1916: Front włoski
Ósma bitwa nad Isonzo
- Daty:
- 9–12 października 1916
- Front:
- Front włoski
- Miejsce:
- Płaskowyż Kras od północnego skraju nad doliną Wipawy przez Lokvicę, Oppacchiasellę, Nova Vas i wzgórze 208 po wzgórze 144 i Jamiano nad jeziorem Doberdò; wzgórza na wschód od Gorycji między San Marco a Bilje (Sober, dolny bieg Vertojbicy), Austro-Węgry (dziś Słowenia i Włochy)
- Strony:
- Austro-WęgrySvetozar Boroević, arcyksiążę Józef August, Alfred von Schenk
- Wynik:
- Nierozstrzygnięta, w praktyce obronne zwycięstwo Austro-Węgier. Włosi zdobyli Nova Vas, pozycje pod Sober i pas ziemi na wschód od doliny Vallone, ale najgłębiej posunęli się o około półtora kilometra.
- Autor:
- Natalia
- Tagi:
- Włochy, Austro-Węgry, Luigi Cadorna, wojna pozycyjna
Ósma bitwa nad Isonzo była drugim z trzech krótkich jesiennych natarć, którymi generał Luigi Cadorna próbował w 1916 roku wyrwać Austriakom płaskowyż Kras i otworzyć sobie drogę do Triestu. Trzy tygodnie po siódmej bitwie włoska 3 Armia księcia Aosty, wsparta przez południowe skrzydło 2 Armii pod Gorycją, uderzyła ponownie na ten sam odcinek frontu, tym razem po długim, wielodniowym ostrzale. Po południu 10 października włoska piechota wdarła się w zrujnowane pozycje austro-węgierskie pod Lokvicą, zdobyła ruiny wsi Nova Vas i na chwilę podeszła pod Jamiano. 11 października, w jednym z najcięższych dni walk nad Soczą, obrońcy cofnęli się na linię Lokvica–Hudi Log–Lukatić, a 12 października obie strony były już wyczerpane. Włosi znowu zdobyli tylko skrawek ziemi, ale austro-węgierska 5 Armia straciła w trzy dni ponad 20 tysięcy ludzi i pozycje, których nie miała czym zastąpić.
Nazwa i daty
Po włosku bitwa nosi nazwę ottava battaglia dell’Isonzo, a Cadorna w swoich wspomnieniach nazywał ją „drugą ofensywą na Krasie”. Po niemiecku to achte Isonzoschlacht. Włoskie i anglojęzyczne opracowania datują ją zwykle na 10–12 października, bo 10 października po południu ruszyło główne natarcie włoskiej piechoty. Austro-węgierska historia oficjalna (Österreich-Ungarns letzter Krieg) przyjmuje jednak daty 9–12 października: 9 października od 6.30 rano cały front na Krasie znalazł się pod huraganowym ogniem, a po południu silne oddziały włoskie w wielu miejscach próbowały podejść pod okopy. Austriackie dowództwo armii w Postojnej (Adelsberg) uznało wtedy, że ósma bitwa się zaczęła. Tak samo bitwę datuje brytyjska chronologia wojny, na której opiera się nasza oś czasu, i tych dat, 9–12 października, się trzymamy.
Tło
17 września, przerywając siódmą bitwę, Cadorna kazał umocnić zdobyte pozycje i przygotować wszystko do jak najszybszego wznowienia walki. Cele się nie zmieniły. Główne uderzenie miał znów wykonać XI Korpus wzdłuż grzbietu na północnym skraju płaskowyżu, w kierunku wzgórz Veliki Hribach, Fajti hrib i Trstelj, a XIII Korpus między drogą z Oppacchiaselli do Kostanjevicy a jeziorem pod Jamiano. Tym razem do natarcia dołączył też VIII Korpus 2 Armii, który miał przejść przez dolną Vertojbicę na wschód od Gorycji i uderzyć na wzgórza pod San Marco. Żeby zmylić Austriaków, Cadorna rozpuszczał pogłoski o natarciu pod Gorycją, a w Tyrolu atakował na Pasubio, by związać tamtejsze odwody. Na wąskim, czterokilometrowym odcinku XI Korpusu stłoczono 66 batalionów, średnio sześciu żołnierzy na metr frontu. Włoscy krytycy porównywali później tę masę wojska z kolumną szturmową Napoleona pod Wagram.
