Alianci lądują w Pireusie
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front bałkański
- Data:
- 30 listopada 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Grecja, Francja, Wielka Brytania, Konstantyn I Grecki
30 listopada 1916 roku, czyli 17 listopada według kalendarza juliańskiego, którym posługiwała się Grecja, upływał termin ultimatum francuskiego wiceadmirała Louisa Dartige du Fourneta. Dowódca sprzymierzonej floty pod Salaminą zażądał, by rząd w Atenach do 1 grudnia wydał 10 baterii dział górskich, i zapowiedział, że w przeciwnym razie tego dnia wysadzi na ląd oddziały. Brytyjska chronologia wojny notuje pod 30 listopada, że wojska sprzymierzonych wylądowały w Pireusie. Agencja Associated Press, powołując się na depesze z Aten, donosiła, że desant zszedł na ląd w czwartek, 30 listopada, w nocy. Brytyjskie historie oficjalne, wojny na morzu (Newbolt) i kampanii macedońskiej (Falls), oraz grecki historyk S. P. P. Cosmetatos piszą, że oddziały wysadzono i wyprowadzono z Pireusu między trzecią a piątą rano 1 grudnia. Desant zaczął się więc w nocy z 30 listopada na 1 grudnia.
Ostatnia odmowa
Spór dotyczył broni. 16 listopada admirał zażądał w imieniu Francji wydania greckich dział, karabinów i amunicji, a 19 listopada kazał też posłom państw centralnych opuścić Grecję. Rząd Spiridona Lambrosa odmówił, a admirał odpowiedział 24 listopada ultimatum. Po południu 30 listopada otrzymał drugą, jeszcze bardziej stanowczą odmowę. Lambros pisał, że nie chce wierzyć, by po rzetelnym rozważeniu powodów, dla których naród grecki nie może spełnić żądań, admirał sięgnął po środki, które „naród słusznie uznałby za akty wrogości popełnione przeciw niemu na rozkaz rządu Republiki”.
Wieczorem admirał przyszedł na codzienną naradę posłów sprzymierzonych. Newbolt pisze, że wszyscy byli bardzo zaniepokojeni. Od tygodnia Ateny wrzały, ludność skupiała się wokół króla, zaciągano i uzbrajano ochotników, a wojsko było rozdrażnione. Posłowie pytali, czy nie wystarczy zażądać tylko dziesięciu baterii górskich, a resztę żądań zawiesić. Admirał odpowiedział, że osobiście się z nimi zgadza, ale rozkazy nie pozwalają mu dalej negocjować. Pod koniec narady zjawił się marszałek dworu, hrabia Mercati, z podobną propozycją od króla, i usłyszał tę samą odpowiedź. Dzień wcześniej Mercati przesłał admirałowi list, w którym w imieniu króla Konstantyna I zapewniał, że policja zagwarantuje bezpieczeństwo wenizelistów, pod warunkiem że ani tajna policja sprzymierzonych, ani desant nie będą aresztować ani wywozić greckich poddanych. O samym desancie list milczał. Admirał zrozumiał go jako obietnicę, że jego ludzie nie napotkają oporu. Według jego wspomnień król zapewnił go też ustnie, że greckie wojsko nie strzeli pierwsze.
Ateny się zbroją
Tymczasem w mieście gromadziło się wojsko. Do Aten ściągnięto oddziały greckiego I Korpusu i rezerwistów z okolicy, według części opracowań razem ponad 20 tysięcy ludzi, którzy zajęli dogodne pozycje. Korespondent londyńskiego „Daily Telegraph” donosił 30 listopada, że król podpisał dekret o przyjmowaniu ochotników do armii, a dzień wcześniej polecił oficerom I Korpusu, by zbrojnie przeciwstawili się sprzymierzonym, gdyby próbowali zająć budynki obsadzone przez greckie wojsko. Cosmetatos przedstawia ten rozkaz łagodniej: król miał zakazać użycia broni inaczej niż w razie koniecznej samoobrony, czyli gdyby sprzymierzeni chcieli zająć koszary albo składy. Ten sam korespondent pisał, że do Pireusu przypłynął i przycumował przy nabrzeżu transportowiec z francuskimi żołnierzami. Falls zauważa, że brytyjski poseł musiał wiedzieć o drzwiach domów wenizelistów oznaczonych farbą, o rezerwistach napływających do koszar i o potajemnym wywożeniu zapasów z magazynów. Francuzi nie brali tego poważnie. Według Cosmetatosa francuski oficer wywiadu morskiego w Atenach, komandor Henri de Roquefeuil, przekonywał admirała, że Grecy tylko blefują i oddadzą broń „jak baranki”.
Paryż chciał nacisku, ale nie wojny. 28 listopada Briand zapewniał Brytyjczyków, że admirał ma zająć Pireus, wzgórza z obserwatorium i arsenały, ale nie może być mowy o zabieraniu siłą broni rozrzuconej po całej Grecji. Ministerstwo marynarki zalecało unikać szerszych działań wojennych. Rozkaz operacyjny nr 13 dla desantu, wydany na okręcie flagowym 28 listopada i później przechwycony przez Greków, nazywał akcję „demonstracją przed Atenami”, ale polecał oddziałom zająć wyznaczone pozycje i obiekty wojskowe „w razie potrzeby siłą”.
Noc w Pireusie
Plan zakładał, że trzy bataliony marynarzy i piechoty morskiej staną na wzgórzach górujących nad Atenami od południowego zachodu: Wzgórzu Nimf, Wzgórzu Filopapposa i Pnyksie, a drugi oddział obsadzi Zappejon, gmach wystawowy w ogrodach koło pałacu królewskiego. Kompanie wysunięte miały zająć prochownię przy drodze na przełęcz Dafni, arsenał Rouf przy drodze z Pireusu i fabrykę nabojów na południowym wschodzie miasta. Bataliony prowadził francuski komandor Pugliesi-Conti. Brytyjczycy wystawili trzy kompanie Royal Marines z pancerników „Exmouth” i „Duncan” pod dowództwem majora C. D’O. Harmara, a do desantu dołączył mały oddział włoski. Falls i Cosmetatos podają, że wysadzono około 3 tysięcy ludzi, prawie wyłącznie Francuzów, inne opracowania mówią o 2,5 tysiąca. Jeden batalion piechoty został w Pireusie w odwodzie.
Między trzecią a piątą rano kolumny ruszyły z Pireusu w stronę Aten. Do dziewiątej, jak pisze Newbolt, wszystkie punkty poza jednym zajęto bez oporu. Spokój nie potrwał długo. Około jedenastej greckie wojsko otworzyło ogień na oddziały sprzymierzonych, a po południu okręty z zatoki Faleron ostrzelały okolice stadionu i pałacu królewskiego. Wieczorem zawarto kompromis: król obiecał wydać sześć baterii zamiast dziesięciu, a admirał wycofał desant na okręty, z wyjątkiem oddziału w Zappejonie, który odszedł następnego dnia. Według Fallsa Francuzi stracili 191 ludzi, a Brytyjczycy 21. Przez następne dwa dni rojaliści napadali na wenizelistów w Atenach. Te wydarzenia, znane w Grecji jako Noemvriana, czyli „wypadki listopadowe” według kalendarza juliańskiego, oraz blokada wybrzeży królewskiej Grecji, którą sprzymierzeni rozpoczęli 8 grudnia, należą już do historii grudnia.