Koniec drugiej bitwy o Kritię
- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Bliski Wschód
- Data:
- 8 maja 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Druga bitwa o Kritię
8 maja 1915 roku pod Helles na półwyspie Gallipoli zakończyła się druga bitwa o Kritię. Przez trzy dni wojska generała Iana Hamiltona nacierały w biały dzień na wieś Kritia i wzgórze Achi Baba. Ostatniego dnia ciężar walki spadł na dwie brygady przerzucone z zatoki Anzac, nowozelandzką i australijską. Ich ataki, okupione ogromnymi stratami, na trwałe zapisały się w pamięci Australii i Nowej Zelandii.
Dzień wcześniej
7 maja natarcie ponowiono według tego samego planu i z podobnym skutkiem. Piętnastominutowy ostrzał niczego nie zmienił. Gniazda karabinów maszynowych nad plażą Y przetrwały nawet ogień drednota Queen Elizabeth, a brytyjska 88 Brygada utknęła najwyżej 300 jardów od swoich okopów. Francuzi, wzmocnieni świeżymi oddziałami, na krótko zdobyli turecki okop na grzbiecie nad wąwozem Kereves Dere, ale stracili go w kontrnatarciu. Mimo to Hamilton postanowił spróbować trzeci raz. Miał jeszcze w odwodzie trzy brygady, a zwłoka dawała Turkom czas na ściągnięcie posiłków i rozbudowę okopów.
Daisy Patch
Rano 8 maja natarcie poprowadziła Brygada Nowozelandzka pułkownika Francisa Johnstona. O 10.15 rozpoczął się ostrzał, a po nim bataliony Wellington, Auckland i Canterbury przeszły przez linię Brytyjczyków i ruszyły wzdłuż grzbietu prowadzącego ku Kritii. Otwarte pole przed nimi, pokryte kwitnącymi stokrotkami, Nowozelandczycy nazwali Daisy Patch. Zyskali 250–300 jardów, a żołnierze z Auckland przedarli się przez sosnowy lasek Fir Tree Wood, ale ogień z niewidocznych stanowisk zatrzymał natarcie i około południa się ono załamało. Francuzi tego ranka nie ruszyli się z okopów. Ich dowódca, generał Albert d’Amade, meldował, że jego lewe skrzydło nie pójdzie naprzód, dopóki Brytyjczycy nie zdobędą Kritii.
Szarża Australijczyków
Hamilton, który tego dnia obserwował bitwę z lądu, nie chciał pogodzić się z porażką. O 16 rozkazał całej linii nałożyć bagnety i o 17.30 ruszyć na Kritię. Rozkaz zaskoczył dowódcę 2 Brygady Australijskiej, pułkownika Jamesa McCaya, który dostał go krótko po 17. Jego bataliony musiały najpierw pod ostrzałem artylerii przejść kilkaset metrów do brytyjskiego okopu, nazwanego przez Australijczyków Tommies’ Trench, a potem z okrzykiem „Naprzód, Australijczycy!” ruszyły przez nagi grzbiet. Zdobyły około 500 jardów, zanim przygwoździł je ogień z obu skrzydeł. Według brytyjskiej historii oficjalnej w pół godziny brygada straciła ponad tysiąc z około dwóch tysięcy żołnierzy, którzy wzięli udział w ataku. Ranny został także McCay. Nowozelandczycy, którzy wieczorem znów poszli naprzód, stracili tego dnia według nowozelandzkich opracowań około 800 ludzi.
Około 18 z werblami i trąbkami grającymi do ataku ruszyli Francuzi. Przez chwilę wydawało się, że zdobyli grzbiet nad Kereves Dere, ale turecka artyleria zmusiła ich do odwrotu. Zatrzymali tylko fragment tureckich okopów, przekształcony później w umocnienie znane jako Reduta Boucheta. O 19 wojska otrzymały rozkaz okopania się tam, gdzie stały.
Bilans
Po trzech dniach walk front przesunął się nigdzie nie więcej niż o około 600 jardów, czyli około 550 metrów. Według brytyjskiej historii oficjalnej sprzymierzeni stracili około 6500 zabitych, rannych i zaginionych, blisko jedną trzecią żołnierzy, którzy brali udział w walce. Straty tureckie szacuje się w części opracowań na około 2 tysiące ludzi. Jeszcze tej nocy Hamilton zatelegrafował do lorda Kitchenera, że operacja zakończyła się niepowodzeniem, bo tureckie umocnienia i karabiny maszynowe okazały się zbyt silne, by wziąć je szturmem, i że do ich zdobycia potrzeba znacznie więcej amunicji. Wkrótce poprosił o posiłki. Pod Helles zaczęła się wojna pozycyjna, a kolejną próbę zdobycia Kritii podjęto dopiero na początku czerwca.