1915: Dardanele
Druga bitwa o Kritię
- Daty:
- 6–8 maja 1915
- Front:
- Bliski Wschód
- Miejsce:
- Południowa część półwyspu Gallipoli, między przylądkiem Helles a wsią Kritia (Krithia, dziś Alçıtepe) i wzgórzem Achi Baba, Imperium Osmańskie (dziś Turcja)
- Strony:
- Wielka Brytania, Francja, Australia i Nowa ZelandiaIan Hamilton, Aylmer Hunter-Weston, Albert d'AmadeImperium OsmańskieOtto Liman von Sanders, Erich Weber
- Wynik:
- Zwycięstwo obronne Imperium Osmańskiego. Alianci posunęli się najwyżej o około 600 jardów (550 metrów), ale nie zdobyli Kritii ani wzgórza Achi Baba.
- Autor:
- Łukasz Skowroń
- Tagi:
- Wielka Brytania, Australia, Nowa Zelandia, Dardanele
Druga bitwa o Kritię była drugą próbą wyrwania się sprzymierzonych z przyczółka pod Helles na południowym krańcu półwyspu Gallipoli. Od 6 do 8 maja 1915 roku brytyjska 29 Dywizja, Francuzi, świeża brygada terytorialna z Lancashire i dwie brygady przerzucone z zatoki Anzac, australijska i nowozelandzka, trzy razy z rzędu nacierały w biały dzień na wieś Kritia i wzgórze Achi Baba. Brakowało amunicji artyleryjskiej, a tureckich stanowisk nikt dokładnie nie znał. Natarcia zatrzymywały się przed niewidocznymi karabinami maszynowymi. Po trzech dniach front przesunął się o kilkaset metrów, a alianci stracili około jednej trzeciej żołnierzy, którzy wzięli udział w walce.
Nazwa i daty
W historiografii brytyjskiej bitwa nosi nazwę Second Battle of Krithia, w tureckiej İkinci Kirte Muharebesi. Wieś Kritia, po turecku Kirte, nazywa się dziś Alçıtepe. Brytyjska historia oficjalna datuje bitwę na 6–8 maja 1915 roku i tak też przyjmujemy na tej stronie. Brygady z zatoki Anzac przypłynęły pod Helles w nocy z 5 na 6 maja, a ostatnie natarcie zakończyło się wieczorem 8 maja. W Australii i Nowej Zelandii walki z 8 maja wspomina się osobno, jako szarżę 2 Brygady Australijskiej i atak przez Daisy Patch.
Tło
Po pierwszej bitwie o Kritię 28 kwietnia front pod Helles się zatrzymał. W nocy z 1 na 2 maja i z 3 na 4 maja Turcy pod dowództwem niemieckiego pułkownika von Sodensterna sami przeszli do natarcia na bagnety. Chcieli zepchnąć najeźdźców do morza, zgodnie z rozkazem Envera Paszy. Ponieśli ciężkie straty i nie przerwali frontu, ale mocno nadwerężyli francuską dywizję, zwłaszcza jej bataliony senegalskie. Według brytyjskiej historii oficjalnej Francuzi stracili w tych walkach ponad 2 tysiące zabitych i rannych. 4 maja generał Albert d’Amade zameldował, że jego żuawi i żołnierze Legii Cudzoziemskiej są u kresu sił, i część jego odcinka przejęły bataliony brytyjskiej Dywizji Marynarki (Royal Naval Division).
