TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Wigilijny szturm na Al-Kut

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Bliski Wschód
Data:
25 grudnia 1915
Autor:
Natalia
Bitwa:
Oblężenie Al-Kutu
Tagi:
Indie Brytyjskie, Imperium Osmańskie, Wielka Brytania

W Wigilię 1915 roku wojska osmańskie przypuściły największy szturm na oblężony Al-Kut. Uderzyły na fort w północnym rogu brytyjskiej obrony, nad zakolem Tygrysu. Walka trwała z przerwami od rana 24 grudnia do wczesnych godzin 25 grudnia. Ostatni atak Turcy przypuścili około 2.30 w nocy. Boże Narodzenie zastało obrońców w ruinach fortu, wśród stosów tureckich zabitych. Brytyjska chronologia wojny umieszcza to wydarzenie pod 25 grudnia. Był to ostatni turecki szturm na Al-Kut. Od tej pory Turcy stawiali już tylko na głód.

Wbrew rozkazom Goltza

Po nieudanych atakach z pierwszych dni oblężenia niemiecki feldmarszałek Colmar von der Goltz, dowódca osmańskiej 6 Armii, zakazał 12 grudnia dalszych szturmów i kazał wziąć miasto głodem. Przez kolejne dziesięć dni panował względny spokój. Turcy kopali sapy coraz bliżej fortu, a garnizon umacniał obronę. Według podpułkownika Hansa von Kieslinga z niemieckiego sztabu Goltza pułkownik Nureddin Bej zaatakował pod nieobecność feldmarszałka, który wyjechał w stronę Kermanszahu w Persji, i wbrew jego wyraźnym rozkazom. Brytyjska historia oficjalna (Moberly) przytacza tę wersję. Do szturmu Nureddin rzucił świeżą 52 Dywizję, która właśnie przybyła spod Kaukazu.

Brytyjczycy spodziewali się ataku. Fort był najsłabszym punktem obrony. Wysunięty daleko na północ, miał gliniane mury, które nie wytrzymywały ostrzału. Turecka piechota podeszła rowami nawadniającymi na kilkaset metrów od murów, a potem sapami jeszcze bliżej. W nocy z 17 na 18 grudnia obrońcy przeprowadzili udany wypad: zabili 40 Turków, wzięli 11 jeńców i ustalili, że nieprzyjaciel nie kopie pod fortem min. Wewnątrz zbudowano okopy, strzelnice i palisadę z belami paszy w poprzek szyi zagrożonego bastionu północno-wschodniego.

Szturm

Przed świtem 24 grudnia Turcy otworzyli silny ogień na wioskę Woolpress na drugim brzegu, ale tam nie zaatakowali. Około siódmej rano artyleria zaczęła bić w miasto, pierwszą linię i przede wszystkim w fort. Obrońcy naliczyli 22 działa skierowane na fort. Ogień szybko zniszczył dwa działa baterii ochotniczej i przerwał łączność z artylerią. Pociski kruszyły mury. Do jedenastej z muru i bastionu północno-wschodniego zostało niewiele, a załogę bastionu trzeba było wycofać za palisadę.

Między jedenastą a południem ostrzał ucichł i piechota osmańska ruszyła do szturmu, głównie na bastion północno-wschodni. Turkom udało się wedrzeć na mury. Bastionu bronili Marathowie ze 103 Pułku, a palisady trzydziestu żołnierzy pułku Oxfordshire i Buckinghamshire, do których dołączyli artylerzyści baterii ochotniczej z karabinami i bagnetami. Bateria składała się w dużej części z Anglo-Hindusów, wśród nich byli chłopcy prosto ze szkoły. Rzucano bomby z puszek po dżemie, zrobione na miejscu przez saperów, bo dywizja nie miała granatów. Po półgodzinnej walce Turcy się cofnęli. Na murze północno-wschodnim major Anderson z baterii ochotniczej zebrał żołnierzy 119 Pułku Piechoty, którzy stracili prawie wszystkich brytyjskich oficerów, i wyparł nieprzyjaciela.

Około ósmej wieczorem, przy wschodzącym księżycu, Turcy uderzyli znowu, poprzedzeni grenadierami. Zgodnie z planem Marathowie wycofali się z bastionu na boki, by palisada mogła razić napastników z trzech stron. Bomby wybiły jednak niemal wszystkich ludzi w bocznych galeriach i większość obrońców prawego skrzydła palisady. Przez chwilę położenie było krytyczne, ale Turcy nie wykorzystali okazji. Około jedenastej na palisadę przyszło około dwustu ludzi z 48 Pułku Pionierów, którzy w pobliżu kopali drugą linię obrony. Pierwsi z nich niemal wszyscy zginęli lub zostali ranni, wśród nich dowódca, kapitan Neumann. Kolejni utrzymali się jednak i około północy Turcy odeszli. Ostatni atak, około 2.30 nad ranem 25 grudnia, też się załamał.

Straty

Według Moberly’ego obrońcy fortu stracili 315 zabitych i rannych, w tym 17 brytyjskich oficerów, a poza fortem 67 ludzi. Z trzydziestu żołnierzy pułku Oxfordshire i Buckinghamshire przy palisadzie 23 zostało zabitych lub rannych, a z 33 ludzi baterii ochotniczej tylko 14 wyszło bez ran. Tureckich strat nie znamy dokładnie. Według jeńców 52 Dywizja straciła co najmniej 2 tysiące ludzi. Rano wokół murów leżały masy zabitych i ciężko rannych Turków. Próby ich zabrania odpierał turecki ogień, więc obrońcy mogli im tylko przerzucać manierki z wodą i chleb. 29 grudnia turecki dowódca pułku poprosił o pozwolenie na pogrzebanie zabitych. Townshend odparł, że zawieszenie broni może dać tylko na prośbę tureckiego naczelnego dowódcy, i do porozumienia nie doszło.

Sukces dodał garnizonowi pewności siebie. Żołnierze dostawali wciąż pełne racje i spodziewali się, że odsiecz nadejdzie lada tydzień. Od 4 grudnia do końca roku garnizon stracił 1625 zabitych, rannych i zaginionych.