TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Dymisja Asquitha

Kategoria:
Polityka
Data:
5 grudnia 1916
Autor:
Natalia
Tagi:
Wielka Brytania, Herbert Henry Asquith, David Lloyd George

5 grudnia 1916 roku około 19.00 brytyjski premier Herbert Henry Asquith pojechał do króla Jerzego V i złożył dymisję. Ustąpił, gdy stało się jasne, że bez Davida Lloyda George’a i konserwatystów nie zdoła dalej rządzić. Dzień wcześniej uzyskał od króla zgodę na przebudowę rządu, tak by wszyscy ministrowie złożyli teki do jego dyspozycji. Liczył wtedy, że w ten sposób odzyska inicjatywę, a nie że odejdzie. Brytyjska chronologia wojny podaje właśnie 4 grudnia jako dzień dymisji premiera. Tak zakończyły się ponad osiem i pół roku jego premierostwa, najdłuższe nieprzerwane od lat 20. XIX wieku, i trwający niespełna tydzień kryzys, o którym historycy spierają się do dziś.

Rząd, który nie nadążał

Asquith kierował od maja 1915 roku rządem koalicyjnym liberałów, konserwatystów i Partii Pracy. Wojną zarządzał w imieniu gabinetu Komitet Wojenny, ale z czasem rozrósł się on, a jego decyzje i tak często wracały pod obrady liczącego ponad dwadzieścia osób gabinetu. Premier był znakomitym parlamentarzystą i umiał godzić zwaśnionych ministrów, lecz coraz więcej polityków i urzędników uważało, że brak mu energii potrzebnej przywódcy w wielkiej wojnie. Jego styl rządzenia streszczano złośliwie słowami, które sam kiedyś wypowiedział: „poczekajmy, zobaczymy”.

Jesień 1916 roku dała krytykom mnóstwo argumentów. Ofensywa nad Sommą kosztowała armię brytyjską, według jej własnych danych, około 420 tysięcy zabitych, rannych i zaginionych, a przełomu nie przyniosła. Rumunia, która w sierpniu przystąpiła do wojny po stronie Ententy, waliła się pod ciosami państw centralnych. Niemieckie okręty podwodne zatapiały coraz więcej statków, rosły ceny żywności. Sam Asquith był przy tym przybity osobistą tragedią: we wrześniu nad Sommą zginął jego najstarszy syn Raymond.

W listopadzie nastrój w Londynie jeszcze się pogorszył. 8 listopada w Izbie Gmin doszło do debaty o sprzedaży przejętych niemieckich firm w Nigerii. Sprawa była drugorzędna, ale Edward Carson, przywódca unionistów z Ulsteru i od jesieni 1915 roku jeden z najostrzejszych krytyków rządu, zamienił ją w atak na ministra kolonii, przywódcę konserwatystów Andrew Bonara Law. Rząd wygrał głosowanie 231 do 117, ale z Carsonem głosowała duża część posłów konserwatywnych. Law zrozumiał, że traci kontrolę nad własną partią. Kilka dni później członkowie gabinetu otrzymali memoriał lorda Lansdowne’a, konserwatywnego ministra bez teki, datowany 13 listopada, który nie wykluczał pokoju kompromisowego z Niemcami. Przeciwnicy premiera uznali, że Lansdowne wyraża w nim poglądy samego Asquitha.

Lloyd George, Law i Carson

20 listopada w hotelu Hyde Park spotkali się Lloyd George, wówczas minister wojny, Bonar Law i Carson. Spotkanie zorganizował przyjaciel Lawa, kanadyjski milioner i poseł Max Aitken, późniejszy lord Beaverbrook, który potem opisał cały kryzys w książce „Politicians and the War”, barwnej, ale stronniczej. Trzej politycy uzgodnili, że wojną powinna kierować mała rada złożona z najwyżej pięciu osób, z pełnią władzy wykonawczej i z Lloydem George’em jako przewodniczącym. Asquith miał pozostać premierem, ale codzienne decyzje wojenne przeszłyby w inne ręce. Law i Lloyd George chcieli zachować Asquitha na stanowisku, Aitken i Carson, podobnie jak wpływowy właściciel „The Timesa” i „Daily Maila” lord Northcliffe (Alfred Harmsworth), woleli się go pozbyć.