Generał Ian Hamilton chciał uderzyć jak najszybciej, zanim Turcy ściągną kolejne dywizje i zbudują ciągłą linię okopów. Ponaglał go z Londynu lord Kitchener. Pod Helles zebrano wszystko, co było pod ręką. Do 29 Dywizji generała Aylmera Hunter-Westona, tak przetrzebionej, że jedną z jej brygad rozwiązano, dołączono 125 Brygadę z 42 Dywizji (East Lancashire), złożoną z batalionów terytorialnych Lancashire Fusiliers, które przypłynęły z Egiptu 5 maja, oraz 29 Brygadę Indyjską. Z zatoki Anzac generał William Birdwood oddał dwie brygady: 2 Brygadę Australijską pułkownika Jamesa McCaya, liczącą około 2300 ludzi, i Brygadę Nowozelandzką pułkownika Francisa Johnstona, liczącą około 2700 ludzi. Razem z doraźną brygadą z dwóch batalionów Dywizji Marynarki utworzyły one dywizję mieszaną (Composite Division) pod dowództwem generała Archibalda Parisa. Przy Francuzach pozostała 2 Brygada Marynarki, a na ląd zaczęła właśnie schodzić francuska 2 Dywizja generała Maurice’a Baillouda. Alianci mieli w sumie około 25 tysięcy bagnetów.
Po stronie tureckiej Sodensterna, według Limana von Sandersa lekko rannego, zastąpił na początku maja inny Niemiec, Erich Weber, zwany Weberem Paszą, dotąd dowodzący wojskami na azjatyckim brzegu cieśniny. Grupa południowa liczyła według tureckich danych 29–31 batalionów z 9 i 7 Dywizji, w których przemieszano oddziały z kilku innych dywizji, oraz 56 dział. Brytyjska historia oficjalna szacuje jej siłę na około 20 tysięcy ludzi, niektóre tureckie relacje mówią nawet o 15 tysiącach. Według tych relacji Weber, widząc wyczerpanie wojsk i spustoszenia, jakie czynił ogień okrętów, proponował odwrót za grzbiet Achi Baba. Generał Otto Liman von Sanders, dowódca 5 Armii, odmówił i kazał bronić każdej piędzi ziemi oraz okopywać się jak najbliżej nieprzyjaciela, gdzie ogień okrętów był mniej groźny. Tureckie stanowiska składały się wtedy z luźnych odcinków okopów i wysuniętych gniazd karabinów maszynowych, ukrytych w zaroślach i jarach. Nie było przed nimi zasieków.
Plan
Hamilton chciał natrzeć przed świtem, ale Hunter-Weston przekonał go, że po stracie większości dowódców kompanii 29 Dywizja nie poradzi sobie z natarciem w ciemności. Postanowiono więc atakować w dzień. Alianci nie mieli jednak czym przygotować natarcia. Artyleria lądowa zużyła już ponad połowę zapasu pocisków, a brytyjskie działa polowe strzelały tylko szrapnelami, nieskutecznymi wobec okopów. Okręty też musiały oszczędzać amunicję na przyszłe forsowanie cieśniny. Gdy Hamilton zameldował, że brak pocisków staje się bardzo poważny, ministerstwo wojny odpowiedziało, że zaopatrzenia nie obliczano na długi pobyt na półwyspie i że trzeba iść naprzód.
Rozkaz na 6 maja był podobny do planu z 28 kwietnia. Francuzi mieli najpierw zdobyć grzbiet nad wąwozem Kereves Dere i trzymać tam „punkt zwrotny”, a 29 Dywizja miała wykonać obrót w prawo, zdobyć Kritię i na koniec, razem z Francuzami, wzgórze Achi Baba. Liczono, że uda się to jeszcze tego samego dnia. Teren był trudniejszy, niż się wydawało. Ze stoków Achi Baba spływały ku morzu cztery jary, a dzielące je grzbiety porastały zarośla i kępy sosen, w których łatwo było ukryć karabin maszynowy. Lotnictwo morskie miało za mało samolotów, żeby dobrze rozpoznać tureckie pozycje.
