TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Pierwszy niemiecki rajd niszczycieli w Cieśninie Kaletańskiej

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Wojna na morzu
Data:
26 października 1916
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Royal Navy, Kaiserliche Marine, Wielka Brytania, Morze Północne

Wieczorem 26 października 1916 roku z belgijskiego portu Zeebrugge wyszły dwie flotylle niemieckich niszczycieli, w niemieckiej nomenklaturze dużych torpedowców. Pod osłoną bardzo ciemnej nocy wpłynęły do Cieśniny Kaletańskiej, zatopiły kilka kutrów pilnujących brytyjskiej zapory sieciowej, stary niszczyciel Flirt i pusty transportowiec Queen, ciężko uszkodziły dwa nowsze niszczyciele i przed świtem wróciły do baz bez strat. Brytyjska chronologia wojny nazywa tę akcję pierwszym niemieckim rajdem niszczycieli w Cieśninie Kaletańskiej. Rzeczywiście, przez dwa lata Niemcy używali portów okupowanej Belgii niemal wyłącznie jako baz okrętów podwodnych, a ich nieliczne torpedowce rzadko zapuszczały się daleko od własnego wybrzeża.

Flotylle z Niemiec

Po bitwie jutlandzkiej niemiecka Flota Pełnomorska (Hochseeflotte) nie szukała już starcia z Grand Fleet, a jej dowództwo coraz wyraźniej stawiało na wojnę podwodną. Brytyjska zapora w Cieśninie Kaletańskiej, z min i sieci pilnowanych przez dziesiątki uzbrojonych kutrów rybackich, utrudniała okrętom podwodnym z Flandrii drogę do kanału La Manche. Od wiosny Brytyjczycy stawiali też miny i sieci przed Zeebrugge. Niemcy postanowili uderzyć w te siły nocnym rajdem lekkich okrętów. W nocy z 23 na 24 października komandor Andreas Michelsen, dowódca flotylli torpedowców Floty Pełnomorskiej, przeprowadził do Zeebrugge 3 i 9 Flotyllę, łącznie 24 nowoczesne okręty uzbrojone w działa kalibru 88 lub 105 mm i po sześć wyrzutni torpedowych. Brytyjskie siły z Harwich wyszły im na spotkanie, ale Niemcy przemknęli nocą wzdłuż holenderskiego wybrzeża i do starcia nie doszło.

Admiralicja wiedziała więc, że w Zeebrugge stoi silny zespół niszczycieli, ale nie miała pojęcia, gdzie uderzy. Dowódca sił w Dover, wiceadmirał Reginald Bacon, musiał osłaniać jednocześnie morskie skrzydło armii we Flandrii, kotwicowisko Downs, gdzie co noc gromadziły się statki z zaopatrzeniem dla Londynu, sieci zapory i drogę transportowców między Folkestone a Boulogne. Za najbardziej zagrożone uznał Downs i wybrzeże belgijskie i tam skierował większość okrętów. Sieci zapory, rozciągniętej od południowego krańca mielizn Goodwin do mielizny Outer Ruytingen u brzegów Francji, pilnowały cztery dywizjony dryfterów, czyli kutrów rybackich wcielonych do marynarki, uzbrojonych tylko w kilka karabinów i pozbawionych radiostacji. Wsparcie miał im zapewnić jeden stary niszczyciel, Flirt.

Noc 26 na 27 października

9 Flotylla wyszła z Zeebrugge o 17.30, a 3 Flotylla trzy kwadranse później. Za mieliznami Goodwin rozdzieliły się na cztery półflotylle: dwie miały uderzyć na dryftery przy zaporze, dwie na drogę transportowców w cieśninie. Około 21.35 jedna z nich minęła Flirta. Wachtowy wywołał nieznane okręty sygnałem rozpoznawczym, a one go powtórzyły i znikły w ciemności. Dowódca niszczyciela, porucznik R. Kellett, uznał je za brytyjskie i nie zameldował o spotkaniu.

Krótko po 22.00 niemieckie okręty, prowadzone przez samego Michelsena, natknęły się na dryftery 10 Dywizjonu. Rybacy, bardziej podejrzliwi niż Kellett, zaczęli strzelać do nich z karabinów. Niemcy zapalili reflektory i otworzyli ogień. Trzy kutry zatonęły od razu, a czwarty, Waveney II, stanął w ogniu. Kellett zawrócił w stronę błysków, przekonany, że dryftery walczą z okrętem podwodnym. Gdy zobaczył płonący kuter i ludzi w wodzie, zatrzymał okręt i spuścił łódź na ratunek. Stojące obok niszczyciele wziął za francuskie. W tej chwili Niemcy otworzyli ogień i Flirt zatonął w ciągu kilku minut. Ocaleli tylko ludzie z łodzi ratunkowej.

