- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 13 listopada 1916
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Bitwa nad Ancre
13 listopada 1916 roku, o 5.45, w gęstej mgle, brytyjska 5 Armia generała Huberta Gougha uderzyła na obu brzegach rzeki Ancre. Tak zaczęła się bitwa nad Ancre, ostatni akt bitwy nad Sommą. Głównym celem było Beaumont-Hamel, wieś w dolinie na północ od rzeki, o którą Brytyjczycy bezskutecznie walczyli pierwszego dnia bitwy, 1 lipca. Tym razem natarcie w dużej części się udało. Do wieczora Szkoci z 51 Dywizji Górnoszkockiej opanowali ruiny wsi i wąwóz, w którym przez cztery miesiące kryli się jej obrońcy. Na skrzydle 63 Dywizja Królewskiej Marynarki przedarła się wzdłuż rzeki aż pod Beaucourt, a na drugim brzegu Brytyjczycy w niespełna dwie godziny zdobyli wieś Saint-Pierre-Divion. Tylko na północy, pod Serre, natarcie znów załamało się w błocie, tak samo jak przed czterema miesiącami.
Wieś, której nie zdobyto 1 lipca
Beaumont-Hamel leżało w płytkiej dolinie między dwoma kredowymi grzbietami, kilka kilometrów na północ od miasteczka Albert. Niemcy umocnili wieś już w 1914 roku. Ich okopy biegły po zboczach nad nią, wokół głębokiego wąwozu, który Brytyjczycy nazywali Y Ravine od jego kształtu, i przez grzbiet Hawthorn. W kredzie wykuli głębokie schrony z kilkoma wyjściami, a w części wykorzystali stare podziemne chodniki i kryjówki, w których okoliczni mieszkańcy chronili się podczas wojen religijnych w XVI wieku. Z tych schronów wychodziły na stanowiska karabiny maszynowe, ustawione tak, by ostrzeliwać atakujących z boku.
1 lipca 1916 roku, dziesięć minut przed natarciem, saperzy wysadzili pod niemiecką redutą na grzbiecie Hawthorn wielką minę. Wybuch, który uwiecznił na filmie operator Geoffrey Malins, uprzedził jednak Niemców. Obrońcy wyszli ze schronów, zanim dotarła do nich brytyjska piechota. 29 Dywizja, weteranka Gallipoli, i sąsiednia 4 Dywizja zostały skoszone ogniem. O 9.05 z okopów wyszedł 1 batalion pułku z Nowej Fundlandii, jedyny oddział Dominium Nowej Fundlandii nad Sommą. W ciągu mniej więcej pół godziny stracił 710 ludzi, wielu z nich, zanim w ogóle minęli własną linię frontu. Po tym dniu front pod Beaumont-Hamel stanął. Ciężkie walki toczyły się dalej na południe, a tu przez cztery miesiące trwała wojna okopowa, ostrzał, wypady i podziemna wojna minerska.
Przygotowania
Na początku października generał Douglas Haig planował wielkie natarcie, w którym Armia Rezerwowa Gougha, przemianowana pod koniec października na 5 Armię, miała uderzyć także na północ od Ancre. Jesienne deszcze kazały przekładać atak raz po raz, od 23 października aż do listopada. Żołnierze tygodniami czekali w zalanych okopach i obozowiskach, zmarznięci i często przemoczeni do nitki, zeskrobując w przerwach błoto z dróg. Gdy od 8 listopada przestało padać, Gough wyznaczył atak na 13 listopada. Dzień wcześniej odwiedził go Haig i powiedział, że sukces jest bardzo potrzebny ze względu na sytuację Rosji i Rumunii i na nastroje w kraju, ale nie chce zbytnio ryzykować. W tle była zbliżająca się konferencja dowódców sprzymierzonych w Chantilly, wyznaczona na 15 listopada.
Tym razem Brytyjczycy mieli na tym odcinku prawie dwa razy więcej dział na kilometr frontu niż 1 lipca, a ostrzał trwał tydzień. Przez wiele dni artyleria kładła co rano przed świtem godzinną nawałę na niemieckie okopy, by obrońcy przywykli do tego rytmu i 13 listopada nie rozpoznali w nim zapowiedzi szturmu. 12 listopada saperzy obrzucili Beaumont-Hamel i wąwóz pociskami z gazem łzawiącym i bombami gazowymi. Historia niemieckiego pułku piechoty nr 62, który bronił wsi, przyznawała, że gaz ciężko doświadczył pułk jeszcze przed natarciem. Był to pułk z Górnego Śląska, który przed wojną stacjonował w Koźlu i Raciborzu, w składzie 12 Dywizji z Nysy. Jego kompanie były przetrzebione po kilkunastu dniach w błocie, a żołnierze wyczerpani.