Przebieg
6 maja
Natarcie miało ruszyć o 11. Po krótkim i słabym ostrzale w centrum, na grzbiecie nazwanym później Fir Tree Spur, poszła naprzód 88 Brygada, w której pięciu batalionach zostało niewielu oficerów. Na lewym skrzydle, nad urwiskami wybrzeża egejskiego, 125 Brygada wyruszyła o 11.30, a Francuzi na prawym skrzydle dopiero o 11.40. Z początku Turcy się cofali, ale po kilkuset metrach natarcie zatrzymał ogień wysuniętych placówek i tureckich szrapneli. Lancashire Fusiliers nad dawną plażą Y dostali się pod ogień karabinów maszynowych ukrytych po drugiej stronie wąskiego parowu i nie zrobili ani kroku dalej. 88 Brygada nie zdołała wejść do lasku Fir Tree Wood i około 16 zaczęła się okopywać. Francuzi posunęli się najdalej na prawym skrzydle, nad ujściem Kereves Dere, ale w centrum i na lewym skrzydle utknęli przed nowo odkrytymi tureckimi okopami. Batalion Hood z Dywizji Marynarki, który na własną rękę wypełnił lukę na lewo od Francuzów, stracił dowódcę i musiał się wycofać. Wieczorem front przesunął się przeciętnie o około 400 jardów (niespełna 370 metrów). Według brytyjskiej historii oficjalnej alianci walczyli tylko z tureckimi placówkami, a główne siły obrońców nie weszły do walki.
7 maja
Hamilton kazał ponowić natarcie o 10 następnego dnia, według tego samego planu. Piętnastominutowy ostrzał niewiele dał. Na lewym skrzydle Lancashire Fusiliers znów nie zdołali zdobyć gniazda karabinów maszynowych nad plażą Y, choć ostrzeliwały je pancerniki Swiftsure i Talbot, a potem także drednot Queen Elizabeth. 88 Brygada w centrum na krótko weszła do Fir Tree Wood, ale około 12.30 utknęła najwyżej 300 jardów od pozycji wyjściowych. Wieczorne natarcie 87 i 88 Brygady, poprzedzone kolejnym ostrzałem, nie zmieniło sytuacji. Francuzi, wzmocnieni świeżymi oddziałami, dotarli w jednym miejscu na około 150 jardów od grzbietu, ale tureckie kontrnatarcie odrzuciło ich z powrotem. Straty brytyjskie tego dnia wyniosły według historii oficjalnej nie więcej niż 800 ludzi. 125 Brygada, która przez dwa dni straciła około 650 żołnierzy, została wycofana do odwodu.
8 maja rano
Hamilton postanowił spróbować trzeci raz. Tym razem ciężar natarcia spadł na Nowozelandczyków. O 10.15 rozpoczął się ostrzał, a około 10.30 bataliony Wellington, Auckland i Canterbury ruszyły przez linię 88 Brygady wzdłuż Fir Tree Spur. Otwarte pole przed nimi, porośnięte stokrotkami, Nowozelandczycy nazwali Daisy Patch. Batalion Canterbury posunął się o około 300 jardów, Wellington o 250, a żołnierze z Auckland przeszli na drugą stronę Fir Tree Wood, ale zostali z niego wyparci z ciężkimi stratami. Około południa natarcie się załamało. Francuzi na prawym skrzydle nie ruszyli się z okopów. D’Amade meldował, że jego lewe skrzydło nie pójdzie naprzód, dopóki Brytyjczycy nie zdobędą Kritii, a prawe przygważdża ogień baterii z azjatyckiego brzegu.
8 maja wieczorem
Hamilton, który tego dnia przyjechał na ląd i obserwował bitwę ze stanowiska dowodzenia na wzgórzu 114 w pobliżu przylądka Helles, nie chciał przyjąć porażki. Wiedział, że ma jeszcze w odwodzie trzy brygady. O 16 rozkazał całej linii sprzymierzonych, wzmocnionej przez Australijczyków, nałożyć bagnety i o 17.30 ruszyć na Kritię. Rozkaz dotarł do McCaya krótko po 17 i był dla niego zaskoczeniem. Jego brygada stała w odwodzie około tysiąca jardów za linią frontu. Bataliony 6 i 7, a za nimi 5 i 8, musiały najpierw pod ostrzałem tureckiej artylerii dojść do brytyjskiego okopu na grzbiecie Krithia Spur, który Australijczycy nazwali Tommies’ Trench. Stamtąd, z okrzykiem „Naprzód, Australijczycy!”, ruszyły dalej przez nagi, otwarty grzbiet.