25 listopada Law przedstawił premierowi projekt takiej rady. Asquith odpowiedział odmownie: według niego oznaczałoby to podważenie zaufania kolegów i jego własnego autorytetu. 30 listopada Law po raz pierwszy omówił sprawę z najważniejszymi konserwatywnymi ministrami, Austenem Chamberlainem, lordem Curzonem i lordem Robertem Cecilem. Wszyscy trzej odnieśli się do planu Lloyda George’a bardzo krytycznie.

Propozycja z 1 grudnia

1 grudnia Lloyd George przyszedł do premiera z nową propozycją. Wojną miał kierować komitet trzech: ministrowie wojny i marynarki oraz trzeci członek bez teki. Jeden z nich, domyślnie sam Lloyd George, miałby przewodniczyć, a premier zachowałby „najwyższą kontrolę”. Asquith odpisał jeszcze tego samego dnia. Nie odrzucił projektu w całości, ale zażądał, by to on przewodniczył komitetowi, a na to Lloyd George nie mógł się zgodzić. Następnego dnia przesłał list premiera Lawowi z dopiskiem, że od zdecydowanego działania Lawa zależy teraz życie kraju. Według późniejszych ustaleń historyków Lloyd George spotykał się w tych dniach codziennie z Northcliffe’em, choć w swoich wspomnieniach temu zaprzeczał.

Niedziela 3 grudnia

W niedzielę 3 grudnia gazeta „Reynolds’s News”, należąca do bliskiego współpracownika Lloyda George’a, opisała jego żądania i napisała, że jeśli nie zostaną spełnione, poda się on do dymisji i odwoła do opinii publicznej. Tego samego ranka konserwatywni ministrowie zebrali się w domu Lawa. Uchwalili, że rząd nie może dłużej działać w dotychczasowym kształcie i premier powinien złożyć dymisję całego gabinetu, a jeśli tego nie zrobi, oni sami odejdą. Co właściwie mieli na myśli, do dziś nie jest jasne. Aitken twierdził później, że chodziło o pozbycie się Lloyda George’a, ale większość historyków uważa, że konserwatyści chcieli raczej wzmocnić jego pozycję, bo nie wierzyli, że Asquith wygra wojnę.

Law zaniósł uchwałę na Downing Street, dokąd Asquith wrócił, przerywając weekend nad morzem w Kencie. Treść przekazał jednak niejasno, a samego dokumentu premierowi nie pokazał. Asquith uznał, że musi ułożyć się z Lloydem George’em i przebudować rząd, by uspokoić konserwatystów. Po południu obaj, a potem także Law, osiągnęli kompromis bardzo bliski propozycji z 1 grudnia. Komitetem wojennym kierowałby Lloyd George, a premier miałby codzienny wgląd w jego pracę i prawo weta. Wieczorem Downing Street ogłosiło, że premier zamierza zrekonstruować rząd. Wydawało się, że kryzys został zażegnany.

Artykuł w „The Timesie”

Rankiem w poniedziałek 4 grudnia komunikat ukazał się w gazetach razem z falą krytyki premiera. Najbardziej dotkliwy był artykuł wstępny w „The Timesie”. Zawierał szczegóły niedzielnego porozumienia, łącznie z nazwiskami proponowanych członków komitetu, i drwił z Asquitha, który miał się zgodzić na własne upokorzenie i odtąd być premierem „tylko z nazwy”. Autorem był redaktor naczelny Geoffrey Dawson, któremu pomagał Carson. Asquith był pewien, że informacje pochodziły od Lloyda George’a. Ten zaprzeczał i odpisał premierowi, że nie może powstrzymać Northcliffe’a, a ustalenia przyjmuje „w literze i w duchu”. Do dziś nie wiadomo na pewno, kto był źródłem przecieku.