Austro-węgierska 5 Armia generała Svetozara Boroevicia czekała na ten cios z niepokojem. Jej pozycje na Krasie, między Nova Vas a Wipawą, zostały we wrześniu zupełnie zrównane z ziemią. Żołnierze leżeli za workami z piaskiem i murkami z kamieni, bez schronów, ciągłych zasieków i osłoniętych dróg dojścia. Pułkownik sztabu inżynieryjnego Brosch, wysłany przez naczelne dowództwo na front, pisał 7 października, że obrońcy „osłaniają linie naprawdę tylko własnymi ciałami”, bo w twardej skale pod ciągłym ostrzałem nie da się kopać, a odłamki skał mnożą straty. Austriacy zaczęli budować drugą linię obrony dalej na wschód, od Fajti hrib przez Kostanjevicę po Hermadę, ale nie chcieli oddać bez walki ani kawałka ziemi na drodze do Triestu. Zarazem musieli oddawać wojska na inne fronty. Niemieckie naczelne dowództwo naciskało na przysłanie posiłków przeciw Rumunii i między 27 września a 5 października znad Soczy odeszły do Siedmiogrodu trzy brygady górskie. W zamian z Tyrolu miała przyjść 10 Dywizja Piechoty, opóźniona przez złą pogodę.
Siły
Według austriackiej historii oficjalnej Włosi przygotowali do natarcia 221 batalionów i 24 szwadrony spieszonej kawalerii, z których w bitwie użyli 166 batalionów. Na wschód od Gorycji nacierał VIII Korpus 2 Armii z sześcioma brygadami (37 batalionów). Na Krasie XI Korpus miał cztery dywizje w linii (49, 45, 21 i 22) i dwie w odwodzie, XIII Korpus (47, 34 i 33 Dywizja) atakował 41 batalionami na odcinku od Oppacchiaselli po jezioro Doberdò, a VII Korpus nad morzem 23 batalionami i 24 szwadronami. W odwodzie stał XIV Korpus i jeszcze dwie dywizje. Liczba włoskich dział i moździerzy okopowych znów wzrosła, choć nie wiadomo dokładnie o ile.
Boroević miał na zagrożonym odcinku 101 batalionów. Między San Marco a Wipawą broniła się 43 Dywizja Strzelców z galicyjskimi pułkami. Na północnej części Krasu VII Korpus arcyksięcia Józefa Augusta ustawił w linii trzy wyczerpane dywizje: 17 i 28 Dywizję Piechoty oraz węgierską 20 Dywizję Honwedu, uzupełnione batalionami 44 Dywizji Strzelców. Od Nova Vas po morze stała grupa generała Alfreda von Schenka z 9 i 16 Dywizją oraz brygadą górską Landsturmu, razem 30 batalionów i 155 dział. Odwód armii liczył tylko dziewięć batalionów. Włosi mieli więc znowu mniej więcej podwójną przewagę w piechocie i przytłaczającą w artylerii.
Przebieg
Ostrzał (30 września – 9 października)
Już 30 września włoska artyleria zaczęła się wstrzeliwać między Wipawą a morzem, a od 3 października ogień przybrał na sile. 5 października bitwa artyleryjska trwała już w pełni. Ciężkie pociski i miny z moździerzy okopowych rozbijały świeżo naprawione okopy, drogi dojścia, punkty obserwacyjne i wsie daleko za frontem. Według austriackiej historii oficjalnej w pierwszych pięciu dniach października obrońcy Krasu stracili 700 zabitych i 3 tysiące rannych, choć włoska piechota jeszcze nie ruszyła. 6 października przyszły deszcz i mgła, więc Włosi odłożyli szturm, ale 7 października, gdy się przejaśniło, ogień wrócił z nową siłą. Tym razem Włosi zupełnie zrezygnowali z zaskoczenia: dniem i nocą ostrzeliwali pozycje austriackie, chcąc je całkiem zniszczyć, a obrońców zmęczyć. Próbne ataki na wzgórze 208 (7 października) i na Nova Vas (8 października) pokazały im, że to się jeszcze nie udało.
9 października od 6.30 rano cały front na Krasie znalazł się pod huraganowym ogniem. Po południu w wielu miejscach ruszyły do przodu silne oddziały włoskiej piechoty, ale przerzedzone załogi okopów wszędzie je odparły. Wielki szturm jeszcze nie nastąpił, ale austriackie dowództwo armii nie miało już wątpliwości, że bitwa się zaczęła. Cadorna pisał, że ostrzał na Krasie trwał całe popołudnie 9 października i ranek 10 października.
