TheGreatWar.pl
← Wszystkie postacie

Niemcy · Państwa centralne

Paul von Lettow-Vorbeck

Dowódca wojsk kolonialnych w Niemieckiej Afryce Wschodniej (1914–1918), generał major

Urodzony:
20 marca 1870, Saarlouis (Niemcy)
Zmarł:
9 marca 1964, Hamburg
Autor:
Natalia
Tagi:
Paul von Lettow-Vorbeck, Niemiecka Afryka Wschodnia, kolonie niemieckie

Paul von Lettow-Vorbeck dowodził niemieckimi wojskami kolonialnymi, Schutztruppe, w Niemieckiej Afryce Wschodniej. Od sierpnia 1914 do listopada 1918 roku, z armią złożoną w większości z afrykańskich askarysów i odciętą od Niemiec brytyjską blokadą, walczył z wielokrotnie liczniejszymi wojskami brytyjskimi, południowoafrykańskimi, indyjskimi, belgijskimi i portugalskimi. Nigdy nie dał się okrążyć ani rozbić, a broń złożył dopiero dwa tygodnie po rozejmie w Compiègne. W Niemczech stał się legendą „niepokonanego w polu” generała. Dziś pamięta się także o ogromnej cenie, jaką za jego kampanię zapłaciła ludność Afryki Wschodniej.

Przed wojną

Urodził się 20 marca 1870 roku w Saarlouis, w Nadrenii, gdzie stacjonował jego ojciec, pruski oficer z pomorskiego rodu szlacheckiego, później generał piechoty. Wychował się w korpusie kadetów w Poczdamie i Lichterfelde, a w 1888 roku trafił do 4 Pułku Piechoty Gwardii. W latach 1900–1901 był adiutantem brygady wysłanej do Chin do tłumienia powstania bokserów.

W latach 1904–1906 służył w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej, najpierw w sztabie generała Lothara von Trothy, potem jako dowódca kompanii. Uczestniczył w wojnie z Herero i Nama, którą historycy uznają dziś za ludobójstwo. Według jego biografów pomagał w planowaniu bitwy nad Waterbergiem, a metod Trothy nigdy później nie potępił. W 1906 roku w walce z oddziałami Nama został ranny w oko, które straciło wzrok. Po powrocie do Niemiec służył w Wielkim Sztabie Generalnym i w sztabie XI Korpusu, a od 1909 roku dowodził batalionem piechoty morskiej w Wilhelmshaven.

W październiku 1913 roku, już jako podpułkownik, został mianowany dowódcą Schutztruppe w Kamerunie, ale zanim objął stanowisko, skierowano go do Afryki Wschodniej. Przypłynął do Dar es Salaam w styczniu 1914 roku. W tej samej podróży poznał duńską pisarkę Karen Blixen, z którą się zaprzyjaźnił. Formalnie dowództwo objął w kwietniu. Do wybuchu wojny zdążył objechać znaczną część kolonii i poznać swoje oddziały: kilkuset Niemców i około 2,5 tysiąca askarysów w 14 kompaniach polowych, wspieranych przez policję.

1914–1915: Tanga i Jasin

Gubernator kolonii Heinrich Schnee chciał, by Afryka Wschodnia pozostała neutralna, i powoływał się na akt berliński z 1885 roku, który przewidywał neutralność dorzecza Konga. Lettow-Vorbeck był innego zdania. Uważał, że zadaniem kolonii jest związanie jak największych sił brytyjskich, by nie mogły walczyć w Europie. Już 15 sierpnia jego oddział zajął przygraniczną Tavetę w Brytyjskiej Afryce Wschodniej, skąd Niemcy mogli zagrażać kolei ugandyjskiej.

Na początku listopada 1914 roku pod Tangą wylądował Indyjski Korpus Ekspedycyjny „B” generała Arthura Aitkena, około 8 tysięcy żołnierzy. Lettow-Vorbeck przerzucił koleją swoje kompanie spod Kilimandżaro nad morze i w bitwie pod Tangą z mniej więcej tysiącem ludzi zmusił Brytyjczyków do odwrotu na statki. Zdobył tyle broni i amunicji, że mógł uzbroić kilka nowych kompanii, a jego pozycja wobec gubernatora wyraźnie się wzmocniła. W styczniu 1915 roku zmusił do kapitulacji brytyjsko-indyjski garnizon Jasinu, ale za cenę tak wielu oficerów i tak dużej ilości amunicji, że uznał, iż na podobne bitwy nie może sobie więcej pozwolić.