Asquith zdecydował się jednak na konfrontację. Jeszcze tego dnia był u króla i uzyskał zgodę na rekonstrukcję gabinetu, co dawało mu wolną rękę wobec wszystkich ministrów. Wieczorem naradził się z najbliższymi kolegami z Partii Liberalnej, wśród nich z kanclerzem skarbu Reginaldem McKenną, którzy jednogłośnie odradzali ustępstwa wobec Lloyda George’a. Późnym wieczorem napisał do ministra wojny, że przewodniczyć komitetowi wojennemu musi premier. Niedzielny kompromis upadł.

Ostatni dzień premiera

5 grudnia Lloyd George odpowiedział, że skoro wszelka zwłoka jest na wojnie zgubna, oddaje swój urząd do dyspozycji premiera. Tego Asquith się spodziewał. Zaskoczył go natomiast list pierwszego lorda Admiralicji Arthura Balfoura, złożonego chorobą i dotąd stojącego z boku. Balfour pisał, że plan Lloyda George’a zasługuje na próbę, a on sam nie zamierza trzymać się Admiralicji, jeśli nowy komitet go tam nie zechce. Część historyków uważa ten list za prawdziwy punkt zwrotny kryzysu.

O 15.00 premier przyjął Chamberlaina, Curzona i Cecila. Trzej konserwatyści oświadczyli, że nie wejdą do rządu bez Lawa i Lloyda George’a, bo taki gabinet nie dawałby szans na stabilność. Na pytanie, czy służyliby pod Lloydem George’em, odpowiedzieli, że tak, jeśli zdoła on stworzyć stabilny rząd. Gdy Balfour w kolejnym liście odmówił zmiany decyzji, liberalni ministrowie uznali, że nie ma innego wyjścia. Minister spraw wewnętrznych Herbert Samuel zanotował, że bez Lloyda George’a i unionistów rząd nie mógłby dalej działać i nie powinien nawet stwarzać wrażenia, że próbuje.

Wieczorem Asquith pojechał do pałacu Buckingham i oddał urząd. Wieczorem, przy kolacji na Downing Street, był według relacji synowej pogodny i żartował, że wybierze się na Hawaje. Jego otoczenie było przekonane, że za dwa tygodnie wróci do władzy silniejszy, bo nikt inny nie zdoła sformować rządu. Jeszcze tego wieczoru król powierzył misję tworzenia gabinetu Bonarowi Law, który zjawił się u Asquitha z pytaniem, czy ten zgodziłby się w nim służyć. Odpowiedź była zniechęcająca, jeśli nie wprost odmowna.

Dlaczego upadł

Sam Asquith mówił później o „dobrze zorganizowanym spisku”, a jego zwolennicy przez dziesięciolecia obwiniali Lloyda George’a i prasę Northcliffe’a. Rola gazet rzeczywiście była wielka: w wojennym rozejmie partyjnym to na ich łamach toczyła się prawdziwa polityka, a Asquith, który gardził Northcliffe’em, prasę lekceważył. Współcześni historycy podkreślają jednak także błędy samego premiera. Najpierw zgodził się na kompromis, potem go zerwał, źle ocenił konserwatystów, zwłaszcza Balfoura, i był przekonany, że jest niezastąpiony, a jego liberałowie pójdą za nim bez względu na wszystko. Tymczasem wśród liberalnych posłów rosła grupa gotowych poprzeć Lloyda George’a, którą skrzętnie zbierał jego sojusznik Christopher Addison. Winston Churchill, wówczas poza rządem, pisał później, że zdecydowany Asquith walczący wszystkimi siłami łatwo by zwyciężył, ale całe nieszczęście polegało na tym, że takiego Asquitha nie było.

Wielu Brytyjczyków i sojuszników przyjęło upadek premiera z ulgą, licząc na energiczniejsze prowadzenie wojny. Kryzys rozstrzygał się jeszcze przez dwa dni. 6 grudnia Bonar Law, wobec odmowy Asquitha, zrezygnował z misji, a król powierzył ją Lloydowi George’owi. Dymisja Asquitha zapoczątkowała też rozłam w Partii Liberalnej, która już nigdy nie odzyskała dawnej pozycji.