Najcięższy od początku kampanii ostrzał artyleryjski znów w większości trafił w pustkę, bo nikt nie wiedział, gdzie stoją Turcy. Na lewym skrzydle żołnierze South Wales Borderers padali rzędami, gdy tylko wyszli z okopów. Nowozelandczycy z Wellington i Auckland przeszli około 400 jardów i cofnęli się z ciężkimi stratami. Australijczycy zdobyli około 500 jardów, zanim ogień z obu skrzydeł i z zarośli przygwoździł ich do ziemi. W ciągu pół godziny brygada straciła według brytyjskiej historii oficjalnej ponad tysiąc z około dwóch tysięcy żołnierzy, którzy wzięli udział w ataku. Ranni zostali McCay i obaj jego oficerowie sztabowi. Historyk oficjalny nazwał tę szarżę „nieuznaną Bałakławą”.
Francuzi ruszyli około 18, z werblami i trąbkami grającymi do ataku. Przez chwilę obserwatorom wydawało się, że zdobyli cały grzbiet, ale turecka artyleria pokryła go ogniem i lewe skrzydło oraz centrum się cofnęły. Utrzymano tylko zdobyty w kontrnatarciu fragment tureckich okopów, przerobiony później na umocnienie nazwane Redutą Boucheta, którego Francuzi nie oddali już do końca kampanii. O 19 wydano rozkaz okopania się na zajętych pozycjach. Po zmroku brytyjskie bataliony, które miały połączyć odsłonięte prawe skrzydło Australijczyków z resztą frontu, przeszły bez strat pas ziemi, za który Australijczycy zapłacili tysiącem ludzi. Turcy nie kontratakowali.
Straty
Według brytyjskiej historii oficjalnej straty sprzymierzonych w ciągu trzech dni wyniosły około 6500 zabitych, rannych i zaginionych, czyli blisko 30 procent żołnierzy, którzy wzięli udział w walce. 2 Brygada Australijska straciła ponad tysiąc ludzi, a Brygada Nowozelandzka, według nowozelandzkich opracowań, około 800. Brytyjska historia oficjalna nie podaje strat tureckich, zaznaczając, że przez dwa pierwsze dni walczyły tylko wysunięte oddziały obrońców. W części opracowań, także tureckich, mowa o około 2 tysiącach zabitych i rannych po stronie osmańskiej. Liczby te należy traktować jako przybliżone.
Znaczenie
Wieczorem 8 maja Hamilton zatelegrafował do Kitchenera, że operacja zakończyła się porażką, bo umocnienia i karabiny maszynowe Turków były zbyt silne, by wziąć je szturmem. W rzeczywistości, jak ustaliła po wojnie brytyjska historia oficjalna, tureckie pozycje nie były jeszcze ciągłą linią okopów i nie miały zasieków. Główną przyczyną klęski było natarcie w dzień, bez dostatecznego wsparcia artylerii, na nierozpoznane stanowiska karabinów maszynowych. Tej samej lekcji Brytyjczycy uczyli się w tych dniach we Francji. Dodatkowo rozkazy docierały do batalionów późno, a natarcia, które miały być jednoczesne, wykonywano kawałkami.
Bitwa zamknęła pierwszy etap kampanii. Nadzieja, że niewielkie siły z ograniczonym zapasem amunicji dotrą do Przesmyku, przepadła. Wojskom Hamiltona zostało niewiele świeżych batalionów, szpitale polowe były przepełnione rannymi, a zapas pocisków prawie wyczerpany. Hamilton poprosił o posiłki i Kitchener obiecał mu jedną dywizję. Pod Helles zaczęła się wojna pozycyjna, a kolejną próbę zdobycia Kritii alianci podjęli dopiero 4 czerwca. Ani wieś, ani wzgórze Achi Baba nie zostały zdobyte do końca kampanii.