Mgła i mina
W nocy bataliony podchodziły na pozycje przy świetle księżyca, przez kilka godzin brnąc po rozmiękłych drogach. Nad ranem całe pole bitwy pokryła ociekająca wilgocią mgła. Widać było najwyżej na kilkadziesiąt metrów. Gdy o 5.45 spadła nawała, saperzy z 252 Kompanii Tunelowej odpalili pod lejem na grzbiecie Hawthorn, wysadzonym 1 lipca, nową minę z 30 tysiącami funtów amonalu. Tym razem wybuch nastąpił dokładnie w chwili ataku. Zniszczył pluton, który obsadzał lej, i zasypał wyjścia z sąsiednich schronów. Saperzy wyciągnęli z jednego z nich prawie sześćdziesięciu jeńców.
Mgła okazała się sprzymierzeńcem i wrogiem zarazem. Niemcy nie widzieli, skąd i jakimi siłami nadchodzi natarcie, a ich rakiety sygnałowe ginęły w mgle, więc artyleria nie wiedziała, gdzie strzelać. Atakujący gubili jednak kierunek, mylili okopy i tracili ogień zaporowy, który miał ich prowadzić. Najgorsze było błoto, które spowalniało każdy krok.
Szkoci w Beaumont-Hamel
51 Dywizja Górnoszkocka atakowała dwiema brygadami, w których walczyły bataliony szkockich pułków: Gordon Highlanders, Black Watch, Seaforth Highlanders oraz Argyll and Sutherland Highlanders. Na prawym skrzydle dwie kompanie Gordonów przeszły przez niemieckie okopy, ominęły wąwóz od wschodu i o 6.45 stanęły na skraju wsi. Reszta brygady utknęła jednak przed Y Ravine. Wąwóz, głęboki na mniej więcej dziewięć metrów, z prawie pionowymi ścianami i chodnikami prowadzącymi do okopów, był wciąż twierdzą. Niemcy przeczekali w nim ostrzał w obszernych schronach wyłożonych deskami, z alarmowymi dzwonkami elektrycznymi. Do walki weszły bataliony z drugiej linii, a o wyniku rozstrzygały teraz małe grupki żołnierzy, które wdzierały się do kolejnych odcinków okopów.
Lewa brygada, atakująca wzdłuż drogi z Auchonvillers, szukała we mgle przejść w zasiekach na południe od leja i traciła ludzi od ognia karabinów maszynowych. Za pierwszą linią żołnierze ugrzęźli w głębokim błocie i ogień zaporowy im uciekł. Dopiero po długiej walce zdobyli niemiecką linię odwodową i weszli do wsi. Po południu Niemcy w wąwozie zaczęli się poddawać. Według historii oficjalnej mówiono, że stało się to na osobiste wezwanie dowódcy jednego z batalionów Black Watch, podpułkownika Bootha. Historia pułku nr 62 podaje, że jego I batalion bronił się w wąwozie, dopóki Brytyjczycy nie obeszli go z obu stron, a gdy kontratak nie nadszedł, większość ocalałych się poddała. Batalion z odwodu wkroczył do południowej części wsi.
Przez większą część popołudnia Szkoci przeczesywali ruiny, wyciągając Niemców z piwnic i schronów. Dwa plutony, które poprowadzili młodsi oficerowie, poszły prosto na sztaby dwóch niemieckich batalionów, wskazane na zdobytej mapie, i wzięły je do niewoli. Łupem padły karabiny maszynowe, moździerze, reflektory, cały warsztat rusznikarski, zapasy kantyny z upragnioną wodą sodową, pianino i nadeszła właśnie poczta dla obrońców. Dwa czołgi, które posłano do pomocy, ugrzęzły w błocie. Do zmroku 51 Dywizja trzymała linię na wschodnim skraju wsi. Cel, który 1 lipca kosztował tysiące zabitych i rannych, był wreszcie w rękach brytyjskich.
Beaucourt i Freyberg
Na prawo od Szkotów, nad samą rzeką, atakowała 63 Dywizja Królewskiej Marynarki (Royal Naval Division), sformowana w 1914 roku z ochotników i rezerwistów marynarki, której bataliony nosiły imiona admirałów: Hood, Drake, Hawke, Nelson, Howe, Anson. Dywizja walczyła wcześniej na Gallipoli, ale na froncie zachodnim atakowała po raz pierwszy. Na jej lewym skrzydle bataliony wpadły w ogień karabinów maszynowych z gniazd w niemieckiej linii wsparcia, które przetrwały ostrzał. Poległo lub zostało rannych kilku dowódców batalionów, a 1 batalion piechoty morskiej stracił wszystkich dowódców kompanii, zanim dotarł do niemieckich okopów. Tylko niespełna stu ludzi pod wodzą komandora podporucznika Gillilanda przedarło się przez grzbiet do pierwszego celu.
