Möwe wraca z pierwszego rejsu
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Wojna na morzu
- Data:
- 4 marca 1916
- Autor:
- Łukasz Skowroń
4 marca 1916 roku niemiecki Sztab Admiralicji ogłosił, że krążownik pomocniczy Möwe po kilkumiesięcznym rejsie zawinął do portu w kraju. Rajder, który wyszedł w morze 29 grudnia 1915 roku, wrócił do Wilhelmshaven, skąd wypłynął. Brytyjska chronologia wojny podaje, że wrócił do Bremy, ale niemieckie opracowania i spisy okrętów zgodnie wskazują Wilhelmshaven. W Bremie Möwe, jeszcze jako bananowiec Pungo, stał na postoju przed przebudową na okręt. Komunikat nie wymieniał nazwy portu, mówił tylko o porcie „ojczystym”. Według brytyjskiej historii oficjalnej wojny na morzu wiadomość rozeszła się publicznie dzień później, 5 marca. Większość opracowań datuje powrót na 4 marca.
Bilans rejsu
Według komunikatu Möwe przywiózł 199 jeńców i sztaby złota wartości miliona marek, zabrane w styczniu z liniowca Appam. Zatopił albo zdobył 12 brytyjskich parowców, od nieco ponad 3 tysięcy do blisko 7,8 tysiąca ton pojemności, jeden brytyjski żaglowiec oraz po jednym statku francuskim i belgijskim. Razem było to 15 jednostek o łącznej pojemności, według różnych obliczeń, od około 57 do ponad 60 tysięcy ton. Trzy z nich rajder zachował jako pryzy: frachtowiec Corbridge posłużył mu jako zapas węgla, Appam popłynął z jeńcami do Stanów Zjednoczonych, a frachtowiec Westburn z kolejnymi jeńcami odesłano na Wyspy Kanaryjskie. Komunikat po raz pierwszy przyznał też, że to na minach postawionych przez Möwe u północnych wybrzeży Szkocji zatonął 6 stycznia pancernik King Edward VII. Kolejne pole minowe rajder postawił przed ujściem Żyrondy.
Po zdobyciu Appam Möwe wypłynął daleko na Atlantyk, w rejon wysp Fernando de Noronha u wybrzeży Brazylii. Wiadomość o rajderze dotarła do Brytyjczyków dopiero 1 lutego, gdy Appam stanął na redzie Hampton Roads, i na jego poszukiwanie ruszyły okręty brytyjskie i cztery krążowniki francuskie. Według brytyjskiej historii oficjalnej 9 lutego krążownik Highflyer był od niego zaledwie o kilkadziesiąt mil, ale nie odebrał wezwania o pomoc z zatrzymanego Westburna i poszukiwania poprowadził w złą stronę. Dowódca rajdera, komandor podporucznik Nikolaus zu Dohna-Schlodien, uznał wtedy, że cel wyprawy został osiągnięty, i zawrócił do domu. Po drodze zatopił jeszcze francuski frachtowiec Maroni u wejścia do Zatoki Biskajskiej i brytyjski Saxon Prince.
Bohaterowie Berlina
W Niemczech powrót Möwe przyjęto entuzjastycznie. Załogę witano jak bohaterów, a Dohna-Schlodien stał się jednym z najpopularniejszych oficerów marynarki. Jego relacja z rejsu, wydana jeszcze w 1916 roku, osiągnęła nakład około 150 tysięcy egzemplarzy. Pierwszy lord Admiralicji Arthur Balfour mówił 7 marca w Izbie Gmin, że Berlin od dwóch czy trzech dni jest udekorowany flagami z okazji powrotu „przebranego i uzbrojonego trampa”, który zatopił pewną liczbę nieuzbrojonych statków handlowych. Przyznawał dowódcy i załodze umiejętności żeglarskie i przedsiębiorczość, ale uznał, że skoro stolica wielkiego cesarstwa świętuje taki sukces przez kilka dni, to poprzeczka niemieckich osiągnięć nie wisi zbyt wysoko.
Brytyjscy admirałowie podchodzili do sprawy poważniej. Brytyjska historia oficjalna zauważa, że tak udana i ośmielająca wyprawa musiała zachęcić Niemców do kolejnych, a dowódca Grand Fleet John Jellicoe spodziewał się ich przez całą zimę. Pod koniec lutego próbował się przedrzeć następny rajder, Greif, ale został zatopiony przez brytyjskie krążowniki. Möwe po remoncie w Wilhelmshaven pływał latem 1916 roku pod nazwą Vineta na wodach Kattegatu, a w listopadzie wyruszył w drugi, jeszcze skuteczniejszy rejs na Atlantyk.