TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Rajd niemieckich niszczycieli w Cieśninie Kaletańskiej

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Wojna na morzu
Data:
15 lutego 1918
Autor:
Natalia
Tagi:
Royal Navy, Kaiserliche Marine, Wielka Brytania, Morze Północne

W pierwszych godzinach 15 lutego 1918 roku niemieckie niszczyciele, w niemieckiej nomenklaturze duże torpedowce, wpłynęły do Cieśniny Kaletańskiej i przez około godzinę ostrzeliwały kutry pilnujące brytyjskiego pola minowego między Folkestone a przylądkiem Gris-Nez. Zatopiły siedem dryfterów i jeden trawler, uszkodziły kolejne jednostki i wróciły bez walki z brytyjskimi niszczycielami. Brytyjska chronologia wojny umieszcza rajd w nocy z 15 na 16 lutego i nazywa go trzecim niemieckim rajdem w cieśninie. Brytyjska historia oficjalna wojny na morzu Henry’ego Newbolta i wspomnienia admirała Reinharda Scheera pokazują jednak, że do ataku doszło w nocy z 14 na 15 lutego, po północy. Newbolt liczy też, że był to już siódmy niemiecki wypad niszczycieli do cieśniny.

Zapora, która zaczęła działać

Od 1 stycznia dowództwo w Dover sprawował wiceadmirał Roger Keyes, który zastąpił odwołanego Reginalda Bacona. Skupił on nocne patrole nad nowym, głębokim polem minowym przecinającym cieśninę. Co noc pilnowało go około sześćdziesięciu dryfterów, czyli kutrów rybackich wcielonych do marynarki, a trawlery oświetlały morze racami, wspomagane reflektorem z brzegu pod Folkestone. Niemieckie okręty podwodne, które dotąd przechodziły tędy nocą na powierzchni, musiały się zanurzać i trafiały na miny. Według Newbolta między 19 grudnia 1917 a 8 lutego 1918 roku zginęło w cieśninie pięć niemieckich okrętów podwodnych, podczas gdy przez poprzednie dwa lata tylko dwa. Dowódcy okrętów podwodnych meldowali, że przejście staje się prawie niemożliwe.

Dowódca niemieckiego Korpusu Marynarki we Flandrii, admirał Ludwig von Schröder, nie miał dość okrętów, by rozbić tę zaporę, i poprosił o pomoc dowództwo floty. Scheer wysłał II Flotyllę torpedowców komandora Oskara Heineckego, złożoną z dużych, nowoczesnych okrętów. Miała przypłynąć prosto z Zatoki Helgolandzkiej, bez zawijania do portów Flandrii, by Brytyjczycy niczego się nie domyślili. Wyprawę, planowaną na 7 lutego, kilka razy odkładano z powodu pogody i mgły. 14 lutego flotylla wyszła spod Den Helder i po zmroku popłynęła wzdłuż wybrzeża Holandii. Pod Hoek van Holland jeden okręt musiał zawrócić z powodu awarii.

Noc na polu minowym

Noc była bardzo ciemna i mglista. Na północny wschód od mielizny Sandettie torpedowce podzieliły się na dwie półflotylle. Jedna, prowadzona przez Heineckego, uderzyła na północno-zachodni kraniec zapory, od strony Folkestone, druga, kapitanlejtnanta Hansa Kolbego, na jej kraniec przy wybrzeżu Francji. Około 0.30 czasu brytyjskiego dwa niemieckie okręty wyłoniły się z mroku obok kołowego trałowca Newbury i w kilka chwil zamieniły go w płonący wrak. Potem przyszła kolej na kolejne dywizjony dryfterów. Trawler James Pond zapłonął od własnych rac, kutry Clover Bank, Cosmos i Silver Queen zatonęły w ciągu kilku minut, a Jeannie Murray poszedł na dno z całą załogą. Na dryfterze Violet May z całej załogi zostało przy życiu czterech ludzi. Dwóch ciężko rannych przeniesiono do łodzi, ale potem wrócili na pokład, ugasili pożar i doczekali pomocy, która nadeszła po prawie sześciu godzinach.

Strzały słyszano w całej cieśninie, ale prawie nikt nie zrozumiał, co się dzieje. Wcześniej jeden z dryfterów zameldował okręt podwodny, więc w Dover uznano, że kutry walczą właśnie z nim. Dowódca kutra motorowego ostrzelanego przez Niemców był przekonany, że strzelali do niego brytyjscy marynarze, którzy wzięli go za okręt podwodny. Zielonych rakiet z pistoletów sygnałowych, które miały ostrzegać przed okrętami nawodnymi, w Dover nie widziano, a ci, którzy je zobaczyli, nie przekazali meldunku. Dowódca monitora M 26 ruszył sprawdzić, co się dzieje, ale nie zawiadomił admirała. Keyes, coraz bardziej zaniepokojony ciągłą kanonadą, o 1.38 kazał wyjść w morze niszczycielom z kotwicowiska Downs, ale gdy strzały ucichły, odwołał rozkaz. Około 2.25 wracające niemieckie okręty minęły w ciemności brytyjskie niszczyciele patrolujące wschodnią część zapory. Amazon wywołał je sygnałem rozpoznawczym, nie dostał odpowiedzi, a jego dowódca uznał je za brytyjskie. Dopiero około trzeciej Keyes upewnił się, że cieśninę najechały niemieckie niszczyciele.

Straty i skutki

Według Newbolta Niemcy zatopili siedem dryfterów i trawler, ciężko uszkodzili pięć innych dryfterów, trawler i trałowiec, a zabitych i zaginionych było 89. Brytyjska historia oficjalna marynarki handlowej podaje 22 zabitych, 54 utopionych i 13 rannych. Scheer pisał, że jego okręty zatopiły 25 jednostek strażniczych i cztery kutry motorowe, ale to wyraźna przesada. Niemcy stracili trzech ludzi, gdy w drodze do Zeebrugge, gdzie flotylla brała paliwo przed powrotem do Niemiec, torpedowiec G 102 wszedł na minę. Następnej nocy, z 15 na 16 lutego, do cieśniny weszły torpedowce z Flandrii. Nie natrafiły na żadne patrole, co Scheer uznał za dowód, że Brytyjczycy wycofali straże, choć strona brytyjska twierdziła, że patrole działały jak zwykle.

Keyes zwołał komisję śledczą, która wytknęła dowódcom w cieśninie, że nie wykryli ataku i o nim nie zameldowali. Według części opracowań admirał zdjął potem z dowództwa oficerów monitora M 26 i niszczyciela Termagant, a dowódca Amazona stanął przed sądem wojennym i dostał surową naganę. Newbolt przyznaje jednak, że gdy Niemcom udało się niezauważenie minąć brytyjskie niszczyciele, strat wśród kutrów oświetlających pole minowe nie dało się uniknąć. 20 lutego w Izbie Gmin rząd przyznał, że Niemcy odnieśli sukces, ale odmówił szczegółów, tłumacząc, że w czarną noc nie da się zapobiec takim atakom. Był to najbardziej udany z niemieckich wypadów do cieśniny od pierwszego rajdu z października 1916 roku, a przy tym ostatni w tej wojnie. Niemcy nie poszli za ciosem, a Brytyjczycy szybko przywrócili nocne patrole i oświetlenie pola minowego.