TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Koniec bitwy nad Sommą

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
18 listopada 1916
Autor:
Natalia
Bitwa:
Bitwa nad Sommą
Tagi:
Brytyjski Korpus Ekspedycyjny, Francja, Niemcy, Douglas Haig

18 listopada 1916 roku brytyjska 5 Armia przeprowadziła nad rzeką Ancre ostatnie natarcie bitwy nad Sommą. W nocy spadł pierwszy śnieg tej zimy, a atak ruszył o świcie w śnieżnej zamieci, która potem przeszła w ulewny deszcz. Kanadyjczycy i Brytyjczycy zdobyli na grzbiecie nad Grandcourt dwa nowe niemieckie okopy, ale na północ od rzeki natarcie znów się załamało. Następnego dnia deszcz zalał pole bitwy i żadna ze stron nie była już w stanie walczyć dalej. Tak skończyła się, po czterech i pół miesiącach, bitwa, która zaczęła się 1 lipca najkrwawszym dniem w dziejach armii brytyjskiej. Alianci posunęli się w najdalszym miejscu o około dziesięciu kilometrów, nie przełamali frontu i nie zdobyli żadnego z miast, które miały paść w pierwszych dniach ofensywy. Obie strony straciły łącznie ponad milion ludzi.

Ostatni atak w śniegu

Natarcie z 18 listopada było dalszym ciągiem bitwy nad Ancre, którą generał Hubert Gough zaczął pięć dni wcześniej. 13 listopada jego 5 Armia zdobyła Beaumont-Hamel, cel z pierwszego dnia bitwy, a nazajutrz Beaucourt. Dowódca Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, generał Douglas Haig, przebywał wtedy na konferencji w Chantilly i wstrzymał większe działania do swojego powrotu, ale zgodził się, by Gough jeszcze raz uderzył, zanim zima ostatecznie zamknie sezon walk.

Plan zmieniano kilka razy i przygotowania prowadzono w pośpiechu. Główne uderzenie wyprowadził II Korpus na południe od Ancre, z grzbietu zdobytego tydzień wcześniej w bitwie o wzgórza nad Ancre. O 6.10 piechota ruszyła w zamieci. Kanadyjska historia oficjalna pisze, że żołnierze brnęli przez zamarzające błoto, z trudem rozpoznawali zasypane śniegiem cele i często gubili kierunek, a artyleria, nic nie widząc, mogła tylko trzymać się ustalonego planu ognia. Najlepiej poszło 4 Dywizji Kanadyjskiej, która zdobyła okop Desire Support, wysłała patrole aż do okopu Grandcourt i wzięła 625 jeńców, tracąc około 1250 ludzi. Była to jej ostatnia walka nad Sommą. Brytyjska 18 Dywizja zajęła tylko kawałek okopu Desire, a 19 Dywizja dotarła do zachodniego skraju ruin Grandcourt, ale następnej nocy wycofano ją na linię, którą dało się utrzymać. Na północ od Ancre 32 Dywizja na krótko wdarła się do okopów Munich i Frankfort na grzbiecie nad Serre, ale musiała się cofnąć z ciężkimi stratami, a mała grupa jej rannych żołnierzy przez kilka dni ukrywała się w jednym z niemieckich schronów, zanim wpadła w ręce wroga.

Tego samego dnia Haig, świeżo po powrocie z Paryża, zebrał dowódców armii na pierwszej od początku bitwy comiesięcznej naradzie i ogłosił zasady na zimę. Armie brytyjskie miały utrzymać swoje pozycje, w miarę sił i pogody prowadzić ograniczone działania, by nie dać Niemcom odpocząć, i do 1 lutego 1917 roku być gotowe do wspólnej wielkiej ofensywy wiosną. Generał Henry Rawlinson, dowódca 4 Armii, już wcześniej pisał Haigowi, że jego dywizje są wyczerpane i potrzebują odpoczynku. Ostatnie natarcie 4 Armii, australijsko-brytyjski atak na okop Gird pod Le Barque, skończyło się 16 listopada utratą zdobytego terenu. Francuska 6 Armia w tych samych dniach bezskutecznie walczyła o las Saint-Pierre-Vaast i Sailly-Saillisel, a jej dalsze natarcia odwołano z powodu pogody.

