Powołanie Rady Regencyjnej
- Kategoria:
- Polityka
- Data:
- 15 października 1917
- Autor:
- Łukasz Skowroń
15 października 1917 roku, w setną rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki, do Warszawy nadszedł telegram cesarza Wilhelma II. Cesarz zatwierdzał w nim trzech kandydatów do Rady Regencyjnej, których prawie miesiąc wcześniej wskazała Komisja Przejściowa: arcybiskupa warszawskiego Aleksandra Kakowskiego, księcia Zdzisława Lubomirskiego i ziemianina Józefa Ostrowskiego. Według pamiętnika ziemianina i polityka Stanisława Dzierzbickiego telegram polecał generał-gubernatorowi warszawskiemu Hansowi Hartwigowi von Beselerowi, by razem z austro-węgierskim generał-gubernatorem w Lublinie Stanisławem Szeptyckim wprowadził regencję w życie. W sprawach polskich Berlin i Wiedeń działały wspólnie, dlatego historycy przyjmują 15 października jako dzień, w którym oba mocarstwa zgodziły się na skład Rady. Tego samego dnia Komisja Przejściowa ogłosiła nazwiska regentów.
Część opracowań, zwłaszcza obcojęzycznych, pisze, że 15 października Radę „wprowadzono w urząd”. To nieścisłość. Tego dnia regentów zatwierdzono i mianowano. Urzędu jeszcze nie objęli, a patent z 12 września miał wejść w życie dopiero z chwilą ustanowienia Rady. Polski badacz dziejów Rady Regencyjnej Zdzisław Julian Winnicki zwraca uwagę, że w polskich archiwach nie zachowały się żadne formalne akty monarsze o zatwierdzeniu regentów. Udział cesarzy sprowadził się zapewne do zgody ich rządów na nazwiska i na uroczystość, którą przygotowali już sami Polacy.
Miesiąc oczekiwania
Kandydatów Komisja Przejściowa wybrała jednogłośnie 18 września, gdy Kakowski i Lubomirski ostatecznie się zgodzili, hrabia Adam Tarnowski odmówił, a Ostrowski przyjął propozycję. Komisarze obu rządów przy Komisji obiecali „niezwłocznie” przesłać uchwałę do Berlina i Wiednia. Zgoda nadeszła po czterech tygodniach. Berlin nieufnie patrzył na każdego, kto mógł wzmocnić wpływy austriackie w Warszawie, a według polskich historyków już kandydatura Tarnowskiego, dyplomaty austro-węgierskiego, opóźniła wydanie samego patentu.
Przyszli regenci także stawiali warunki. Kakowski pisał 8 września do Wacława Niemojowskiego, że jeśli kompetencje Rady i rządu okażą się „nie prawdziwym rządem, ale fikcją rządu”, z miłości do ojczyzny wycofa swoją kandydaturę. Żona Lubomirskiego zanotowała w pamiętniku, że książę wejdzie do Rady tylko wtedy, gdy Niemcy ogłoszą amnestię polityczną, a Beseler nakaże urzędom życzliwy stosunek do ludności. Dalszym, choć nie bezwarunkowym żądaniem był powrót legionów i budowa polskiego wojska.
Trzej regenci
Na czele listy stał 55-letni Aleksander Kakowski, urodzony w Dębinach pod Przasnyszem w zamożnej rodzinie rolniczej drobnoszlacheckiego pochodzenia. Prawo kanoniczne studiował w Rzymie, ukrywając się przed władzami rosyjskimi pod przybranym nazwiskiem. Przez 12 lat był rektorem warszawskiego seminarium duchownego. Od 1913 roku był arcybiskupem warszawskim. Akt 5 listopada przyjął powściągliwie, a politycznie był bliski pasywistom z Międzypartyjnego Koła Politycznego. Do Rady wszedł za namową biskupów, między innymi płockiego biskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego. Jego obecność przypominała dawną polską tradycję prymasa jako interreksa, czyli zastępcy króla w czasie bezkrólewia.
