TheGreatWar.pl
← Oś czasu

Kluczowe wydarzenie

Początek drugiej bitwy w Artois

Kategoria:
Działania zbrojne
Front:
Front zachodni
Data:
9 maja 1915
Autor:
Łukasz Skowroń
Bitwa:
Druga bitwa w Artois
Tagi:
Francja, Niemcy, Ferdinand Foch, Arras

9 maja 1915 roku o 10 rano francuska 10 Armia generała Victora d’Urbala ruszyła do natarcia na północ od Arras. Celem były wzgórza Vimy, z których Niemcy od jesieni 1914 roku obserwowali całą okolicę. Tak zaczęła się druga bitwa w Artois, największa aliancka ofensywa na zachodzie wiosną 1915 roku. Tego samego dnia rano, kilkadziesiąt kilometrów dalej na północ, Brytyjczycy zaatakowali grzbiet Aubers. Pierwsze godziny przyniosły Francuzom sukces, jakiego na froncie zachodnim nie widziano od miesięcy.

Sześć dni ostrzału

Ofensywę zaplanował generał Ferdinand Foch, dowodzący francuskimi armiami na północy, na polecenie naczelnego wodza, generała Josepha Joffre’a. Chodziło o wykorzystanie chwili, gdy Niemcy przerzucali dywizje na wschód, gdzie od tygodnia trwała ich ofensywa pod Gorlicami, i o pomoc dla Rosjan. 10 Armię wzmocniono do kilkunastu dywizji i ponad tysiąc dział, w tym niemal 300 ciężkich. Inaczej niż Brytyjczycy Francuzi nie liczyli na zaskoczenie. Ich artyleria od kilku dni metodycznie burzyła niemieckie okopy i zasieki. Natarcie wyznaczono na 7 maja, ale deszcz i mgła dwukrotnie je opóźniły, więc ostrzał trwał w sumie sześć dni. 9 maja wstał pogodny dzień. O 6 rano ogień osiągnął największą siłę, a o 10 artyleria przeniosła go w głąb i piechota wyszła z okopów.

Na grzbiecie Vimy

Najwięcej osiągnął w centrum XXXIII Korpus generała Philippe’a Pétaina. Jego Dywizja Marokańska, w której walczyli żołnierze Legii Cudzoziemskiej, algierscy tyralierzy i zuawi, przeszła jednym skokiem przez wszystkie niemieckie linie. W niecałe dwie godziny posunęła się o około cztery kilometry i około 11 jej czołowe oddziały stanęły na wzgórzu 140, najwyższym punkcie grzbietu. Niektóre grupy zeszły nawet po drugiej stronie aż do Givenchy-en-Gohelle. Przed nimi leżała otwarta równina Douai. Na lewo od nich 77 Dywizja dotarła na skraj Souchez, a 70 Dywizja wdarła się do umocnionej wsi Carency. Na prawo XX Korpus zdobył przed południem osadę La Targette i 350 jeńców, a po południu wdarł się do Neuville-Saint-Vaast, gdzie do wieczora opanował połowę wsi.

W szeregach Legii Cudzoziemskiej szła do ataku polska kompania ochotników, zwanych bajończykami, bo szkolili się w Bayonne. Zdobyła niemieckie okopy pod La Targette i Neuville-Saint-Vaast, ale straciła około trzech czwartych stanu. Zginął jej francuski dowódca, kapitan Osmont d’Amilly.

Zamknięty wyłom

Sukces przyszedł szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał, i to go zniweczyło. Najbliższe odwody korpusu Pétaina stały około ośmiu kilometrów za linią frontu, a odwody armii jeszcze dalej. Pierwsze bataliony zuawów zaczęły wchodzić do walki dopiero po 15. Tymczasem Niemcy ściągnęli na skrzydła wyłomu karabiny maszynowe i artylerię i wzięli wysunięte oddziały w krzyżowy ogień. Francuskiej artylerii kończyła się amunicja. Po południu wyczerpani żołnierze Dywizji Marokańskiej musieli zejść z grzbietu i okopali się wzdłuż drogi z Souchez do Neuville-Saint-Vaast, mniej więcej w połowie drogi od swoich pozycji wyjściowych. Mimo to XXXIII Korpus wziął tego dnia około 1,5 tysiąca jeńców i kilka dział.

Na pozostałych odcinkach natarcie poszło gorzej. Na południowym skrzydle, przed umocnieniami zwanymi Labiryntem, XVII i X Korpus zatrzymały się niemal od razu w ogniu nienaruszonych karabinów maszynowych i poniosły ciężkie straty. Na północy XXI Korpus zdobył niewiele na wzgórzu Notre-Dame-de-Lorette, a IX Korpus, który wdarł się do Loos, musiał się wycofać.

Niemieckie dowództwo zareagowało szybko. Jeszcze w nocy przerzuciło pod Vimy dwie dywizje odwodowe, a w następnych dniach kolejne. Zaskoczenia już nie było. Następnego dnia zaczęły się zacięte walki o pojedyncze wsie, wzgórza i umocnienia, które miały trwać ponad pięć tygodni.