Bilans terenu

Na mapie rezultat pięciu miesięcy walk wyglądał skromnie. Na północ od Sommy alianci wypchnęli Niemców z całego pasma wzgórz między Albert a Bapaume i od Thiepval po Combles, ale w najdalszym miejscu znaleźli się około dziesięciu kilometrów od linii wyjściowej z 1 lipca. Francuskie opracowania podają, że na północ od rzeki front przesunął się o około 12 kilometrów, a na południe od niej o około 8. Ani Bapaume, ani Péronne, cele pierwszych dni, nie zostały zdobyte. Front nie został przełamany, a kawaleria, która miała wejść w wyłom, ani razu nie dostała prawdziwej szansy.

Za to stan wojsk po obu stronach był fatalny. Haig opisał w raporcie do Londynu z 21 listopada teren nad Sommą jako „bagno, miejscami niemal bez dna”, przez które jedzenie i amunicję dostarczano z ogromnym trudem, a ludzie byli tak wyczerpani noszeniem zaopatrzenia i naprawą okopów, że trzeba ich było często zmieniać. W tym samym raporcie wyliczył, że 17 listopada piechocie jego 55 dywizji we Francji brakowało ponad 90 tysięcy ludzi do pełnych stanów. Po stronie niemieckiej pułki schodziły z linii w szczątkowym składzie. Według historii jednego z nich, który bronił się pod Grandcourt, pułk wszedł do walki w sile ponad 3 tysięcy ludzi, a 19 listopada wyszedł z niej w sile około 1250.

Bilans strat

Już w czasie bitwy obie strony spierały się o straty i spór ten trwa do dziś. Według często przytaczanych danych na konferencji w Chantilly 15 listopada sprzymierzeni szacowali straty niemieckie nad Sommą na około 630 tysięcy, a własne, brytyjskie i francuskie, na około 485 tysięcy. Po wojnie autor drugiego tomu brytyjskiej historii oficjalnej o 1916 roku, Wilfrid Miles, wyliczył w 1938 roku straty niemieckie na 660–680 tysięcy, a anglo-francuskie na niespełna 630 tysięcy. Większość dzisiejszych historyków uważa liczby niemieckie z brytyjskich obliczeń za zawyżone i przyjmuje, za niemieckimi źródłami, raczej około 500 tysięcy. Dla samego listopada niemiecka historia oficjalna podaje do nocy z 17 na 18 listopada około 45 tysięcy ludzi. Brytyjska 5 Armia straciła od 11 do 24 listopada ponad 23 tysiące żołnierzy, biorąc w tym czasie ponad 7 tysięcy jeńców. Według depeszy Haiga Brytyjczycy wzięli nad Sommą od 1 lipca do 18 listopada nieco ponad 38 tysięcy jeńców.

Bez względu na dokładne liczby, w żadnej wcześniejszej bitwie armia brytyjska nie straciła tylu ludzi. Wiele miast i miasteczek, z których ochotniczo zgłosiły się całe bataliony „Pals”, straciło w kilka godzin czy dni dużą część swoich młodych mężczyzn.

Czego nauczyła Somma

Dla armii brytyjskiej, w ogromnej większości złożonej z ochotników Kitchenera i świeżych poborowych, Somma była szkołą wojny przemysłowej. Brytyjska historia oficjalna uznała, że wielką lekcją 1 lipca było to, iż piechota musi wedrzeć się do okopu, zanim obrońcy zdążą ustawić karabiny maszynowe. Rozwiązaniem okazała się ruchoma zapora ogniowa, ściana pocisków przesuwająca się przed atakującymi, i nauczenie piechoty, by szła tuż za nią. Pod koniec bitwy była to już podstawowa metoda natarcia. Udane ataki na okop Regina pokazały, że przy starannie przygotowanej artylerii i zaskoczeniu da się zdobyć silną pozycję niewielkim kosztem. Czołgi, użyte po raz pierwszy 15 września pod Flers, przyniosły według historii oficjalnej niewielkie korzyści, ale ich obietnica wystarczyła, by zamówić ich setki. Lotnictwo brytyjskie nauczyło się kierować ogniem artylerii, fotografować pozycje i atakować piechotę z niskiego pułapu. Zimą 1916/1917 doświadczenia znad Sommy przelano w nowe instrukcje szkolenia dywizji i plutonów, które dawały więcej swobody małym oddziałom.

