Beatty dowódcą Grand Fleet
29 listopada 1916 roku pierwszy lord Admiralicji Arthur Balfour ogłosił w Izbie Gmin największe od początku wojny zmiany w dowództwie Royal Navy. Admirał John Jellicoe, od sierpnia 1914 roku dowódca Grand Fleet, zostawał pierwszym lordem morskim, czyli zawodowym szefem marynarki. Jego miejsce na czele floty zajął wiceadmirał David Beatty, dotychczasowy dowódca krążowników liniowych. Dotychczasowy pierwszy lord morski, Henry Jackson, szedł na stanowisko komendanta Królewskiego Kolegium Marynarki Wojennej w Greenwich. Balfour dodał, że decyzje zapadły już wcześniej, ale z przyczyn wojskowych ogłoszenie odłożono. Beatty w chwili ogłoszenia dowodził już flotą.
Kryzys podwodny
Zmiany wymusiła przede wszystkim wojna podwodna. Jesienią 1916 roku niemieckie okręty podwodne znów topiły coraz więcej statków handlowych, a dotychczasowe metody obrony, jak przyznawał sam Balfour, okazywały się półśrodkami. Prasa i Parlament krytykowały Admiralicję także za bezkarne wypady niemieckich niszczycieli w Cieśninie Kaletańskiej i naloty na wybrzeże. Jellicoe od tygodni słał do Londynu alarmujące memoriały o rosnącym zagrożeniu dla żeglugi. Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny na morzu wydawał się więc człowiekiem, który powinien teraz wziąć za nie odpowiedzialność.
Brytyjska historia oficjalna podaje, że 22 listopada, gdy Jellicoe szykował się do wyprowadzenia floty na ćwiczenia, dostał telegram z propozycją objęcia stanowiska pierwszego lorda morskiego. Sam Jellicoe opisał w swoich wspomnieniach, że telegram przyszedł 24 listopada, tuż przed odcumowaniem jego okrętu flagowego, pancernika Iron Duke. Szef sztabu floty, admirał Charles Madden, radził mu przyjąć propozycję, by mógł sam wprowadzić w życie swoje poglądy na walkę z okrętami podwodnymi. Po ćwiczeniach Jellicoe przekazał dowództwo zastępcy, admirałowi Cecilowi Burneyowi, i 27 listopada spotkał się z Balfourem w Rosyth. Przyjął stanowisko i dowiedział się wtedy, że jego następcą zostanie Beatty. 28 listopada „z bardzo ciężkim sercem” zszedł z pokładu Iron Duke. Według jego wspomnień, żegnając się z załogą, przepowiedział, że teraz on sam stanie się celem takich samych ataków jak jego poprzednik.
Młody admirał
Beatty miał 45 lat i był wyraźnie młodszy od większości admirałów, którymi teraz dowodził. Słynął z brawury i śmiałości. W bitwie jutlandzkiej to jego krążowniki liniowe pierwsze nawiązały walkę z Niemcami i zaprowadziły Flotę Pełnomorską pod działa pancerników Jellicoe, ale straciły przy tym trzy okręty. Od czasu bitwy w marynarce i w prasie trwał spór, czy więcej winy za niepełny wynik ponosi ostrożność Jellicoe, czy błędy Beatty’ego. Nominacja Beatty’ego, z awansem na pełniącego obowiązki admirała, nie przesądzała tego sporu. Według biografów nie było jednak dla niego realnej alternatywy.
Zmianom na szczycie towarzyszyła wymiana wielu dowódców. Burney poszedł z Jellicoe do Admiralicji jako drugi lord morski, a kontradmirał Alexander Duff objął nowy wydział do walki z okrętami podwodnymi. Na prośbę Beatty’ego dowództwo krążowników liniowych przejął William Pakenham, od lat służący na tych okrętach, a szefem sztabu nowego głównodowodzącego został kontradmirał Osmond Brock.
Po zmianie
Jellicoe oficjalnie objął urząd pierwszego lorda morskiego, według brytyjskiej chronologii wojny, 4 grudnia. Już następnego dnia do dymisji podał się premier Herbert Henry Asquith, a w nowym gabinecie Davida Lloyda George’a Balfoura zastąpił w Admiralicji Edward Carson. Beatty przejął od Jellicoe ostrożną strategię, uzgodnioną po sierpniowym wyjściu Floty Pełnomorskiej, i choć uchodził za zwolennika śmiałego działania, nie szukał bitwy za wszelką cenę. Dowodził Grand Fleet do końca wojny, a 21 listopada 1918 roku przyjmował kapitulację niemieckiej floty, która przypłynęła do zatoki Firth of Forth, a stamtąd na internowanie do Scapa Flow.