Przez następny rok unikał wielkich starć i wysyłał małe oddziały na wypady przeciw kolei z Mombasy do Ugandy. Rozbudowywał też armię, która w szczytowym okresie liczyła według różnych danych 12–15 tysięcy żołnierzy, w ogromnej większości Afrykanów. Wzmocnili ją marynarze z krążownika Königsberg, zniszczonego w lipcu 1915 roku w delcie Rufidżi, a działa okrętu, osadzone na lawetach, służyły odtąd jako ciężka artyleria polowa. Przez blokadę przedarły się tylko dwa statki z zaopatrzeniem: w kwietniu 1915 i w marcu 1916 roku.

1916: Smuts

W lutym 1916 roku dowództwo w Afryce Wschodniej objął południowoafrykański generał Jan Smuts, z siłami, jakich ten teatr wojny jeszcze nie widział. W marcu jego ofensywa kilimandżarska wyparła Niemców z okolic Kilimandżaro, ale nie zdołała ich okrążyć. Lettow-Vorbeck cofał się, przyjmując walkę tylko na dogodnych pozycjach, jak pod Latemą i Kahe, i wymykał się z kolejnych pułapek. W maju zaatakował pod Kondoa Irangi dywizję van Deventera, ale nocne szturmy zostały odparte. W sierpniu Smuts zajął Morogoro przy kolei centralnej, licząc na rozstrzygającą bitwę, a Lettow-Vorbeck uznał czekanie na nią za „szaleństwo” i odszedł przez góry Uluguru na południe. We wrześniu Brytyjczycy zajęli Dar es Salaam i całe wybrzeże, a Belgowie Taborę.

Pod koniec 1916 roku Niemcom została tylko południowa część kolonii. Choroby, zwłaszcza malaria, dziesiątkowały jednak również wojska Smutsa, w których południowoafrykańskich i brytyjskich żołnierzy coraz częściej zastępowały bataliony afrykańskie. W listopadzie 1916 roku Lettow-Vorbeck dostał order Pour le Mérite, a w tym samym roku awansował na pułkownika. Na początku 1917 roku Smuts wyjechał do Londynu, przekonany, że kampania jest w zasadzie zakończona. Lettow-Vorbeck był już wtedy za Rufidżi.

1917: Mahiwa i Rovuma

Następcy Smutsa, generałowie Hoskins i van Deventer, prowadzili wojnę na wyniszczenie. Latem 1917 roku Niemcy odparli natarcie pod Narungombe, a w październiku Lettow-Vorbeck odniósł swoje największe zwycięstwo. W bitwie pod Mahiwą, według własnych obliczeń z około 1500 ludźmi, odparł natarcia kolumn z Lindi i brygady nigeryjskiej. Brytyjczycy stracili około 2700 zabitych i rannych, ale i Niemcy stracili 519 ludzi, około jednej trzeciej walczących, oraz większość amunicji. Pod koniec października, gdy wieść o bitwie dotarła do Berlina, awansowano go na generała majora.

Tego zwycięstwa nie dało się powtórzyć. W drugiej połowie listopada w Newali Lettow-Vorbeck zostawił chorych, rannych i wielu tragarzy, a z najlepszymi oddziałami, około 300 Europejczykami i 1700 askarysami, ruszył na południe. 25 listopada przeszedł w bród Rovumę do portugalskiego Mozambiku i rozbił obóz w Ngomano, zdobywając broń, amunicję i leki. Oddział kapitana Tafla, który nie zdążył do niego dołączyć, skapitulował kilka dni później. W tych samych dniach z Bułgarii wystartował z zaopatrzeniem dla Lettow-Vorbecka sterowiec L 59, ale zawrócił znad Sudanu.

1918: Mozambik i Rodezja

Przez dziesięć miesięcy Lettow-Vorbeck żył w Mozambiku z tego, co zdobył na przeciwniku. Zamiast zawrócić na północ, jak spodziewał się van Deventer, poprowadził kolumnę daleko na południe i na początku lipca 1918 roku rozbił pod Nhamacurrą koło Quelimane portugalsko-brytyjską załogę, zdobywając ogromne zapasy. Potem zawrócił, pod koniec września przeszedł Rovumę z powrotem do Niemieckiej Afryki Wschodniej, ominął brytyjskie kolumny i skręcił na zachód, do Rodezji Północnej. 1 listopada zaatakował placówkę Fife, a 9 listopada jego czołówka zajęła opuszczoną Kasamę.

