- Kategoria:
- Działania zbrojne
- Front:
- Front zachodni
- Data:
- 8 maja 1915
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Bitwa:
- Bitwa o grzbiet Frezenberg
8 maja 1915 roku o 5.30 rano niemiecka artyleria otworzyła ogień na brytyjskie okopy na wschód od Ypres. Był to jeden z najcięższych ostrzałów od początku drugiej bitwy pod Ypres. Najmocniej uderzył w 28 Dywizję, której okopy leżały na odsłoniętym przednim stoku niskiego grzbietu Frezenberg. Przed 10 niemiecka piechota wdarła się w zniszczoną linię, a po południu w brytyjskim froncie ziała wyrwa szeroka na ponad 3 kilometry. Do wieczora zamknęły ją ostatnie odwody, wysyłane do kontrataków przez otwarte pole. Tak zaczęła się bitwa o grzbiet Frezenberg, która według brytyjskiej nomenklatury trwała do 13 maja.
Nowa linia
Cztery dni wcześniej Brytyjczycy wycofali się z wierzchołka łuku na nową, krótszą linię. Na odcinku 28 Dywizji generała Edwarda Bulfina okopy były wąskie, głębokie na niespełna metr, bez schronów i rowów łącznikowych, a zasieki ledwie zaczęto stawiać. Niemcy widzieli je z wyższych grzbietów pod Zonnebeke i Gravenstafel i od 4 maja metodycznie je ostrzeliwali. 5 maja próbowali zdobyć je natarciem, ale zostali odparci. Tego samego dnia odbili gazem Wzgórze 60 na południowym skraju łuku.
W łuku zaszły też zmiany w dowództwie. 6 maja marszałek John French odwołał dowódcę 2 Armii, generała Horace’a Smith-Dorriena, a 7 maja armię objął generał Herbert Plumer. Rano 8 maja Plumer polecił wojskom uparcie trzymać pozycje i nie liczyć na posiłki z 1 Armii, która następnego dnia miała rozpocząć natarcie pod Aubers. Brytyjczycy mieli pod Ypres tylko kilkanaście dział ciężkich, w większości przestarzałych i zużytych, i niewiele amunicji. Naprzeciw nich niemiecka 4 Armia skupiła większość trzech korpusów i silną artylerię.
Wyrwa pod Frezenberg
Między 7 a 9 rano ostrzał był tak gwałtowny, że większość przedpiersi 83 Brygady zrównał z ziemią. Dwa pierwsze szturmy obrońcy jeszcze odparli, ale gdy około 10 Niemcy uderzyli po raz trzeci po obu stronach wsi Frezenberg, w pierwszej linii prawie nikt już nie został przy życiu. Dowódca brygady nakazał wycofanie się na stanowiska wsparcia za grzbietem, ale wielu żołnierzy nie dostało rozkazu i walczyło, dopóki ich nie otoczono. Z 2 Batalionu King’s Own, którego dowódca zginął, na wieczornym apelu stawiło się mniej niż stu ludzi.
Niemcy rozszerzali wyrwę w obie strony. Na północ od niej stała 84 Brygada. O 11.15 jej dowódca wysłał na pomoc swój ostatni odwód, terytorialny batalion londyński Rangers, liczący już tylko około dwustu ludzi. Batalion przeszedł przez płaski grzbiet pod ogniem artylerii i częściowo dotarł do pierwszej linii, ale wieczorem na apelu stawiło się z niego 53 ludzi. Niemcy wchodzili tymczasem w głąb wyrwy i zajmowali kolejne okopy od skrzydła i od tyłu. Do wieczora Niemcy rozbili kolejno bataliony Cheshire, Suffolk i 1 Batalion Monmouthshire. Dowódcy batalionów Cheshire i Monmouthshire zginęli. Utrzymał się tylko batalion Northumberland Fusiliers przy gospodarstwie Mouse Trap Farm.
Kanadyjczycy na grzbiecie Bellewaarde
Na południe od wyłomu, na grzbiecie Bellewaarde, stał kanadyjski batalion Princess Patricia’s Canadian Light Infantry, sformowany w sierpniu 1914 roku z ochotników, w większości weteranów armii brytyjskiej, i nazwany imieniem córki gubernatora generalnego Kanady, księżniczki Patrycji z Connaught. Walczył w składzie brytyjskiej 27 Dywizji, a nie z resztą Kanadyjczyków, którzy po kwietniowych walkach zeszli już z łuku. Ostrzał zniszczył jego okopy i kilka stanowisk karabinów maszynowych. Gdy niemiecka piechota ruszyła, dowodzący batalionem major Hamilton Gault wysłał do okopów sygnalistów, pionierów, gońców i ordynansów. Kanadyjczycy trzykrotnie odbudowywali linię, a ataki odpierali do popołudnia. Gault został dwukrotnie ranny, a dowództwo przejmowali kolejni oficerowie. W sztandar batalionu, uszyty własnoręcznie przez księżniczkę, trafiły kule i odłamki. Wieczorem z kilkuset żołnierzy, którzy rano byli w linii, zostało około 150. Ich obrona, razem z sąsiednim brytyjskim batalionem King’s Royal Rifle Corps i resztkami 83 Brygady, które utrzymały się na skraju wyłomu, nie pozwoliła Niemcom rozszerzyć wyrwy na południe.
Kontrataki
Około 14 w brytyjskim froncie, między Kanadyjczykami a Mouse Trap Farm, ziała wyrwa szeroka na ponad 3 kilometry. Generał Bulfin rzucił do kontrataku swój ostatni odwód, 85 Brygadę. Jej bataliony ruszyły po 15, ale pod ogniem artylerii nie doszły do Niemców, a niektóre stopniały do kilkudziesięciu ludzi. Wieczorem, około 19.30, z północnej strony wyrwy nadeszły bataliony z 4 Dywizji i posunęły się nieco przed linię umocnień na tyłach. Choć oba natarcia nie odzyskały utraconych okopów, okazały się wystarczające. Niemców wyparto ze wzgórza na wschód od wsi Wieltje, a według relacji niemieckich ich korpusy oddały część zdobytego terenu.
W nocy Brytyjczycy założyli nową linię za grzbietem Verlorenhoek, około 1,2 kilometra za porannym frontem. Brytyjska historia oficjalna uznała, że poza stratami w ludziach dzień nie był tak katastrofalny, jak się początkowo wydawało, bo utracony teren był zbyt odsłonięty, by go utrzymać. Straty były jednak ogromne: tego dnia zginęło lub zostało rannych jedenastu dowódców batalionów, a z wielu batalionów zostało po kilkudziesięciu ludzi. Niemiecki komunikat mówił o około 800 jeńcach wziętych pod Ypres od 1 do 8 maja. Wycofana do odwodu 84 Brygada ze swoich sześciu batalionów mogła następnego dnia zebrać 1400 ludzi.