TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Atak na konwój norweski

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Wojna na morzu
Data:
17 października 1917
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Royal Navy, Kaiserliche Marine, Morze Północne, Norwegia

O świcie 17 października 1917 roku, około 70 mil morskich na wschód od Lerwick na Szetlandach, dwa niemieckie krążowniki lekkie, Brummer i Bremse, napadły na konwój płynący z Norwegii do Wielkiej Brytanii. W niespełna dwie godziny zatopiły oba eskortujące go brytyjskie niszczyciele i dziewięć z dwunastu statków handlowych, po czym bez szwanku wróciły do Niemiec. Brytyjska flota dowiedziała się o napadzie dopiero po południu.

Konwój skandynawski

Od wiosny 1917 roku statki płynące między Wielką Brytanią a Norwegią przechodziły w konwojach przez Morze Północne, z Lerwick do okolic Bergen i z powrotem. Woziły przede wszystkim brytyjski węgiel, którego Norwegia potrzebowała tak bardzo, że w zamian zgodziła się oddać Brytyjczykom w czarter dużą część swojej floty handlowej. Większość statków w konwojach pływała pod banderami neutralnych państw skandynawskich. Konwoje wychodziły codziennie w obie strony, a osłaniało je zwykle tylko po dwa niszczyciele z ośmiu odkomenderowanych z Grand Fleet i kilka uzbrojonych trawlerów. Przeciw okrętom podwodnym system działał dobrze. Nikt jednak nie przygotował eskorty na atak okrętów nawodnych.

Konwój, który 16 października po południu wyszedł z norweskich wód, liczył dwanaście statków: pięć norweskich, trzy szwedzkie, jeden duński, dwa brytyjskie i jeden belgijski. Prowadził go niszczyciel Mary Rose (komandor podporucznik Charles Fox), a po zmroku dołączył drugi niszczyciel, Strongbow (komandor podporucznik Edward Brooke). Towarzyszyły im dwa uzbrojone trawlery, Elise i P. Fannon. Dowódcy niszczycieli nie mogli się w nocy porozumieć i Mary Rose płynęła kilka mil przed konwojem.

Napad

Dowódca niemieckiej Floty Pełnomorskiej, admirał Reinhard Scheer, chciał nękać ten szlak okrętami nawodnymi. Liczył, że zastraszy neutralnych armatorów i zmusi Brytyjczyków do odciągnięcia okrętów od walki z okrętami podwodnymi. Według części historyków napad miał też odwrócić uwagę Royal Navy od Bałtyku, gdzie kilka dni wcześniej Niemcy rozpoczęli operację Albion. Do zadania wybrano Brummera i Bremse, nowe szybkie krążowniki zbudowane jako stawiacze min. Rozwijały ponad 30 węzłów i miały po cztery działa kalibru 150 mm. Przemalowano je na ciemnoszary kolor, by z daleka przypominały brytyjskie krążowniki.

Kilka minut po szóstej rano obserwatorzy na Strongbow dostrzegli dwa nieznane okręty na zbieżnym kursie. Niszczyciel trzykrotnie wywołał je sygnałem rozpoznawczym. Gdy odpowiedź okazała się fałszywa, Brooke ogłosił alarm, ale zanim załoga obsadziła działa, Niemcy otworzyli ogień z odległości około 3 tysięcy jardów. Pierwsze salwy przecięły główny rurociąg parowy. Okręt stanął, wielu ludzi w maszynowni zginęło od pary, a pokład zasłały ciała. Ranny w nogę Brooke kazał zniszczyć tajne dokumenty i zatopić okręt. Około wpół do ósmej rozbitkowie opuścili Strongbow.

Fox na Mary Rose usłyszał strzały za rufą i zawrócił, sądząc, że konwój zaatakował okręt podwodny. Gdy zobaczył krążowniki, ruszył na nie pełną szybkością i około 6.20 otworzył ogień. Przez chwilę wydawało się, że odciągnie Niemców od konwoju, ale z bliska jego niszczyciel szybko został rozbity. Około siódmej Fox kazał opuścić okręt. Sam zginął razem z niemal całą załogą. Według brytyjskich list strat zginęło 87 marynarzy z Mary Rose i 46 ze Strongbow. Garstka ocalałych z Mary Rose dotarła łodzią do wybrzeża Norwegii.

Potem Niemcy zajęli się statkami. Według brytyjskiej historii oficjalnej ostrzeliwali je bez ostrzeżenia, nie dając załogom czasu na spuszczenie łodzi. Zatonęło dziewięć statków skandynawskich. Uszły tylko dwa statki brytyjskie, belgijski i trawler P. Fannon. Według brytyjskiego historyka Steve’a Dunna zginęło 36 marynarzy z neutralnych statków. Trawler Elise, który zdołał trzymać się z dala od ognia, wrócił po odejściu Niemców i podjął rozbitków, wśród nich ciężko rannego Brooke’a. Brytyjska komisja śledcza uznała później, że Niemcy celowo strzelali do tratwy i łodzi motorowej z rozbitkami ze Strongbow. Niemcy temu zaprzeczali.

Flota szukała w złym miejscu

Admiralicja wiedziała, że coś się szykuje. Kryptolodzy z Room 40 wyłapali, że Brummer wychodzi w morze, ale sztab uznał, że chodzi o stawianie min. Na rozkaz dowódcy Grand Fleet, admirała Davida Beatty’ego, na Morzu Północnym patrolowało według Newbolta ponad osiemdziesiąt okrętów, w tym 27 krążowników lekkich i 54 niszczyciele. Patrolowały jednak dalej na południe, a dowódców eskorty konwoju nikt nie uprzedził. Żaden z niszczycieli nie zdążył nadać meldunku przez radio. Wiadomość dotarła do floty dopiero po 15.30, gdy Elise spotkała niszczyciele Marmion i Obedient. Beatty natychmiast ustawił krążowniki na drodze powrotnej Niemców, ale ci mieli już kilka godzin przewagi. Rano 18 października byli u wybrzeży Danii.

Napad wywołał w Wielkiej Brytanii burzę. Prasa winiła Admiralicję, a Beatty zarzucił jej, że nie przekazała mu na czas informacji wywiadu. Okazało się też, że instrukcje dla eskorty w ogóle nie przewidywały ataku okrętów nawodnych. Beatty wydał nowe rozkazy: w takim przypadku niszczyciele miały zameldować o wrogu, rozproszyć konwój i nękać napastnika, ale nie wdawać się w walkę z przeważającymi siłami. Konwoje zaczęto wysyłać rzadziej, za to z silniejszą eskortą. Niemcom napad nie przyniósł jednak tego, na co liczyli. Skandynawscy armatorzy się nie przestraszyli. Już 19 października z Norwegii wyszedł kolejny konwój, a następny z Lerwick wypłynął tylko z jednodniowym opóźnieniem.