Inna niemiecka półflotylla przeszła tymczasem przez cieśninę na zachód od mielizny Varne. Około 23.00 zatrzymała pusty transportowiec Queen, wracający z Boulogne. Niemiecki oficer pozwolił załodze zejść do łodzi, po czym statek zatopiono. Niemców widziano też ze statków szpitalnych płynących przez cieśninę, ale te, zgodnie z prawem międzynarodowym, nie mogły brać udziału w działaniach wojennych i nie nadały ostrzeżenia. Wkrótce po 23.00 Niemcy ponownie zaatakowali dryftery. Zatopili kolejne kutry, choć szyper jednego z nich, mimo ostrzału, wystrzeliwał rakiety, żeby ostrzec innych.

Pościg w ciemności

Alarm dotarł do Dover około 22.30. Bacon wysłał na morze sześć niszczycieli typu Tribal i wezwał dywizjon niszczycieli z Dunkierki. Dwa błędy w przekazywaniu rozkazów dodatkowo zamieszały w ciemności. W depeszy do dywizjonu w Downs słowo „warships” (okręty wojenne) zamieniło się w „airships” (sterowce), a nazwę okrętu Lawford usłyszano przez telefon jako Laforey. Niszczyciele typu Tribal wyszły z portu dwiema grupami i szybko się rozproszyły. Około 0.40 niszczyciel Nubian natknął się na wracające niemieckie okręty. Jego dowódca wziął je za brytyjskie, wywołał je sygnałem i zanim zrozumiał pomyłkę, dostał się pod morderczy ogień z bliskiej odległości. Gdy próbował staranować ostatni okręt w szyku, torpeda urwała mu dziób. Kilka minut później Niemcy przeszli obok niszczyciela Amazon, który także wywoływał ich sygnałem, i trafili go dwa razy. Ostatnie starcie stoczyli z niszczycielami Viking, Mohawk i Tartar. Mohawk został trafiony, a niemieckie okręty zniknęły w mroku. Nad ranem wróciły do Zeebrugge i Ostendy.

Holowany rufą naprzód Nubian zerwał się o świcie z holu i wszedł na brzeg pod South Foreland. Rannych zdjął z niego, z wielkim narażeniem, holownik William Gray. Wrak uratowano, a później połączono jego rufę z dziobem niszczyciela Zulu, który na minie stracił część rufową. Z dwóch okrętów powstał jeden, nazwany Zubian.

Straty i wnioski

Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny na morzu Niemcy zatopili Flirta, transportowiec Queen i sześć dryfterów oraz uszkodzili kolejne kutry, trawler i trzy niszczyciele. Liczby poległych w różnych opracowaniach się różnią. Część z nich podaje 45 zabitych i 10 jeńców. Jednak imienne listy poległych marynarzy Royal Navy, zestawione przez serwis naval-history.net, wymieniają z samego Flirta około 60 nazwisk, a z dryfterów ponad 40. Niemcy wrócili bez strat w ludziach.

Bacon bronił swoich dyspozycji. Pisał do Admiralicji, że zatrzymać nocny rajd okrętów płynących z prędkością 33 węzłów po wodach tak szerokich jak kanał to jak zatrzymać nocą na węźle kolejowym Clapham Junction pędzące bez świateł lokomotywy. Napastnicy wiedzieli, że każdy napotkany okręt jest wrogiem, a brytyjscy dowódcy za każdym razem tracili cenne sekundy, sprawdzając, czy nie mają przed sobą swoich. Admiralicja przyznała mu rację co do rozmieszczenia sił, ale nie zgodziła się z taktyką. Uznała, że w nocy niszczyciele muszą działać w zwartych grupach. Rajd nie trafił w najważniejsze cele, bo Niemcy nie zaatakowali kotwicowiska Downs, a transportowce z wojskiem nie płynęły tej nocy przez cieśninę. Pokazał jednak, jak słaba jest obrona zapory. Niemcy powtórzyli takie wypady w następnych miesiącach, a w kwietniu 1917 roku doszło w cieśninie do kolejnej nocnej bitwy niszczycieli.