Początek bitwy pod Mahiwą
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Afryka
- Data:
- 16 października 1917
- Autor:
- Natalia
- Bitwa:
- Bitwa pod Mahiwą
Brytyjska oficjalna chronologia wojny notuje pod 16 października 1917 roku początek „akcji pod Nyangao” w Niemieckiej Afryce Wschodniej. Uczestnicy nazywali ją bitwą pod Mahiwą, od miejscowości położonej kilka kilometrów od Nyangao przy drodze z Lindi do Masasi, i liczyli ją od dnia wcześniejszego. Już 15 października brygada nigeryjska, która po dziesięciodniowym marszu przez bezwodne wzgórza doszła do misji Namupa, uderzyła na Mahiwę od północy, a kolumny z Lindi natarły od wschodu na Mtamę. Prawdziwa bitwa rozpętała się jednak 16 października, gdy na pole walki przybył Paul von Lettow-Vorbeck z odwodem. Do wieczora dwa bataliony nigeryjskie były okrążone nad rzeką Mahiwa, a trzeci, który szedł im na pomoc z amunicją i żywnością, został odparty z ciężkimi stratami.
Pierwszy dzień
Rozkaz generała Percivala Bevesa, dowódcy sił z Lindi, był prosty: Nigeryjczycy mieli zająć Mahiwę, gdzie Niemcy trzymali główny skład żywności, i odciąć drogę odwrotu dziewięciu kompaniom generała Kurta Wahlego, które kolumny z Lindi miały wypchnąć spod Mtamy. Kwatera główna zapewniała, że Mahiwa jest słabo broniona. Rano 15 października 1 Batalion Nigeryjski z Kompanią Gambijską i dwoma działami poszedł zamknąć drogę pod Nyangao, a 2 i 4 Batalion z podpułkownikiem Mannem ruszyły na Mahiwę. Od pierwszych chwil napotykały opór, a Beves przez telefon kazał iść naprzód mimo strat. Około jedenastej przednia straż stanęła nad rzeką Mahiwa przed okopanym przeciwnikiem. Wysłana po południu w obejście kompania kapitana Hetleya wpadła na silny oddział niemiecki i wycofała się, tracąc około 40 procent ludzi. Nigeryjczycy okopali się na noc. Nie mieli zapasów, bo kolumna amunicyjna i tabory zostały w misji. 1 Batalion meldował, że pod Nyangao również utknął.
Po drugiej stronie Lettow-Vorbeck szedł od 14 października z pięcioma kompaniami i dwoma działami górskimi przez góry Likangara, z nadzieją na rozstrzygające uderzenie. Na wąskich ścieżkach jego kolumna się rozciągnęła, a działa zostały daleko w tyle. Przed zmrokiem dotarł do kompanii porucznika Methnera, stojącej w odwodzie za lewym skrzydłem Wahlego, i od razu rzucił dwie pierwsze kompanie przeciw obchodzącemu Niemców przeciwnikowi. W zamieszaniu zniknął jego tragarz ze skrzynką z najważniejszymi dokumentami i mapami. Wrócił dopiero po dwóch dniach.
Okrążenie
16 października rano Lettow-Vorbeck obejrzał linię i stwierdził, że przeciwnik okopał się w odległości 60–100 metrów. Porucznik von Ruckteschell poczęstował go kawą, ale trzeba było uważać, bo Nigeryjczycy strzelali celnie. Niemiecki dowódca postanowił w południe uderzyć na swoim lewym, północnym skrzydle i obejść przeciwnika. Tymczasem Niemcy przecięli drogę i linię telefoniczną między okopami Manna a misją i obsadzili karabinami maszynowymi brzeg rzeki, jedyne ujęcie wody. Na rozkaz wydany jeszcze w nocy 1 Batalion wrócił rano spod Nyangao do Namupy i po południu ruszył z misji ku Mahiwie z kolumną zaopatrzenia i amunicji całej brygady.
Kapitan Stretton, prowadzący przednią kompanię, słyszał przed sobą strzały i był pewien, że Niemcy są zajęci walką z Mannem, a on spadnie im na tyły. Przyspieszył, nie meldując o tym dowódcy batalionu, i półtora kilometra przed okopami Manna wpadł w zasadzkę oddziału kapitana Göringa. Według Downesa poległ on i jeden z jego poruczników, a resztki kompanii przebiły się na bagnety. Około 16.00 walka była najcięższa. Połowa Kompanii Gambijskiej osłaniająca działa została rozbita, obsługa jednego działa poległa lub została ranna i działo przepadło. Drugie uratował sierżant Tasker z lewisem. Tragarze, na których spadł grad kul, rzucili się do ucieczki, a jeden z oficerów, idąc drogą z piętnastoma skrzynkami amunicji, trafił prosto w ręce Niemców. Lettow-Vorbeck pisał, że oficer prowadzący kolumnę amunicyjną wziął jego askarysów za swoich i Niemcy zdobyli około 150 tysięcy naboi. Wieczorem 1 Batalion wrócił do misji. Niemcy go nie ścigali.
W tym samym czasie na okrążone bataliony spadł ostrzał. Od 14.30 strzelało dalekonośne działo morskie kal. 105 mm, a od 15.30 nowoczesne działo 70 mm z bliskiego wzgórza. Nigeryjczycy, którzy ani w Kamerunie, ani w Afryce Wschodniej nie byli dotąd pod ciężkim ogniem artylerii, nie mieli schronów, a ich górskie działka nie mogły odpowiedzieć. Odcinek jednej kompanii 4 Batalionu dostał kolejno trzy bezpośrednie trafienia. Downes, który był w tych okopach, wspominał, że drzewa nad okopem jeszcze przez dwa dni ociekały krwią. Kompanię wycofano o sto metrów, a gdy ostrzał nagle ustał i ruszyła niemiecka piechota, Europejczycy pobiegli z karabinami maszynowymi z powrotem do okopów, a za nimi żołnierze, także ranni, którzy mogli jeszcze utrzymać karabin. Szturm o 16.30 załamał się 150 metrów przed okopami. Downes zapamiętał niemieckiego oficera na siwym koniu, który jechał wzdłuż swojej tyraliery i zagrzewał ją do ataku, dopóki nie zniknął pod ogniem.
Najgorszy dzień brygady
Według Downesa 16 października był najczarniejszym dniem brygady nigeryjskiej od jej powstania: 1 i 4 Batalion oraz Kompania Gambijska straciły w ciągu jednego dnia około 300 zabitych i rannych, jedno działo i wiele karabinów maszynowych. Żołnierze, w dużej części Hausa z północnej Nigerii, od 14 października nie dostali jedzenia poza tym, co nieśli przy sobie, a amunicji było coraz mniej. W nocy Niemcy rozpalili niespełna kilometr na południe setki małych ognisk, które wyglądały jak oświetlona ulica. Nigeryjczycy, podejrzewając podstęp, nie strzelali.
Tego dnia kolumny z Lindi zajęły opuszczoną przez Niemców Mtamę i doszły do Nyangao, a jedna z nich ruszyła dalej ku Mahiwie i od razu natknęła się na przeciwnika. Odcięci żołnierze Manna nie słyszeli jednak ich dział i pytali, gdzie się podziały siły Bevesa. Brygada nigeryjska, która zgodnie z planem miała być korkiem w butelce, sama znalazła się w pułapce. Plan van Deventera, który po lipcowych walkach pod Narungombe chciał wreszcie osaczyć Niemców, zaczynał się obracać przeciw jego autorom.