Zdzisław Lubomirski, rocznik 1865, urodził się w Niżnym Nowogrodzie w rodzinie zesłańców po powstaniu styczniowym. Przed wojną kierował Warszawskim Towarzystwem Dobroczynności. Od sierpnia 1914 roku stał na czele warszawskiego Komitetu Obywatelskiego, a 4 sierpnia 1915 roku wycofujący się Rosjanie przekazali mu zarząd miasta. Od 1916 roku był prezydentem Warszawy i cieszył się wielkim autorytetem w całym kraju. Beseler pisał o nim cesarzowi, że książę jest równie daleki od pełnej lojalności wobec Niemiec, jak od szczerego poparcia dla współpracy z państwami centralnymi, ale „potęga faktów” skieruje go w końcu na tory aktywizmu. Według Winnickiego Lubomirski wchodził do Rady niechętnie i wątpił w zwycięstwo Niemiec. Przeważyły obawy przed tym, co działo się w Rosji, i przekonanie, że trzeba budować polskie państwo.
Trzeci regent był wyborem kompromisowym. Jego kandydaturę zgłosił Lubomirski na poufnym spotkaniu z byłymi członkami Tymczasowej Rady Stanu 2 września. 67-letni Józef Ostrowski, właściciel wzorcowego majątku w Maluszynie, studiował w Warszawie i Berlinie, a rolnictwo w Halle i Hohenheim. W 1905 roku współzakładał konserwatywne Stronnictwo Polityki Realnej, a w latach 1906–1910 zasiadał w rosyjskiej Radzie Państwa, gdzie przewodniczył kołu posłów z Królestwa. Pasywiści, którzy wcześniej odrzucili Niemojowskiego i forsowali własnych kandydatów, 11 września zgodzili się na Ostrowskiego. Żaden z trzech regentów nie należał do Tymczasowej Rady Stanu i żaden nie wywodził się z obozu aktywistów. Wskazały ich jednak instytucje aktywistów, a zaakceptowali zarówno okupanci, jak i główne stronnictwa Królestwa.
Wieczór w Teatrze Wielkim
Jeszcze tego dnia telegram cesarski odczytał publicznie przewodniczący Komisji Przejściowej Józef Mikułowski-Pomorski. Zrobił to w sali Teatru Wielkiego przed rozpoczęciem przedstawienia. Na widowni siedzieli Lubomirski i Ostrowski, których publiczność powitała owacją. Według Dzierzbickiego po spektaklu harcerze i legioniści wyprzęgli konie z dorożki obu regentów i sami ją ciągnęli.
Tego samego dnia w Krakowie zebrał się Naczelny Komitet Narodowy, który od 1914 roku był politycznym zapleczem Legionów i reprezentacją galicyjskich zwolenników rozwiązania austro-polskiego. Wobec powołania władzy zwierzchniej w Królestwie Komitet postanowił się rozwiązać. Jego likwidacja trwała jednak do 1920 roku.
Przed objęciem władzy
Mianowanie otwierało drogę do polskiej władzy, która miała formalnie sprawować najwyższą władzę państwową w Królestwie. Jej granice wyznaczał jednak patent: okupanci zachowali kontrolę nad prawodawstwem, polityką zagraniczną i wojskiem, a Beseler pozostał naczelnym dowódcą Polskiej Siły Zbrojnej. Na Zachodzie, gdzie Francja uznała we wrześniu paryski Komitet Narodowy Polski, regentów uważano za twór okupantów. Uroczyste objęcie urzędu przygotowywał specjalny komitet powołany przez Komisję Przejściową, złożony wyłącznie z Polaków. Wyznaczono je na 27 października: regenci mieli złożyć przysięgę w warszawskiej katedrze i zamieszkać na Zamku Królewskim.