfred Knox obserwował z okna Głównego Zarządu Artyleryjskiego przy prospekcie Litiejnym, jak nadciąga „wielka, nieuporządkowana masa żołnierzy” bez oficerów, z czerwonymi flagami na bagnetach, prowadzona przez drobnego studenta. Uderzyła go „niesamowita cisza” tej sceny. Ambasador Francji Maurice Paléologue widział z okna, jak na moście Litiejnym tłum z czerwonymi sztandarami spotkał się z nadchodzącym pułkiem. Spodziewał się starcia, ale obie grupy się połączyły.

Na Litiejnym żołnierze połączyli się ze strajkującymi robotnikami. Tłum zdobył Arsenał i rozdawał karabiny, podpalił gmach Sądu Okręgowego i ruszył na Wyborską Stronę, do największego więzienia stolicy, Kriestów. Wypuszczono wszystkich więźniów, w tym członków robotniczej grupy przy Centralnym Komitecie Wojenno-Przemysłowym, aresztowanych w styczniu. W ciągu dnia płonęły też komisariaty, gmach Ochrany, siedziby żandarmerii i urzędu gubernatora wojskowego. Policjantów, którzy się bronili, a nieraz także i tych, którzy się poddawali, zabijano na miejscu. Według rosyjskich obliczeń rano do powstania przyłączyło się około 25 tysięcy żołnierzy, a wieczorem już około 67 tysięcy.

Ostatnie próby oporu

Generał Siergiej Chabałow, dowódca Piotrogrodzkiego Okręgu Wojskowego, zebrał oddział złożony z wiernych jeszcze kompanii i oddał go pod rozkazy pułkownika Aleksandra Kutiepowa, oficera Pułku Preobrażeńskiego, który przebywał w stolicy na urlopie. Kutiepow przez kilka godzin walczył z powstańcami w okolicach Litiejnego, ale jego żołnierze rozpływali się w tłumie i do wieczora oddział przestał istnieć. Chabałow zamknął się z resztkami wojsk w gmachu Admiralicji. Po północy telegrafował do Kwatery Głównej, że nie mógł wykonać rozkazu przywrócenia porządku, bo większość oddziałów „jeden po drugim” zdradziła. Minister wojny generał Michaił Bielajew ogłosił w mieście stan oblężenia, ale nie było już komu go egzekwować.

Rząd obradował wieczorem w Pałacu Maryjskim. Ministrowie skłonili Protopopowa, by ogłosił się chorym i odszedł, i poprosili cara o dymisję całego gabinetu. Paléologue, który razem z ambasadorem brytyjskim George’em Buchananem odwiedził tego dnia ministra spraw zagranicznych Nikołaja Pokrowskiego, usłyszał od niego: „Cesarz jest ślepy!”. Wieczorem, gdy obaj ambasadorzy wracali do domu, otoczył ich samochód tłum wzburzonych żołnierzy przed koszarami Pułku Pawłowskiego. Ratunkiem okazał się konny podoficer, który rozpoznał ambasadorów i wzniósł okrzyk na cześć Francji i Anglii.

Dwa ośrodki władzy

Rano posłowie Dumy dowiedzieli się, że car przerwał jej obrady do kwietnia. Około drugiej po południu tysiące żołnierzy i robotników zjawiły się pod Pałacem Taurydzkim, prowadzone przez uwolnionych z Kriestów działaczy. Posłowie nie chcieli otwarcie złamać ukazu, więc zebrali się na „prywatnej naradzie”. Powołali na niej Komitet Tymczasowy Członków Dumy Państwowej „dla przywrócenia porządku w stolicy i dla kontaktów z osobami i instytucjami”. Przewodniczącym Komitetu Tymczasowego Dumy został Michaił Rodzianko, a do jego składu weszli głównie przywódcy liberalnego Bloku Postępowego, wśród nich przywódca kadetów Pawieł Milukow, a z lewicy mienszewik Nikoloz Czcheidze i trudowik Aleksander Kiereński. Milukow pisał później, że udział Dumy dał ulicznemu i wojskowemu ruchowi „ośrodek, sztandar i hasło” i w ten sposób przemienił bunt w rewolucję.

W innym skrzydle tego samego pałacu działacze socjalistyczni, głównie mienszewicy, powołali Tymczasowy Komitet Wykonawczy Rady Delegatów Robotniczych i wezwali fabryki oraz pułki, by wybrały swoich przedstawicieli. Wieczorem, około dziewiątej, zebrało się pierwsze posiedzenie Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich, w której od pierwszej chwili zasiedli także żołnierze. Przewodniczącym został Czcheidze, a jednym z zastępców Kiereński, który jako jedyny należał do obu ciał. Tak zrodziła się „dwuwładza”, która miała określać losy Rosji przez następne miesiące.

Późnym wieczorem Rodzianko nakłonił brata cara, wielkiego księcia Michała Aleksandrowicza, by przez telegraf poprosił cesarza o natychmiastowe powołanie nowego rządu z księciem Gieorgijem Lwowem na czele. Mikołaj II odpowiedział przez generała Michaiła Aleksiejewa, że sprawę rządu rozstrzygnie po powrocie do Carskiego Sioła. Postanowił wysłać na stolicę ekspedycję karną z frontu pod dowództwem generała Nikołaja Iwanowa i postanowił sam wracać do Carskiego Sioła. Jego pociąg wyruszył z Mohylewa nad ranem 13 marca. Tego dnia powstańcy aresztowali pierwszego dygnitarza starego reżimu, przewodniczącego Rady Państwa Iwana Szczegłowitowa. W nocy Komitet Tymczasowy Dumy ogłosił, że wobec ustąpienia rządu przejmuje władzę.

Ofiary

Rewolucję nazywano potem „bezkrwawą”, ale tak nie było. Według zestawień Ziemgoru, organizacji ziemstw i miast, w dniach przewrotu na ulicach Piotrogrodu zginęło lub zostało rannych około 1440 osób, w tym ponad 850 żołnierzy. Część autorów podaje tę liczbę jako liczbę zabitych. Rosyjscy historycy szacują, że zginęło około 300 osób. Najwięcej ofiar padło 11 i 12 marca.

Co dalej

Wieczorem 12 marca nic jeszcze nie było przesądzone. Car miał za sobą wielomilionową armię, a nikt nie wiedział, jak przyjmie ona wiadomości ze stolicy. Następnego dnia padły jednak ostatnie punkty oporu, Twierdza Pietropawłowska i Admiralicja, a bunt objął Moskwę i bazy floty. Generałowie na froncie zamiast tłumić rewolucję doradzili carowi abdykację. Trzy dni później Mikołaj II zrzekł się tronu, a władzę objął Rząd Tymczasowy.