TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Brytyjskie łodzie na jeziorze Tanganika

Kategoria:
Wojsko
Front:
Afryka
Data:
23 grudnia 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Tagi:
Royal Navy, Kongo Belgijskie, Niemiecka Afryka Wschodnia, Kaiserliche Marine

23 grudnia 1915 roku w małym porcie Kalemie, zbudowanym przez Brytyjczyków przy belgijskiej placówce Lukuga na zachodnim brzegu jeziora Tanganika, spuszczono na wodę dwie motorówki Royal Navy, Mimi i Toutou. Tak według brytyjskich historii oficjalnych i raportu wysokiego komisarza dla Afryki Południowej zakończyła się podróż, która trwała pół roku i prowadziła przez większą część kontynentu. Według relacji opisanej przez Gilesa Fodena Toutou zwodowano dzień wcześniej, 22 grudnia, a Mimi 23 grudnia. Następnego dnia łodzie przeszły próby i osiągnęły ponad 13 węzłów.

Pomysł

Od pierwszych tygodni wojny jezioro, długie na ponad 600 km i oddzielające Niemiecką Afrykę Wschodnią od Konga Belgijskiego, należało do Niemców. Ich uzbrojony parowiec Hedwig von Wissmann już w sierpniu 1914 roku zaatakował belgijskie posterunki, a w 1915 roku w porcie Kigoma wszedł do służby znacznie większy Graf von Götzen. Alianci nie mieli na jeziorze żadnego okrętu. W kwietniu 1915 roku myśliwy John R. Lee, który znał te strony, podsunął Admiralicji pomysł, by sprowadzić tam lekkie, szybkie łodzie motorowe. Admiralicja go przyjęła, a dowództwo wyprawy powierzyła komandorowi podporucznikowi Geoffreyowi Spicer-Simsonowi.

Wybrano dwie motorówki zbudowane przez firmę Thornycroft, długie na około 12 metrów i szerokie na 2,5 metra, rozwijające według brytyjskiej historii oficjalnej do 15 węzłów. Każda dostała trzyfuntowe działko Hotchkiss (47 mm) i karabin maszynowy Maxim. Spicer-Simson podobno chciał je nazwać Cat i Dog, a gdy Admiralicja się nie zgodziła, wybrał francuskie odpowiedniki: Mimi i Toutou. Wyprawa liczyła 28 oficerów i marynarzy, którzy zobowiązali się nikomu nie zdradzać jej celu.

Podróż

Łodzie wypłynęły z Anglii w połowie czerwca i na początku lipca dotarły do Kapsztadu. Stamtąd jechały koleją przez Bulawayo i Rodezję do Elisabethville w belgijskiej Katandze, a dalej do stacji końcowej Fungurume, gdzie wyładowano je 4 i 5 sierpnia. Najtrudniejszy odcinek zaczął się 18 sierpnia. Przez około 230 km buszu i gór, na wysokości dochodzącej do 1800 metrów, łodzie na przyczepach ciągnęły dwa traktory parowe i zaprzęgi wołów. Drogę trzeba było miejscami wyrąbywać i wysadzać drzewa, a według Newbolta zbudowano po drodze blisko 200 mostów. Wodę pitną oddawano do kotłów traktorów. Raport ogłoszony później w „London Gazette” przytaczał słowa Spicer-Simsona, że wszyscy znawcy tej drogi uważali przeprawę traktorami za „czyste szaleństwo”.

28 września wyprawa dotarła do stacji Sankisia, a stamtąd koleją do Bukamy nad Lualabą, górnym biegiem Konga. 1 października łodzie spuszczono na rzekę. Woda była tak niska, że pod łodziami trzeba było podwiązać beczki, a napęd zapewniali wioślarze, po osiemnastu na każdej. Dalej łodzie płynęły na barce holowanej przez belgijski parowiec. 21 października, po wielu wejściach na mielizny, wyprawa stanęła w Kabalo, skąd kolej zawiozła ją nad jezioro. Do 28 października wszyscy byli w Lukudze.

Port Kalemie

Za zgodą belgijskiego komendanta Brytyjczycy zbudowali pod osłoną dział belgijskiego fortu mały port, osłonięty falochronem z wysadzanych w okolicy skał. Prace trwały około sześciu tygodni i przerywały je gwałtowne burze. Port nazwano Kalemie, tak jak dziś nazywa się miasto, które wyrosło z placówki Lukuga, w miejscu wypływu z jeziora rzeki Lukugi.

Niemcy w porę nie rozpoznali zagrożenia. Na początku grudnia dowódca kanonierki Kingani, Job Rosenthal, wylądował nocą pod Lukugą na zwiad i dostał się do niewoli. Według relacji uczestników wyprawy zdążył zobaczyć brytyjskie łodzie, ale jego ostrzeżenie dotarło do Kigomy dopiero po kilku miesiącach. Gdy 23 grudnia Mimi i Toutou znalazły się na wodzie, Spicer-Simson miał więc po swojej stronie zaskoczenie. Trzy dni później Kingani znów pojawiła się w pobliżu Kalemie.