TheGreatWar.pl
← Wszystkie postacie

Wielka Brytania · Ententa

John Jellicoe

Dowódca Grand Fleet (1914–1916), pierwszy lord morski (1916–1917), admirał floty

Urodzony:
5 grudnia 1859, Southampton (Anglia)
Zmarł:
20 listopada 1935, Londyn
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
John Jellicoe, Royal Navy, Grand Fleet, okręty podwodne

John Rushworth Jellicoe przez ponad dwa lata dowodził Grand Fleet, największą flotą wojenną świata, od której zależało, czy Wielka Brytania utrzyma panowanie na morzu, blokadę Niemiec i dowóz żywności z zamorskich krajów. Jako jedyny brytyjski dowódca stanął na czele całej floty liniowej w bitwie z niemiecką Flotą Pełnomorską. Pod Jutlandią w 1916 roku nie odniósł oczekiwanego przez kraj zwycięstwa, ale nie dopuścił do klęski i zachował przewagę, której Niemcy już nigdy nie zakwestionowali. Potem jako pierwszy lord morski, czyli zawodowy szef Royal Navy, prowadził walkę z nieograniczoną wojną podwodną w jej najgroźniejszym okresie. Długo nie wierzył w konwoje, a pod koniec 1917 roku premier, który uważał go za pesymistę, doprowadził do jego odwołania. Spór o jego ostrożność trwa do dziś.

Przed wojną

Urodził się 5 grudnia 1859 roku w Southampton jako syn kapitana statków pocztowych Royal Mail Steam Packet Company. W 1872 roku, jako dwunastolatek, wstąpił na okręt szkolny Britannia i przez całe życie należał do najlepszych w swoim roczniku. Specjalizował się w artylerii morskiej, w której Royal Navy widziała wtedy drogę do najwyższych stanowisk. Jako młody porucznik dowodził kompanią brygady marynarki w wojnie egipskiej w 1882 roku, a w 1893 roku przeżył zatonięcie pancernika Victoria, staranowanego przez inny okręt podczas manewrów eskadry śródziemnomorskiej. W 1900 roku, jako kapitan i szef sztabu admirała Edwarda Seymoura, uczestniczył w nieudanej wyprawie na pomoc poselstwom oblężonym w Pekinie w czasie powstania bokserów. Został ciężko ranny w płuco, a lekarze nie dawali mu wielkich szans.

Jego kariera nabrała tempa dzięki admirałowi Johnowi Fisherowi, który widział w nim jednego z najzdolniejszych oficerów marynarki. Jako dyrektor uzbrojenia morskiego w latach 1905–1907 Jellicoe uczestniczył w budowie pancernika Dreadnought i pierwszych krążowników liniowych, a jako trzeci lord morski i kontroler marynarki w latach 1908–1910 odpowiadał za program budowy drednotów w czasie wyścigu zbrojeń z Niemcami. Potem dowodził Flotą Atlantycką i eskadrą pancerników Floty Macierzystej, a w grudniu 1912 roku został drugim lordem morskim. Był niewysoki, spokojny, pracowity i uprzejmy, lubiany przez marynarzy i cieszący się zaufaniem przełożonych. Dzięki ślubowi z Florence Cayzer, córką armatora, wszedł też do świata żeglugi handlowej. Fisher już przed wojną pisał, że Jellicoe ma zostać admirałem, który poprowadzi flotę w nadchodzącej wielkiej bitwie.

1914: Grand Fleet

Pod koniec lipca 1914 roku Jellicoe był przeznaczony na zastępcę admirała George’a Callaghana, dowódcy Floty Macierzystej. Gdy wyjeżdżał na północ do floty, wiózł jednak zalakowany rozkaz, który miał otworzyć na sygnał z Londynu. Pierwszy lord Admiralicji Winston Churchill i Fisher uznali, że starszy i schorowany Callaghan nie nadaje się do dowodzenia w czasie wojny. Jellicoe kilka razy telegrafował do Londynu, prosząc, by nie robiono tego w ostatniej chwili i w taki sposób, ale musiał ustąpić. 4 sierpnia 1914 roku, w dniu przystąpienia Wielkiej Brytanii do wojny, objął dowództwo floty przemianowanej na Grand Fleet, z awansem na admirała. Okrętem flagowym został pancernik Iron Duke.