Na prawym skrzydle batalion Hood, w którym służył poeta Rupert Brooke, zmarły w 1915 roku w drodze na Gallipoli, szedł za ogniem zaporowym wzdłuż rzeki. Dowodził nim podpułkownik Bernard Freyberg, wychowany w Nowej Zelandii, ten sam, który w kwietniu 1915 roku przepłynął nocą wpław do brzegu w zatoce Saros, by zapalić flary i udawać desant. Gdy po przejściu niemieckiej pierwszej pozycji jego ludzie się rozproszyli, Freyberg zebrał ich wraz z żołnierzami z batalionu Drake i o 6.45 zajął pierwszy cel przy stacji Beaucourt. W obu natarciach bataliony Hood i Drake wzięły prawie 1200 jeńców. O 7.45 Freyberg poprowadził ponad 400 ludzi dalej i dotarł do skraju wsi Beaucourt. Chciał od razu ją szturmować, ale dowódca dywizji się nie zgodził, bo reszta dywizji wciąż walczyła w tyle. Freyberg, dwukrotnie ranny, trzymał przez cały dzień i noc wąski, wysunięty klin z odsłoniętym lewym skrzydłem. Następnego dnia rano, ranny po raz trzeci, poprowadził szturm, który zdobył Beaucourt, a za oba te dni dostał Krzyż Wiktorii. W batalionie Hood poległ 13 listopada pod Beaucourt komandor podporucznik Frederick Septimus Kelly, urodzony w Australii kompozytor i pianista, złoty medalista olimpijski w wioślarstwie z 1908 roku.
Na południe od rzeki
Na drugim brzegu Ancre natarcie poszło najłatwiej. 118 Brygada 39 Dywizji uderzyła spod reduty Schwaben w dół, w stronę rzeki, a batalion Sherwood Foresters ruszył wzdłuż samej doliny i oczyszczał schrony wykute w wysokim nadrzecznym brzegu. Około 7.40 Foresters, żołnierze Black Watch i batalionu z Cheshire zdobyli wieś Saint-Pierre-Divion, biorąc w piwnicach sztab batalionu. Wkrótce jeńców było więcej niż atakujących. Jeden z czołgów dotarł do niemieckich okopów, przewrócił się na rozbitym schronie i odpędzał atakujących go Niemców, dopóki nie nadeszła piechota. Wołanie o pomoc wysłał gołębiem pocztowym. Do wieczora II Korpus wziął około 1300 jeńców, tracąc mniej niż tysiąc ludzi, w większości rannych. Poeta Edmund Blunden, który walczył w 39 Dywizji, pisał później o wyczynie, który mógł się równać z każdym znanym z historii.
Klęska pod Serre
Na północy szło gorzej. 2 Dywizja zdobyła pierwsze niemieckie okopy na grzbiecie, który Brytyjczycy nazywali Redan, ale jej lewa brygada ugrzęzła przed nieprzeciętymi zasiekami reduty Quadrilateral i w ogniu z boku. Pod Serre, wsią na pagórku, przed którą 1 lipca wykrwawiły się bataliony „Pals” z północy Anglii, 3 Dywizja brnęła przez błoto sięgające miejscami do pasa. Ciężka glina wysychała tu wolniej niż kreda dalej na południu. Żołnierze stracili ogień zaporowy, znaleźli niewiele przejść w zasiekach i tylko małymi grupkami wdarli się do niemieckich okopów, gdzie zostali rozbici. Na lewym skrzydle dwa bataliony z Hull z 31 Dywizji zdobyły dwie pierwsze linie niemieckie i trzymały je do popołudnia mimo kontrataków, ale po klęsce sąsiadów musiały się wycofać, tracąc prawie 800 ludzi. Szeregowy John Cunningham z jednego z nich dwukrotnie w pojedynkę odparł atak i dostał Krzyż Wiktorii. O 16.30 dowództwo odwołało dalsze ataki na Serre.
Bilans dnia i pamięć
Wieczorem Gough był zadowolony. Na południe od rzeki i wzdłuż niej natarcie się powiodło, Beaumont-Hamel było zdobyte, a Freyberg stał pod Beaucourt. Gough uznał, że następnego dnia V Korpus zdoła zdobyć Beaucourt i okopy na grzbiecie Redan, ale przyznawał, że ponowny atak na Serre wymagałby świeżych wojsk i starannych przygotowań. Niemcy w nocy łatali front, ściągając pułki z sąsiednich odcinków. Żołnierze 121 Rezerwowego Pułku Piechoty, wiezieni w pośpiechu ciężarówkami, nie mogli uwierzyć, że Beaumont-Hamel, którego bronili tak długo, padło. Generał Erich Ludendorff nazwał później w pamiętnikach ten dzień „szczególnie ciężkim ciosem”, bo niemieckie Naczelne Dowództwo uważało, że Brytyjczycy nie są już w stanie przełamać dobrze obsadzonych pozycji.
Zdobycie Beaumont-Hamel nie zmieniło biegu bitwy nad Sommą, która po kilku dniach dobiegła końca, ale miało wymowę symboliczną. Wieś, przed którą 1 lipca rozbiło się natarcie, padła w ostatnim tygodniu bitwy. W 1921 roku Nowa Fundlandia kupiła teren, na którym jej batalion poniósł klęskę, i urządziła tam park pamięci z zachowanymi okopami i spiżowym karibu, otwarty przez Haiga w 1925 roku. Nad Y Ravine, w obrębie tego samego parku, stoi pomnik 51 Dywizji Górnoszkockiej z postacią szkockiego żołnierza w kilcie, odsłonięty w 1924 roku przez marszałka Ferdinanda Focha. Na tablicy wyryto po gaelicku słowa: „Dobrzy są przyjaciele w dniu bitwy”.