10 października
O świcie 10 października włoski ogień od wzgórz na wschód od Gorycji po morze zamienił się w nawałę, najsilniejszą między Wipawą a wybrzeżem pod Monfalcone. Nad polem bitwy zawisła chmura dymu i pyłu gęsta jak mgła. Po południu ruszyła włoska piechota. Pod Gorycją trzy brygady VIII Korpusu uderzyły na kompletnie rozbite pozycje 43 Dywizji Strzelców między węzłem kolejowym w San Pietro (dziś Šempeter pri Gorici) a wzgórzem Sober. W walkach, które trwały tu do 12 października, Włosi zdobyli wzgórze 95 i pozycje pod Sober na szerokości około półtora kilometra, ale dalej nie doszli, a wszystkie ich ataki przez dolną Vertojbicę się załamały.
Na Krasie włoska 45 Dywizja wgniotła front między grzbietem na północnym skraju płaskowyżu a Lokvicą. Obrońcy, którzy już podczas ostrzału stracili nawet połowę ludzi, zatrzymali ją z pomocą najbliższych odwodów wzdłuż polnej drogi biegnącej z Lokvicy na północ. Dalej na południe włoska 21 i 22 Dywizja nie zdołały przełamać obrony. Krytycznie zrobiło się natomiast między Oppacchiasellą (Opatje selo) a ruinami Nova Vas. Resztki węgierskiej 20 Dywizji Honwedu uległy tu natarciu włoskiej 47 i 34 Dywizji, które zajęły całą pozycję, choć potem tylko ostrożnie posuwały się dalej. Cadorna pisał, że jego piechota zdobyła całą linię od Wipawy po wzgórze 208, a Nova Vas, zamienione przez Austriaków w twierdzę najeżoną karabinami maszynowymi, i wzgórza wokół wzgórza 208 padły po szczególnie zaciekłej walce. Według austriackiej historii oficjalnej obrońcy z najwyższym trudem utrzymali jednak sam szczyt trygonometryczny 208 i odcinki okopów przylegające do wyłomu.
Jeszcze groźniej było dalej na południe. Wzdłuż drogi na wschód od jeziora Doberdò włoska 33 i 16 Dywizja rozbiły dwa bataliony austriackiej 16 Dywizji, a potem opanowały zrujnowane okopy na obu stokach wzgórza 144 i z dwóch stron podeszły pod Jamiano. Gdyby poszły dalej doliną w stronę Brestovicy, cały prawy skraj frontu Boroevicia znalazłby się w niebezpieczeństwie. Uratowały go resztki 102 pułku piechoty, które utrzymały się na górnej części wschodnich stoków wzgórza 144 i strzelały Włochom w plecy, oraz natychmiastowy kontratak odwodów. Włosi musieli wrócić na pozycje wyjściowe, zostawiając wielu jeńców. Porucznik Theodor Wanke z 102 pułku dostał za ten czyn Krzyż Rycerski Orderu Marii Teresy, najwyższego austriackiego odznaczenia wojennego. Wieczorem arcyksiążę Józef August oddał dywizjom wszystkie odwody i kazał im odbić dawne pozycje. Boroević nie miał już czym go wesprzeć: pierwszy pułk nadjeżdżającej z Tyrolu 10 Dywizji mógł dotrzeć w pobliże pola bitwy dopiero następnego dnia.
11 października
Ranek 11 października przyniósł gęstą mgłę i względny spokój. Austriackie kontrataki zrazu się udawały: na północ od Lokvicy pułk 87 odzyskał utracone okopy, a 20 Dywizja Honwedu z pomocą 21 pułku strzelców doszła prawie do dawnej linii. Przed 11.00 uderzyła jednak nowa fala włoskiej piechoty. Zatrzymano ją dopiero na linii Hudi Log–Lukatić, na tak zwanej pozycji tylnej. Stara linia pod Nova Vas przepadła na dobre. Wzgórze 208 utrzymały w tym czasie oddziały 11 pułku Landsturmu i 1 pułku strzelców górskich; za jego obronę Krzyż Rycerski Orderu Marii Teresy otrzymał porucznik Landsturmu Friedrich Tischer. Po południu Włosi atakowali na północ od drogi do Kostanjevicy, w niektórych miejscach nawet dziewięć razy. Na zachód od Lokvicy alpejskie bataliony mimo ogromnych strat utrzymały pozycje, ale nieco dalej na północ pułk 87 znów musiał oddać okopy odbite rano. Ponowne natarcie włoskiej 16 Dywizji na wzgórze 144 się nie powiodło.