Flota stała w Scapa Flow na Orkadach, bazie odległej od niemieckich portów, ale w 1914 roku zupełnie niezabezpieczonej przed okrętami podwodnymi. Jesień przyniosła seryjne alarmy. Po fałszywym alarmie z października Jellicoe uznał, że trzymanie pancerników w otwartej bazie byłoby igraniem z losem, i przeniósł flotę na zachodnie wybrzeże Szkocji i do Irlandii. 27 października na minie postawionej przez niemiecki krążownik pomocniczy zatonął nowoczesny pancernik Audacious. Na prośbę Jellicoe Admiralicja utrzymała to w tajemnicy, bo każdy stracony drednot zmniejszał przewagę nad Niemcami. Flota wróciła do Scapa Flow na początku listopada, choć zapory przeciw okrętom podwodnym budowano tam jeszcze przez wiele miesięcy.

W październiku 1914 roku Jellicoe przedstawił Admiralicji zasady, którymi kierował się potem przez całą wojnę. Pisał, że Niemcy mogą próbować wciągnąć Grand Fleet na pola minowe i zasadzki okrętów podwodnych, i dlatego nie zamierza ścigać wycofującego się nieprzyjaciela na jego wody. Zapowiedział też, że przed zmasowanym atakiem torpedowym będzie odwracał swoje pancerniki. Admiralicja zaakceptowała te zasady. Dla Jellicoe najważniejsze było to, by flota istniała: dopóki Grand Fleet panowała na Morzu Północnym, blokada działała, a wojska i żywność bezpiecznie płynęły do Wielkiej Brytanii i Francji. Churchill ujął to później w słynnym zdaniu, że Jellicoe był jedynym człowiekiem po obu stronach, który mógł przegrać wojnę w ciągu jednego popołudnia.

Po niemieckich rajdach na angielskie wybrzeże krążowniki liniowe wiceadmirała Davida Beatty’ego przeniesiono pod koniec 1914 roku do Rosyth, bliżej prawdopodobnych celów nieprzyjaciela. To one w styczniu 1915 roku walczyły na Dogger Bank, a Jellicoe z pancernikami przybył na miejsce za późno i przez resztę roku odbywał wypady na Morze Północne, nie spotykając Niemców. Krytycznie patrzył na operację dardanelską, która odbierała Grand Fleet okręty i ludzi. Gdy w maju 1915 roku Fisher i Churchill odeszli z Admiralicji, Jellicoe napisał do Fishera, że marynarka zawdzięcza mu uwolnienie od Churchilla, i wyraził nadzieję, że żaden polityk nie będzie już przywłaszczał sobie zadań zawodowych oficerów. Ciągła gotowość do wyjścia w morze, choroby i troska o każdy szczegół floty bardzo go wyczerpywały.

Jutlandia

Od stycznia 1916 roku Flotą Pełnomorską dowodził admirał Reinhard Scheer, który chciał wywabiać na morze części Grand Fleet i niszczyć je przewagą sił. Po ataku na Lowestoft i Yarmouth w kwietniu Jellicoe szykował własny plan wywabienia Niemców, ale wyprzedził go Scheer. 30 maja wieczorem, uprzedzony przez kryptologów z Room 40, Jellicoe wyprowadził flotę ze Scapa Flow, zanim Niemcy w ogóle opuścili porty. W południe 31 maja dostał jednak z Admiralicji błędną informację, że niemiecki okręt flagowy wciąż stoi w porcie, i nie spieszył się.

W bitwie jutlandzkiej Jellicoe przez kilka godzin płynął na południe, nie wiedząc dokładnie, gdzie jest nieprzyjaciel. Około 18.15 musiał w ciągu kilku minut, na podstawie skąpych meldunków, zdecydować, w którą stronę rozwinąć z szyku marszowego w linię bojową 24 drednoty. Rozwinął je na lewym skrzydle i dzięki temu brytyjska linia wyrosła z mgły w poprzek kursu niemieckiej floty. Większość historyków uważa tę decyzję za wzorową. Scheer dwa razy znalazł się w pułapce i dwa razy wyrwał się z niej zwrotem całej floty. Za drugim razem, około 19.20, rzucił na Brytyjczyków torpedowce, a Jellicoe, zgodnie ze swoimi zasadami, odwrócił przed nimi pancerniki. Żadna torpeda nie trafiła, ale floty straciły kontakt i do zmroku już go nie odzyskały.

Jellicoe nie chciał walczyć w nocy, do czego jego flota nie była przygotowana. Ustawił okręty tak, by o świcie wznowić bitwę, mając Niemców między sobą a otwartym morzem. Scheer przebił się jednak w nocy przez brytyjskie niszczyciele za plecami Grand Fleet. Meldunki o nocnych starciach w większości nie dotarły do Jellicoe, a Admiralicja nie przekazała mu wszystkich przechwyconych depesz, z których wynikało, że Niemcy zmierzają do raf Horns Rev. Rano 1 czerwca morze było puste. Brytyjczycy stracili więcej okrętów i ludzi niż Niemcy, a kraj, który spodziewał się nowego Trafalgaru, był rozczarowany. Jellicoe już wieczorem 2 czerwca zameldował jednak, że jego flota jest gotowa do wyjścia w morze, a strategiczne położenie się nie zmieniło.