Niemcy wynieśli znad Sommy jeszcze cięższą lekcję. Ich żołnierze ukuli na nią nazwę „bitwa materiałowa” (Materialschlacht): wojna, w której o wyniku decydowała masa stali i amunicji, a nie męstwo pojedynczego żołnierza. Zasada sztywnej obrony każdego metra okopu kosztowała ich ogromne straty pod ogniem przeważającej artylerii. W grudniu 1916 roku naczelne dowództwo wydało nową instrukcję o bitwie obronnej. Zamiast trzymać się za wszelką cenę pierwszej linii, piechota miała bronić się w głębokiej strefie umocnionych punktów, a utracony teren odbijać kontratakami odwodów. Kompanie dostały więcej karabinów maszynowych, by siłą ognia zastąpić utraconych, wyszkolonych żołnierzy. Erich Ludendorff pisał po wojnie, że pod koniec walk 1916 roku armia niemiecka była „wyczerpana do cna”, a Paul von Hindenburg, przekonując w styczniu 1917 roku do nieograniczonej wojny podwodnej, mówił, że trzeba oszczędzić żołnierzom drugiej bitwy nad Sommą. Już we wrześniu Niemcy zaczęli budować za frontem nową, krótszą linię obrony, na którą wiosną 1917 roku wycofali się bez walki.

Spór o Haiga

Bitwa nad Sommą od razu stała się przedmiotem sporu w Londynie. Już 1 sierpnia 1916 roku Winston Churchill, wówczas bez stanowiska w rządzie, rozesłał członkom gabinetu memoriał, w którym dowodził, że ofensywa kosztuje zbyt wiele w stosunku do zdobyczy. 13 listopada, w przeddzień ostatnich natarć, minister bez teki, lord Lansdowne, przedstawił gabinetowi memoriał, w którym pytał, czy wobec takich strat Wielka Brytania może jeszcze liczyć na zwycięstwo, i sugerował rozważenie pokoju. Rosnące niezadowolenie z prowadzenia wojny przyczyniło się do upadku rządu Herberta Henry’ego Asquitha na początku grudnia. Jego następca, David Lloyd George, od tej pory nie ufał Haigowi, choć nie zdołał go odwołać, a Haig 1 stycznia 1917 roku został marszałkiem polnym. Francuzi z kolei mieli do Brytyjczyków pretensje, że przerwali bitwę za wcześnie. Joffre twierdził później we wspomnieniach, że wytrwałość sojuszników mogła przynieść Niemcom całkowitą klęskę.

Haig bronił swojej decyzji w depeszy opublikowanej pod koniec grudnia 1916 roku. Pisał, że ofensywa osiągnęła wszystkie trzy cele: odciążyła Verdun, związała główne siły niemieckie na zachodzie i poważnie je wyniszczyła, a każdy z tych rezultatów sam w sobie uzasadniał bitwę. Po wojnie przeważyła jednak krytyka. Lloyd George w swoich wspomnieniach wojennych z lat trzydziestych, a historyk wojskowości Basil Liddell Hart w swoich pracach przedstawili Haiga jako dowódcę upartego i pozbawionego wyobraźni, który posyłał ludzi na rzeź. W latach sześćdziesiątych utrwalił się obraz armii jako „lwów prowadzonych przez osły”. Część historyków broniła jednak Haiga, wskazując, że w 1916 roku nie było sposobu na pokonanie Niemiec bez wyniszczających bitew na froncie zachodnim. Współcześni badacze mówią najczęściej o „krzywej uczenia się”: Somma była okrutną, ale nieuniknioną szkołą, w której armia brytyjska nauczyła się metod, dzięki którym w 1918 roku przeprowadziła zwycięską ofensywę stu dni. Inni zwracają uwagę, że wiele kosztownych błędów, jak uporczywe ponawianie drobnych, źle przygotowanych ataków, nie wynikało z braku doświadczenia, lecz z decyzji dowódców.

Po bitwie

Na froncie nad Sommą zapadła zimowa cisza, przerywana ostrzałem, wypadami i lokalnymi atakami. Żołnierze obu stron walczyli teraz przede wszystkim z błotem, mrozem i chorobami. Konferencja w Chantilly ustaliła, że sprzymierzeni będą gotowi do wspólnych ofensyw na wszystkich frontach od pierwszej połowy lutego 1917 roku. Nie wiedziano jeszcze, że w grudniu Joffre’a zastąpi generał Robert Nivelle, który zamiast dokończenia bitwy nad Sommą zaproponuje zupełnie nową ofensywę nad Aisne, a Niemcy, nie chcąc drugiej Sommy, oddadzą wiosną bez walki cały teren, o który toczyła się ta bitwa, i jeszcze więcej.