Anton Pitreich, szef wydziału operacyjnego w dowództwie armii Boroevicia, wspominał, że było to „straszliwe zmaganie” i że 11 października był jednym z najbardziej pamiętnych dni wielkich walk nad Soczą. Straty obrońców oceniano już na około 24 tysiące ludzi, a 41 dział wypadło z walki. Boroević musiał zdecydować, czy zgodnie z zasadą, by nie oddawać ani piędzi ziemi na drodze do Triestu, próbować odbić dawną linię. Odwody były prawie zużyte, a z 10 Dywizji przyszedł dopiero jeden pułk, który trzeba było posłać na zmianę zupełnie wykrwawionej 20 Dywizji Honwedu. Boroević zrezygnował więc z kontrataku. W nocy oddziały 28 Dywizji, które wciąż trzymały się na zachód od Lokvicy, wycofano na zachodni skraj wsi. Nowa, ciągła linia obrony biegła teraz od skraju płaskowyżu przez Lokvicę, Hudi Log i Lukatić.
12 października
12 października okazało się, że siła natarcia Włochów też się wyczerpuje. Walki wyraźnie osłabły. Włosi zajęli opuszczone przez Austriaków okopy i według Cadorny doszli do drugiej linii obrony na wschód od doliny Vallone, pod zachodnie stoki wzgórza Pečinka i pierwsze domy Lokvicy i Hudi Logu. Późnym popołudniem włoska 45 Dywizja jeszcze raz uderzyła głęboko urzutowanymi falami na grzbiet na północnym skraju płaskowyżu, ale celny ogień austriackiej artylerii i strzelców górskich zmusił ją do odwrotu. Dywizja ta straciła w trzech dniach 156 oficerów i ponad 4 tysiące żołnierzy. Ataki spod Oppacchiaselli i Nova Vas oraz na wzgórze 144 załamały się już w ogniu artylerii. Wieczorem było jeszcze kilka lokalnych starć pod Bilje w dolinie Wipawy, przy wzgórzu 208 i na wzgórzach na wschód od Monfalcone, a potem obie strony z wyczerpania opuściły broń.
Straty
Według włoskich danych urzędowych, które przytacza austriacka historia oficjalna, armia włoska straciła 657 oficerów i 19 488 żołnierzy, ale autorzy tej historii uważali te liczby za zaniżone. Zestawienie strat włoskiej piechoty z innych włoskich źródeł urzędowych daje 783 oficerów i 24 404 żołnierzy, czyli około 25 tysięcy zabitych, rannych i zaginionych. Armia Boroevicia straciła na tym odcinku w ciągu całego października 32 tysiące ludzi, w samej bitwie zapewne ponad 20 tysięcy. Cadorna pisał, że Włosi wzięli 8219 jeńców, w tym 254 oficerów, oraz 46 karabinów maszynowych i 31 moździerzy okopowych. Najwięcej, ponad 3500 jeńców, zebrali pod Nova Vas. Kilka tysięcy Włochów trafiło też do niewoli austriackiej podczas kontrataków. Niektóre opracowania, w tym włoskie i anglojęzyczne, podają wyższe straty austro-węgierskie, około 38–40 tysięcy ludzi, ale austriacka historia oficjalna takich liczb nie potwierdza.
Znaczenie
Austriacy znów zatrzymali włoskie natarcie. W miejscu najgłębszego wyłomu, pod Nova Vas, Włosi posunęli się o niespełna półtora kilometra. Ich największą zdobyczą było zepchnięcie obrońców ze wschodniego skraju doliny Vallone między Nova Vas a wzgórzem 208, ale grupa Schenka wciąż trzymała Jamiano i blokowała wylot tej doliny. Zdobycze pod Sober austriacka historia oficjalna uznała za nieistotne. Cadorna ogłosił sukces i chwalił się liczbą jeńców, ale Triest pozostawał równie daleko jak przed bitwą.
Dla Austro-Węgier bitwa była ostrzeżeniem. Utrata kawałka umocnionej linii między Nova Vas a wzgórzem 208 jeszcze bardziej osłabiła obronę na północnej części Krasu, gdzie VII Korpus stał teraz na nieumocnionej linii, w dodatku na stokach odsłoniętych przed włoskimi obserwatorami. 16 października Boroević napisał do naczelnego dowództwa, że jego armia jest w kryzysie: od połowy sierpnia straciła w bitwach około 100 tysięcy ludzi, a do obrony odcinka, który w sierpniu trzymało cztery i pół dywizji, potrzebowała już ośmiu. Żądał posiłków, artylerii, amunicji, moździerzy okopowych i stalowych hełmów, które miały chronić przed odłamkami skał. Tego samego dnia Cadorna kazał 2 i 3 Armii być od 24 października gotowymi do wznowienia natarcia. Deszcz i mgła opóźniły je o tydzień: dziewiąta bitwa nad Isonzo zaczęła się 31 października.