Kilka dni po bitwie gościł na swoim okręcie flagowym ministra wojny Horatia Kitchenera, który płynął do Rosji. To Jellicoe wyznaczył trasę krążownika Hampshire wzdłuż zachodnich brzegów Orkadów, gdzie okręt wszedł na niemiecką minę. Za ten wybór był potem krytykowany.

Po Jutlandii Jellicoe stał się jeszcze ostrożniejszy. Uważał, że Niemcy mają lepsze pociski, lepsze opancerzenie i lepszą łączność nocną, i domagał się zmian w zasadach prowadzenia floty. 19 sierpnia 1916 roku, gdy Scheer znów wyszedł w morze, niemieckie okręty podwodne storpedowały dwa brytyjskie krążowniki lekkie. Jellicoe uzgodnił wtedy z Admiralicją, że Grand Fleet nie będzie się zapuszczać na południową część Morza Północnego, gdzie groziły jej miny i okręty podwodne, chyba że w wyjątkowych okolicznościach.

Pierwszy lord morski

Jesienią 1916 roku niemieckie okręty podwodne topiły coraz więcej statków, a Jellicoe słał do Londynu alarmujące memoriały. Pod koniec listopada pierwszy lord Admiralicji Arthur Balfour zaproponował mu stanowisko pierwszego lorda morskiego, po admirale Henrym Jacksonie. Jellicoe przyjął je i 28 listopada przekazał Grand Fleet Beatty’emu. Według brytyjskiej chronologii wojny formalnie objął urząd 4 grudnia, choć inne źródła podają koniec listopada. Przyprowadził ze sobą do Londynu ludzi z floty i stworzył w Admiralicji wydział do walki z okrętami podwodnymi, na którego czele postawił kontradmirała Alexandra Duffa. Kilka dni później upadł rząd Asquitha, a w gabinecie Davida Lloyda George’a Admiralicję objął Edward Carson, który ufał zawodowym admirałom i bronił ich przed politykami.

1 lutego 1917 roku Niemcy ogłosili nieograniczoną wojnę podwodną. Straty żeglugi gwałtownie wzrosły, a w kwietniu według zestawień Admiralicji zbliżały się do 900 tysięcy ton. Gdy do Londynu przyjechał amerykański admirał William Sims, Jellicoe pokazał mu tajne zestawienia i miał powiedzieć, że Wielka Brytania nie może prowadzić wojny, jeśli takie straty będą trwać. Przez pierwsze miesiące Admiralicja stawiała na uzbrajanie statków, patrole i trałowanie. Jellicoe, podobnie jak większość admirałów, uważał, że wielka grupa statków będzie łatwym celem, a kapitanowie statków handlowych nie zdołają utrzymać szyku. Nalegania Maurice’a Hankeya, oficerów młodszego pokolenia i samego Lloyda George’a, a także obietnica amerykańskich niszczycieli, sprawiły w końcu, że pod koniec kwietnia Duff opowiedział się za próbą. Jellicoe zgodził się na nią, a w maju i czerwcu Admiralicja powołała komitet do spraw konwojów i zatwierdziła cały system. Od lata straty zaczęły spadać.

Komu przypisać zasługę wprowadzenia konwojów, spierano się potem przez dziesięciolecia. Lloyd George przedstawiał w swoich wspomnieniach Admiralicję jako przeszkodę, którą sam musiał przełamać. Biografowie Jellicoe podkreślają, że decyzje zapadły w Admiralicji, a brakowało przede wszystkim okrętów eskorty. Wielu historyków przyjmuje pogląd pośredni: Jellicoe nie był wrogiem konwojów, ale zgodził się na nie późno i ostrożnie, w czasie gdy straty były już katastrofalne.

Odwołanie

W 1917 roku Lloyd George coraz bardziej irytował się pesymizmem admirała. W czerwcu Jellicoe przekonywał polityków, że jeśli nie uda się odebrać Niemcom wybrzeża belgijskiego, brak statków może w 1918 roku uniemożliwić dalsze prowadzenie wojny. Ten argument wzmocnił stanowisko marszałka Douglasa Haiga, który przygotowywał ofensywę we Flandrii. Latem premier nie odważył się jednak odwołać dowódcy spod Jutlandii. Na miejsce Carsona wprowadził do Admiralicji Erica Geddesa, organizatora z kolei, który przebudował sztab marynarki i dał Jellicoe zastępcę, admirała Rosslyna Wemyssa. Współpraca nie układała się dobrze. Jesienią na Jellicoe spadły ostre ataki prasy, a 17 października i 12 grudnia niemieckie okręty rozbiły konwoje płynące do Norwegii.