O rozejmie dowiedział się 13 listopada. Następnego dnia nad rzeką Chambeshi zgodził się przerwać walkę, a 25 listopada w Abercorn złożył broń. Według południowoafrykańskiej relacji oficjalnej jego oddział liczył wtedy 155 Europejczyków i 1168 askarysów, a towarzyszyło mu ponad tysiąc tragarzy. Spierał się z Brytyjczykami, czy rozejm, który mówił o „ewakuacji” wojsk z Afryki Wschodniej, oznacza kapitulację, i z satysfakcją odnotował, że jego żołnierze oddali tylko broń zdobytą na nieprzyjacielu. 2 marca 1919 roku poprowadził weteranów w wytartych mundurach tropikalnych przez Bramę Brandenburską w Berlinie.

Po wojnie

W lipcu 1919 roku jego oddziały weszły do Hamburga, by stłumić zamieszki głodowe, a w marcu 1920 roku, jako dowódca wojsk w Meklemburgii, poparł pucz Kappa i aresztował członków tamtejszego rządu. Po upadku puczu musiał odejść z wojska. Pracował w handlu w Bremie, wygłaszał odczyty o kampanii afrykańskiej i domagał się zwrotu Niemcom kolonii. W latach 1928–1930 był posłem do Reichstagu z ramienia konserwatywnej DNVP, a potem rozłamowej Konserwatywnej Partii Ludowej. Nazistom był przydatny jako symbol, ale według biografów odmówił wstąpienia do NSDAP, a Joseph Goebbels nazywał go w dzienniku reakcjonistą. Mimo to nie odciął się od nowego reżimu, a w 1939 roku otrzymał tytularny stopień generała piechoty. W drugiej wojnie światowej zginęło dwóch jego synów.

Po wojnie żył w trudnych warunkach. Według relacji pomagał mu finansowo jego dawny przeciwnik Smuts. W 1953 roku odwiedził Afrykę Wschodnią, gdzie witali go dawni askarysi. Zmarł 9 marca 1964 roku w Hamburgu. Na pogrzeb rząd RFN sprowadził dwóch byłych askarysów, a minister obrony nazwał go w mowie pogrzebowej „naprawdę niepokonanym w polu”.

Ocena

Jako dowódca Lettow-Vorbeck budzi podziw nawet u krytyków. Z niewielką armią, bez dostaw z kraju, przez ponad cztery lata wiązał w Afryce wojska, które w sumie wielokrotnie przewyższały jego własne. Jego żołnierze, Niemcy i askarysi, byli mu wierni, a przeciwnicy, ze Smutsem na czele, odnosili się do niego z szacunkiem. W Niemczech nazywano go „Lwem Afryki”.

Część historyków, m.in. Hew Strachan, zwraca jednak uwagę, że sens strategiczny tej kampanii był ograniczony. Większość sił alianckich w Afryce Wschodniej stanowili żołnierze afrykańscy i indyjscy, których i tak nie wysłano by na front zachodni, a sama kolonia została stracona. Coraz więcej uwagi poświęca się też ofiarom wojny. Obie strony rekwirowały żywność, paliły wsie i werbowały tragarzy, a niemiecka kolumna w Mozambiku dosłownie żyła z grabieży. Lekarz Ludwig Deppe, który szedł z wojskiem, pisał, że zostawiają za sobą zniszczone pola, ograbione magazyny i głód, jak armie wojny trzydziestoletniej. Z głodu i chorób zmarły dziesiątki tysięcy tragarzy, według części szacunków ponad sto tysięcy po samej stronie brytyjskiej, i nieznana liczba cywilów.

Niemieccy biografowie, Uwe Schulte-Varendorff i Eckard Michels, rozprawili się też z mitem „wiernych askarysów”, który Lettow-Vorbeck pielęgnował po wojnie dla poparcia żądań zwrotu kolonii. Wskazują na jego udział w wojnie w Afryce Południowo-Zachodniej i na pucz Kappa. Jego poglądy oceniają różnie: Schulte-Varendorff znacznie surowiej, zarzucając mu rasizm i antysemityzm, Michels ostrożniej, choć i on opisuje jego postawę po wojnie jako konserwatywną, miejscami skrajnie prawicową. Od początku XXI wieku w kilku niemieckich miastach zmieniono nazwy ulic jego imienia. Dla jednych pozostaje genialnym taktykiem wojny partyzanckiej, dla innych symbolem kolonialnej wojny, w której Afrykanie płacili za cudze cele.

Dowodził w bitwach

(05)

Na osi czasu

(56)

1914

sierpień

wrzesień

październik

listopad

grudzień

1915

1916

luty

marzec

kwiecień

maj

czerwiec

lipiec

sierpień

wrzesień

1917

styczeń

maj

październik

listopad

grudzień

1918