W Wigilię 1917 roku Geddes przysłał Jellicoe list, w którym zażądał ustąpienia. Admirał odpowiedział, że zrobi to, co będzie najlepsze dla marynarki. Pozostali lordowie morscy byli oburzeni i rozważali zbiorową dymisję, ale Jellicoe odradził im ten krok. Jego miejsce zajął Wemyss. Na otarcie łez dostał godność para, a w marcu 1918 roku tytuł wicehrabiego Jellicoe of Scapa. Sposób, w jaki go potraktowano, długo budził gniew w marynarce. W debacie w Izbie Gmin w marcu 1918 roku wyszło na jaw, że Geddes przekazał mu decyzję rządu, a nie własną, choć Gabinet Wojenny nie był o nią pytany. Latem 1918 roku Lloyd George proponował go jeszcze na naczelnego dowódcę sprzymierzonych flot na Morzu Śródziemnym, ale pomysł upadł wobec sprzeciwu Włochów.

Po wojnie

W kwietniu 1919 roku Jellicoe został admirałem floty i wyruszył w podróż po Indiach i dominiach, by doradzić im w sprawie obrony morskiej. W tym samym roku wydał wspomnienia o Grand Fleet, a rok później książkę o kryzysie wojny podwodnej. W latach 1920–1924 był gubernatorem generalnym Nowej Zelandii, a w 1925 roku otrzymał tytuł hrabiego. Po powrocie kierował organizacjami kombatanckimi, przez kilka lat był przewodniczącym British Legion. Musiał też patrzeć, jak Beatty, od 1919 roku pierwszy lord morski, wpływa na oficjalne opracowania bitwy jutlandzkiej tak, by ukazywały w lepszym świetle jego krążowniki liniowe, a w gorszym ostrożność głównodowodzącego. W 1928 roku zaprosił do Anglii swojego dawnego przeciwnika, Scheera, ale niemiecki admirał zmarł przed podróżą. Jellicoe zmarł na zapalenie płuc w Londynie 20 listopada 1935 roku. Pochowano go w krypcie katedry św. Pawła, niedaleko grobu Nelsona. Chory Beatty, wbrew zaleceniom lekarzy, niósł jego trumnę.

Ocena

Ocena Jellicoe od stu lat zależy od tego, czego kto oczekiwał od Grand Fleet. Krytycy, od zwolenników Beatty’ego po część historyków brytyjskich, zarzucają mu nadmierną ostrożność, scentralizowane dowodzenie, które odbierało inicjatywę podwładnym, a pod Jutlandią przede wszystkim zwrot przed atakiem torpedowym i odmowę walki w nocy. Uważają, że zmarnował jedyną okazję, by rozbić Flotę Pełnomorską, i że jego styl dowodzenia, oparty na drobiazgowych instrukcjach, odzwierciedlał słabości całej ówczesnej Royal Navy.

Obrońcy Jellicoe, wśród nich amerykański historyk Arthur Marder, odpowiadają, że jego zadaniem nie było zwycięstwo za wszelką cenę, lecz utrzymanie panowania na morzu, i to zadanie wykonał. Rozwinięcie floty pod Jutlandią uchodzi za mistrzowskie, a za niewykorzystane szanse odpowiadają w dużej mierze zawodna łączność, złe pociski i błędy Admiralicji oraz dowódców krążowników liniowych. Bardziej podzielone są opinie o jego pracy w Admiralicji. Często przypisuje mu się zbytni pesymizm, przeciążenie drobiazgami i zbyt późne przekonanie się do konwojów. Inni historycy zwracają uwagę, że to za jego kadencji powstał nowoczesny sztab do walki z okrętami podwodnymi, a system konwojów, wprowadzony w 1917 roku, rozstrzygnął bitwę o szlaki morskie. Niemal wszyscy zgadzają się, że był człowiekiem uczciwym, oddanym marynarce i szanowanym przez podwładnych, a sposób, w jaki go odwołano, nie przyniósł chluby jego przełożonym.

Dowodził w bitwach

(02)

Na osi czasu

(32)

1914

1915

1916

luty

marzec

maj

czerwiec

sierpień

listopad

grudzień

1917

maj

czerwiec

lipiec

listopad

grudzień